odrobina lata w zimie... czy to możliwe?

odrobina lata w zimie... czy to możliwe?

Zima.  

Temperatury sięgające zera. Porywisty wiatr. Mżawka. Deszcz. Śnieg. Mróz.
Czy czasem masz dosyć tej ponurej aury? Braku słońca i uciążliwego chłodu?
Chciałbyś przenieść się do ciepłej krainy, gdzie czas staje w miejscu?
Marzysz o lecie?
Promieniach słonecznych każdego dnia i temperaturach oscylujących powyżej 20 stopni?
Na plusie, rzecz jasna?
Nic prostszego.

Zapraszam Cię dzisiaj do świata pachnącego najwspanialszymi owocami na świecie. 

Niesamowicie soczystymi i aromatycznymi. 
Daj się ponieść truskawkowej rozkoszy.
Nie zaraz. Teraz. Już. W tym momencie. 

Z truskawkowym żelem Le Petit Marseillais to możliwe.
Uwierz...

Uwielbiam truskawki. Kocham lato. Pełne barw i fantastycznych zapachów, które oddziałują bardzo pozytywnie na nasze samopoczucie. Pobudzają do działania, relaksują, dają  swoistego rodzaju kopa. W samych superlatywach oczywiście.
Cieszę się, że dzięki najnowszej kampanii Le Petit Marseillais mogłam chociaż na chwilę zapomnieć o problemach, paskudnych miesiącach i poczuć ten zapach...
Którego mi brakowało...
Chyba od lipca....

TRUSKAWKOWE SZALEŃSTWO!


Bohater dzisiejszego wpisu. Żel pod prysznic. Zamknięty w plastikowym,  prostokątnym, czerwonym opakowaniu o pojemności 400 ml. 
Estetycznym, poręcznym i wygodnym w użyciu.
Szata graficzna banalnie prosta, charakterystyczna dla wszystkich produktów marki.
Zapach....
Zapach zniewala i przywraca na myśl wspomnienia słonecznego lata. Jest dosyć intensywny. Podczas kąpieli w całej łazience pachnie świeżo zbieranymi truskawkami. Obłęd.
Konsystencja...
Stosunkowo rzadka. Delikatny żel pod prysznic łagodnie się pieni i bardzo dobrze oczyszcza skórę, odświeża ją oraz sprawia, że jest miła w dotyku, aksamitna. 
Nie jest wysuszona i podrażniona, co jest niewątpliwym atutem. 

Warto także dodać, że żel pod prysznic truskawka ma neutralne pH a także biodegradowalną baze myjącą. Wzbogacony został o składniki pochodzenia roślinnego. 
Jeśli jednak posiadasz bardzo wrażliwą skórę, może się okazać, że będziesz potrzebować jeszcze odrobinę nawilżenia. Cóż. 
W końcu mamy zimę. Wysuszone powietrze, grube ubrania, to wszystko nie jest jednak takie fajne...

Nie czekaj. Stwórz rytuał pielęgnacji z Le Petit Marseillais już teraz. 

Włącz nastrojową muzykę, zaparz pyszną herbatę. Upij łyk.
A teraz najprzyjemniejsza część spektaklu. 
Umyj delikatnie skórę żelem o urzekającym zapachu. Podczas mycia koniecznie użyj rękawicy do masażu. Zrelaksuj się. Odpręż. Żyj chwilą. Niech czas staje w miejscu.
Na koniec użyj balsamu odżywczego i voila. Jesteś jak nowy!

Najnowsza kampania LPM bardzo przypadła mi do gustu. W tajemniczej paczce znalazłam słodki zaparzacz do herbaty, który umili mi niejeden wieczór. Dodatkowo próbki dla Przyjaciół i Przyjaciółek zadowoliły niejedną duszę. Piękna oprawa również zrobiła swoje. Byłam zachwycona.


Dzięki Le Petit Marseillais po raz kolejny odkryłam zapachy słonecznej natury zamknięte w niewielkim opakowaniu (o innych można przeczytać TUTAJ, TUTAJ,  TUTAJ, ale i TUTAJ oraz w TYM wpisie). Truskawka, która znajduje się w żelu z dzisiejszego postu, zrywana jest na samym początku lata. Jest soczysta i dojrzała. I pachnie wybornie.

Nie wierzysz?

Spróbuj.


Nie pożałujesz. 

WARTO. 

Miałeś już do czynienia z kosmetykami LPM? 
Jak wrażenia?









TOP 7 prezentów dla niej!

TOP 7 prezentów dla niej!

No i nastał. Najbardziej wyczekiwany miesiąc w roku. Magiczny i wyjątkowy. Przepełniony ciepłem, pięknym zapachem i charakterystyczną atmosferą. 
Grudzień. 
Za oknem klimat iście bajkowy. W blasku księżyca skrzy srebrzysty śnieg. Coś pięknego. 
Pomyślałam, że to idealna okazja by podzielić się moimi propozycjami gwiazdkowych (tudzież mikołajkowych) prezentów dla niej. 
Jesteście ciekawi co przygotowałam?
W zeszłym roku na blogu pojawiło się kilka wpisów w świątecznym klimacie. Przedstawiłam moją wishlistę (którą swoją drogą warto w końcu zaktualizować), stworzyłam świąteczną playlistę, zdradziłam tajemniczą recepturę na pierniczki (oraz pyszne, pulchne ciasteczka dla zapominalskich) a także w ramach wpisów z cyklu #CELEBRUJCHWILE zaprezentowałam zimowe inspiracje mojego autorstwa. 
Mam nadzieję, że w tym miesiącu czas pozwoli  i również podzielę się z Wami różnymi ciekawymi postami w zimowych barwach oraz w bożonarodzeniowym nastroju. 

I tak oto dzisiaj szybki i luźny wpis przedstawiający...

TOP 7 PREZENTÓW DLA NIEJ


Perfumy 

W ładnych, eleganckich flakonikach cieszących wzrok. O inspirujących nutach zapachowych. Moimi faworytami są tu przede wszystkich perfumy Yves Rocher. Uwielbiam ich zapachy, dizajn i trwałość.



Dobra książka

Dla każdego coś fajnego. Myślę, że jeśli tylko znamy zainteresowania osoby obdarowywanej coś znajdziemy. Aktualnie na rynku dostępnych jest wiele publikacji wnoszących wiele ciekawych wiadomości  w nasze życie. Naprawdę mamy w czym wybierać. I te cudne okładki... Uważam, że na prezent najbardziej sprawdzą się poradniki, książki o tematyce modowej, urodowej, lifestylowej, dotyczącej wnętrz a także zdrowia. 





Zegarek 

Sama jestem wielką fanką zegarków i z pewnością cieszyłabym się z takiego upominku. Uważam, że jest to prezent na każdą kieszeń i już za niespełna 100 zł możemy znaleźć super cacko. Oczywiście dla osób dysponujących większym budżetem znajdzie się także coś fajnego. ;)

Zestaw do zaparzania herbaty 

Myślę, że wiele kobiet uwielbia herbatę. Imbryczek ze słodką filiżanką, w pakiecie z wyszukaną kompozycją rozgrzewających herbat świetnie sprawdzi się jako prezent mikołajkowy czy świąteczny.


Słodki upominek - czekoladki Karmello

Ręcznie robione, pięknie ozdobione czekoladki, które grzech zjeść - to jest to. Są przepyszne, prezentują się naprawdę zabójczo a dodatkowo myślę że ucieszą każdego.

Coś na rozgrzanie w zimowe wieczory - sweetaśny termofor

Termofor na prezent? Dlaczego nie!? Cieplutki, rozgrzewający, milutki. Prawdziwy umilacz. Z tego co się orientowałam wybór termoforów jest naprawdę olbrzymi. Nie mogę się napatrzeć. Sama przygarnęłabym wszystkie. Są naprawdę przekochane. Zresztą, sami zobaczcie...

Delikatna, biżuteria w świątecznym stylu

Naszyjnik z motywem łapacza snów czy też śnieżynki. Klimatyczne i urocze. A może hit tego sezonu - gwiaździste kolczyki? Lub też ładna, stonowana bransoletka z niewielką gwiazdką? Czemu nie?!


A jeśli dalej się wahasz w kwestii świątecznego upominku, mam dla Ciebie coś ekstra. Prezent DIY. Taki HANDMADE. Podarowany od serca. Peeling do ust domowej roboty, pierniczki zapakowane w celofan i przewiązane kokardą, słoiczek konfitury z pomarańczy, rozgrzewająca nalewka wieloowocowa domowej roboty czy przedmiot ozdobiony za pomocą  decoupage  może naprawdę sprawić wiele radości.


Ciekawa jestem, jakie propozycje prezentowe możecie jeszcze dorzucić do tej listy?

Czekam na Wasze komentarze ❤



Sekret japońskiej wiśni czyli... moja aktualna pielęgnacja włosów z L'biotica

Sekret japońskiej wiśni czyli... moja aktualna pielęgnacja włosów z L'biotica

Wszystko co dobre szybko się kończy. Niestety... Po kilku miesiącach używania rewelacyjnej serii L'biotica Opuntia Oil & Mango produkty sięgnęły dna. Cóż począć. Najzwyczajniej w świecie mi się skończyły. A szkoda...
Powoli zaczęłam rozglądać się za jakimiś zamiennikami. Kosmetykami do pielęgnacji włosów, które staną się godnymi następcami mej ulubionej linii. Długo zastanawiałam się co wybrać. Na co zwrócić uwagę. Po jakie produkty sięgnąć.
Myślałam i myślałam, aż tu nagle z odsieczą  przyszła do mnie najnowsza egzotyczna seria L'biotica WIŚNIA JAPOŃSKA I MLEKO MIGDAŁOWE.
Coś idealnego na ten ponury, depresyjny i nostalgiczny czas. Odrobina egzotyki i wakacyjnych wspomnień w domowym zaciszu. We własnej łazience. 

Dzięki limitowanej kolekcji Biovax wnętrze naszego domu napełni się błogim zapachem egzotycznego i zmysłowego lata a nasze włosy zaznają niesamowicie kompleksowej pielęgnacji.

Prunus serulata – kwiat wiśni pochodzący z Azji. W Japonii uważany jest za narodowy symbol. Wiśnia japońska to synonim odnowy, przebudzenia. Reprezentuje efemeryczne piękno – jest delikatna i subtelna. Co więcej - świetnie nawilża włosy. 
Mleko migdałowe – zawarte w nim proteiny chronią włosy przed uszkodzeniami powstałymi w wyniku działania czynników zewnętrznych, wygładzają włosy i kondycjonują je, zwiększają ich elastyczność i redukują ryzyko łamania.
Wiśnia japońska – gwarantuje włosom optymalne nawilżenie, sprawia, że stają się miękkie i zregenerowane. Wysoka zawartość witamin sprawia, że włosy stają się idealnie gładkie i lśniące bez efektu obciążenia.
Brzmi wspaniale prawda?
Co więcej producent podaje, że limitowana edycja Biovax to nowe, metaforyczne podejście do piękna włosów - zdefiniowanie go w oparciu o inspiracje czerpane z azjatyckich filozofii i indyjskich praktyk. W skład nowej linii wchodzi szampon micelarny i skoncentrowana maska ukryte w energetycznych, niepowtarzalnych, oryginalnych i nieszablonowych opakowaniach
biovax aktualna pielęgnacja włosów
Moją pielęgnację włosów rozpoczynam od użycia regenerującego szamponu przeznaczonego do włosów suchych i zniszczonych. Szampon oparty jest na wyjątkowo delikatnej formule micelarnej. Skutecznie oczyszcza włosy oraz skórę głowy zapewniając jej niezbędny poziom nawilżenia. Włosy po umyciu są miłe w dotyku, miękkie, gładkie i co najważniejsze nie plączą się. Szampon nie podrażnił i nie obciążył włosów, co również jest dużym plusem. Dodam także, że po zastosowaniu szamponu włosy pięknie pachną przez dłuższy czas. 
biovax aktualna pielęgnacja włosów
Szampon ukryty został w plastikowym opakowaniu o pojemności 200 ml z zapięciem na klik. Szata graficzna jest miła dla oka, ciesząca wzrok. Motyw mandali użyty na opakowaniu świetnie przyciąga uwagę. Pewne jest, że mało kto przejdzie obojętnie obok tej serii. 
Szampon posiada kremową, dosyć gęstą konsystencję o obłędnym wiśniowym zapachu, który długo pozostaje na włosach. Coś pięknego...
Niewątpliwym atutem jest fakt, że kosmetyk nie zawiera w składzie silikonów, parabenów, SLES/SLS czy parafiny. Niestety w składzie znajdziemy kilka alergenów które mogą mieć negatywny wpływ na wygląd włosów czy stan skóry. U mnie na szczęście nie wystąpiły żadne efekty uboczne, a sam szampon totalnie mnie oczarował. 
Przyznam, że jest naprawdę genialny i z pewnością zasili grono moich ulubieńców!
biovax aktualna pielęgnacja włosów
Aby pielęgnacja włosów była kompleksowa sięgam również po intensywnie nawilżającą maseczkę L'biotica Biovax przeznaczoną dla włosów suchych, zniszczonych, pozbawionych witalności i połysku. 
Maseczka jest naprawdę warta uwagi. Pobudza zmysły zapachem wiśni japońskiej połączonej z subtelną nutą migdałów. 
Świetnie sprawdzi się właśnie teraz - w okresie jesienno-zimowym kiedy to włosy wymagają znacznie większej uwagi. Ciepłe i suche powietrze spowodowane ogrzewaniem oraz ciągłe noszenie czapek negatywnie wpływają na kondycje naszych włosów. 
Maseczka, podobnie jak i szampon ma bardzo przyjemny, egzotyczny zapach który utrzymuje się na włosach przez dłuższy czas. Konsystencja produktu jest charakterystyczna dla wszystkich masek Biovax - gęsta, kremowa, nieobciążająca. 
biovax aktualna pielęgnacja włosów
Włosy po aplikacji są miłe w dotyku, gładkie, sypkie, nie plączą się i bardzo ładnie pachną. Są idealnie nawilżone, zregenerowane, odżywione, elastyczne i jedwabiste. Warto także dodać, że włosy są sprężyste i nie elektryzują się nawet pod czapką. Co więcej są pełne blasku i wyglądają bardzo zdrowo. Maska L'biotica jest bardzo wydajna, już niewielka ilość wystarcza by pokryć nią pasma włosów. Myślę, że będzie mi służyła na długo, zwłaszcza, że stosuję ją 2 razy w tygodniu. 
biovax aktualna pielęgnacja włosów

Początkowo obawiałam się zmiany kosmetyków do pielęgnacji włosów. Momentami byłam do tego sceptycznie nastawiona. Chciałam ponownie zaopatrzyć się w linię opuncja i mango. Dobrze, że postanowiłam zaryzykować i sięgnęłam po coś innego. Edycję limitowaną JAPOŃSKA WIŚNIA I MLEKO MIGDAŁOWE. Seria niewątpliwie przypadła mi do gustu. Najbardziej szampon, który stał się moim totalnym must have, który polecam z całego serca. 
 Do tej pory wielokrotnie sięgałam po produkty Biovax (pisałam o tym TUTAJ, TUTAJ I TU. Aha, TUTAJ także)  i ... jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Cieszę się, że i tym razem tak było...

A już niebawem opowiem o bardzo interesujących odżywkach w piance L'biotica. 
Jesteście ciekawi?

Znasz kosmetyki L'biotica?
Masz swoich ulubieńców?
Jak aktualnie przedstawia się Twoja aktualna pielęgnacja włosów?

Koniecznie daj znać. 

Pozdrawiam!




Tropikalne olejki do ciała Bielenda - odrobina słońca w ten listopadowy dzień

Tropikalne olejki do ciała Bielenda - odrobina słońca w ten listopadowy dzień

Listopad. Najbardziej ponury i nostalgiczny miesiąc w roku. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. Pogoda nie rozpieszcza. Chłodny wiatr daje się we znaki a o promieniach słońca możemy tylko pomarzyć...
Chciałabym się znaleźć w jakiejś egzotycznej, ciepłej krainie gdzie czas staje w miejscu. 
Zamykam oczy. Pobudzam stery wyobraźni i....
sięgam po tropikalne olejki do ciała Bielenda, które pozwalają poczuć nowy wymiar pielęgnacji...
Monoi de thaiti, odżywczy kokosowy karaibski
Z olejkami polubiliśmy się jakiś czas temu. Urzekły mnie swoim eleganckim designem, miłą dla oka szatą graficzną oraz stosunkowo fajnym działaniem. Kosmetyki ukryte są w wygodnych opakowaniach o pojemności 150 ml z atomizerem w postaci pompki. Pompka, podobnie jak w zmysłowych olejkach Bielenda rozpyla mgiełkę dosyć szeroko, co momentami bywa uciążliwe (zwłaszcza na mniejszych partiach ciała). 
Aktualnie posiadam obie wersje produktów i chętnie podzielę się z Wami mymi spostrzeżeniami na ich temat.
Producent podaje, że tropikalne olejki do ciała Bielenda posiadają kompozycje aktywnych składników poprawiających jędrność i elastyczność skóry. Dodatkowo składniki zawarte w tych kosmetykach przywracają jej blask i odpowiednią kondycję.  
monoi de thaiti, karaibski
Olejek Bielenda Monoi de Thaiti posiada wyjątkowe właściwości regenerujące i wygładzające. W połączeniu ze zmysłowymi nutami zapachowymi egzotycznych kwiatów gardeni tahitańskiej sprawia, że dbanie o skórę staje się niesamowicie przyjemne i relaksujące. Produkt posiada delikatny, ładny, zmysłowy zapach, który utrzymuje się na skórze przez dłuższy czas. Olejek bardzo dobrze rozprowadza się na skórze, szybko się wchłania i pozostawia skórę miłą w dotyku, miękką, elastyczną, aksamitną  i lekko nawilżoną. 
W olejku kokosowym do ciała Bielenda pokładałam duże nadzieje. Kokos uwielbiam pod każdą postacią i - nie oszukujmy się - myślałam, że kosmetyk mnie oczaruje. Wyobrażałam sobie, że zapach będzie naprawdę zjawiskowy, niebanalny i genialny. Niestety się pomyliłam. Jeśli mam być szczera w niebieskim olejku kokosu w ogóle nie czuję. Nic a nic. Zapach jest przyjemny, słodki ale raczej kojarzy mi się ze śmietankowymi ciasteczkami lub budyniem (aż zrobiłam się głodna!)
Jeśli chodzi o działanie to produkt delikatnie natłuszcza i nawilża skórę. Warto także dodać, że stosunkowo szybko się wchłania.  Pozostawia na skórze przyjemną, aksamitną otoczkę.. Ciało po aplikacji jest miłe w dotyku, miękkie, elastyczne. Skóra jest wygładzona, pachnąca i odżywiona. 

Który olejek został moim faworytem?
Ciężkie pytanie. Pomimo swoich wad i zalet, olejki zasługują na uwagę. Myślę, że znajdą swych zwolenników jak i przeciwników. Mnie osobiście bardziej przypadła do gustu wersja pomarańczowa - Monoi de Thaiti. Egzotyczny, pobudzający zmysły zapach, fajne działanie i cieszący oko dizajn. Jestem na tak.

A Ty?
Znasz olejki do ciała Bielenda?
Masz swoich ulubieńców?

Pozdrawiam ! 


moja kolekcja lakierów hybrydowych. część 2

moja kolekcja lakierów hybrydowych. część 2

W czerwcu na blogu pojawił się wpis poświęcony mojej kolekcji lakierów hybrydowych. Pisałam wówczas o moich ulubieńcach oraz wspominałam o tym jakie kolory i odcienie warto posiadać. Przedstawiłam pokrótce produkty Cosmetics Zone, Silcare oraz  marki Semilac. 
Od tego czasu moja kolekcja lakierów  bardziej się rozrosła. Przybyło kilka perełek. 

Jesteście ciekawi jak teraz prezentuje się moja kolekcja?

Przyznam szczerze, że jest naprawdę spora... Niestety jeden problem pozostał. Za każdym razem, gdy mam zamiar zrobić sobie paznokcie nie mam pojęcia jaki kolor wybrać. 
Ah to moje niezdecydowanie! 
NEONAIL, SEMILAC, CHIODO
Bardzo lubię pracować na lakierach Semilac. Nie ukrywam, ale produktów tej marki mam najwięcej. Są dosyć gęste, ładnie napigmentowane, dobrze rozprowadzają się na płytce paznokcia i ciężko przy ich użyciu zalać skórki. Naprawdę się polubiliśmy, chociaż początki bywały trudne...
SEMILAC, NEONAIL, CHIODO
Jeśli mnie pamięć nie myli w sierpniu miałam okazję wygrać hybrydowy lakier do paznokcie Semilac nr 000 Lazure Dream w odcieniu pięknego, delikatnego rozbielonego błękitu o idealnym kryciu. Jak zapewne wiadomo, jest to lakier z edycji limitowanej, niedostępny w sprzedaży. Co mogę o nim powiedzieć? Jest naprawdę przepiękny... Wszystkim fankom pasteli polecam z całego serca.
Kolejny lakier, który skradł me serce to nr 144 - Diamond Ring. Srebro z tysiącem mieniących się drobinek. Lakier z pewnością przyda mi się w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Oczyma wyobraźni widzę, jak zrobię sobie paznokcie. Lekka nuta srebra połączona z romantyczną, ciepłą czerwienią Semilac 039 Sexy Red stworzy połączenie idealne. Jak uważacie?
SEMILAC, NEONAIL, CHIODO
Przywiozłam stamtąd lakiery hybrydowe  NeoNail dające efekt akwareli na paznokciach. Co więcej pokusiłam się by wziąć udział w konkursie organizowanym przez tą markę oraz Meet Beauty na Instagramie. Opłacało się. Wygrałam zestaw startowy NeoNail a także sześć lakierów hybrydowych z serii Flowersense - trzy w odcieniu różu, a trzy w granacie.
Tym oto trafem moja kolekcja lakierów hybrydowych powiększyła się o
  • NeoNail 5406-1 Mystic Bluebell, czyli niezwykle wyrazisty granat połączony z lekka nutą fioletu; 
  • NeoNail 5405-1 - Vlue Hiacynth - połączenie intensywnego niebieskiego z nutą głębokiej ultramaryny; 
  • NeoNail 5404-1 - Water Iris - hipnotyzujący, wiosenny odcień o lekko pastelowym zabarwieniu będący mieszanką fioletu i niebieskiego.

SEMILAC, NEONAIL, CHIODO
Jeśli chodzi o lakiery w odcieniu różu na uwagę zasługują NeoNail 5401-1 -Nerine Lilly czyli niebanalny, subtelny i nieszablonowy odcień pudrowego różu, NeoNail nr 5402-1 - French Tulip - słodki i intensywny róż, który podkreśli urok i zmysłowość każdej kobiety; a także NeoNail 5403-1 - Blaze Peony - czyli kobiecy odcień soczystej fuksji (łudząco podobny do lakieru Semilac 034 - Mardi Gras).
NEONAIL, SEMILAC, CHIODO
Dodatkowo w zestawie startowym znalazłam typowy nudziak -  NeoNail Natural Beauty - piękny i stonowany, pastelowy, kryjący beż który świetnie będzie komponował się w większości stylizacji.
SEMILAC, NEONAIL, CHIODO
W lipcu udałam się na festiwal Twórców Internetowych - See Bloggers.  Miałam wówczas okazję bliżej poznać markę Chiodo. Do domu wróciłam z pięknym, sweetaśnym fioletowym lakierem CHIODO PRO SOFT 197 - SWEET GRAS, który naprawdę mnie oczarował.
SEMILAC, NEONAIL, CHIODO
Jeśli ktoś w zeszłym roku by mi powiedział, że będę posiadać około 40 hybrydowych lakierów do paznokci, chyba bym go wyśmiała. Ba, kto by pomyślał że skuszę się na robienie hybrydy w domu. Nie sądziłam, że ogarnę cały ten proces stylizacji paznokci, który z tygodnia na tydzień wychodzi mi coraz lepiej. Hybrydy uzależniają. Kto rozpoczął z nimi przygodę ten wie. Nieskazitelne, ładne, zadbane paznokcie przyciągają wzrok, dodają pewności siebie i sprawiają że czujemy się dobrze.
Przynajmniej ja tak mam.
SEMILAC, NEONAIL, CHIODO
Pomimo tego, że lakierów mam już naprawdę sporo ciągle mi mało. Łapię się na tym, że z chęcią przygarnęłabym jeszcze inne kolory. Wstyd się przyznać, ale nie posiadam jeszcze czarnego lakieru, który z pewnością by mi się przydał. Czasem chciałabym coś przełamać czernią, a tu po prostu wciąż jej brak...

Co sądzicie o lakierach hybrydowych?
Robicie paznokcie przy ich użyciu?

Koniecznie dajcie znać 😄

Pozdrawiam



Jesienna aktualizacja kosmetyczki - NOWOŚCI

Jesienna aktualizacja kosmetyczki - NOWOŚCI

O nowościach jesiennych w mojej szafie i wnętrzach było ostatnio. Dzisiaj postanowiłam zaprezentować produkty, które  w minionym czasie wpadły do mojej kosmetyczki. Hmmm... było ich trochę. Nie jakoś bardzo dużo, ale kilka. 
Bo wiecie... Była promocja w Rossmannie... Jak tu przejść obok niej obojętnie... Nie mam silnej woli... Nie potrzebowałam wielu rzeczy... Takie... najpotrzebniejsze... Podkład, puder... Jeśli śledziliście mego bloga uważnie, to z pewnością rzucił się Wam w oczy wpis poświęcony kosmetykom, które warto kupić na tej akcji. Artykuł (podobnie jak pozostałe związane z Rossmann'owskim szałem) cieszył się dużą popularnością. 
W październiku skusiłam się również na zamówienie w sklepie Yves Rocher. Niegdyś często kupowałam u nich wody perfumowane, toaletowe i inne produkty, jednakże miałam długą przerwę Postanowiłam, że czas nadrobić zaległości...
rossmann, yves rocher
Biorąc się do tego wpisu, zauważyłam że mój zakupowy wózek pęka w szwach. Tyle tego nakupiłam. Dobrze jednak, że wózek jest w rozmiarach idealnych dla Lalki Barbie. 👌😊
Zacznijmy od moich Rossmann'owskich łowów. Na pierwszy rzut do koszyka wpadł mój ulubieniec - puder w kamieniu MANHATTAN SOFT COMPACT POWDER nr 0 TRANSPARENT, który od dłuższego czasu jest moim ulubieńcem. Lekki, dobrze matujący, trwały puder który jest stosunkowo wydajny. Zużyłam już kilka opakowań i jestem z niego naprawdę zadowolona.
Nie ukrywam, że czekałam na promocję w Rossmann'ie z jednej podstawowej przyczyny. Chciałam kupić podkład Bourjois Healthy Mix w lepszej cenie. Od razu zaznaczę, że nie chciało mi się go zamawiać przez internet, gdzie prawdopodobnie byłby tańszy. Poczekałam. 
Zastanawiałam się, czy od razu nie kupić dwóch, żeby wiecie....był w zapasie... Na szczęście się rozmyśliłam...
O tyle o ile ze starszej wersji podkładu byłam zadowolona, ten totalnie nie przypadł mi do gustu. Co najgorsze zapchał pory i uczulił... Dramat. Jestem zniesmaczona tym faktem i z tego miejsca pytam: Polecacie jakiś fajny i lekki podkład? W jasnym odcieniu rzecz jasna...?
Przeczytałam wiele recenzji kosmetycznych, naoglądałam się mnóstwa zdjęć i w końcu dałam się namówić na peeling do ust EVREE. Miałam ambitne plany by zrobić swój peeling DIY, jednakże na słomianym zapale się skończyło. Ale kto wie, może kiedyś... Opakowania do przechowywania peelingu domowej roboty kupiłam, więc jeśli tylko wykończę ten to czemu nie... Spróbuję go stworzyć...
Peeling który wybrałam posiada poziomkowy smak i zapach i jest po prostu REWELACYJNY. Miła aplikacja, świetne działanie i genialny efekt. Po nim żadna matowa pomadka nie ma się czego wstydzić. Jestem na tak. Jeśli zastanawiacie się, czy podczas następnej wizyty w Rossmannie kupić to małe cudo - nie wahajcie się! Może i cena regularna nie zachęca, na promocji warto!
Kolejnym kosmetykiem, który (dosłownie) udało mi się upolować podczas ostatniej, jesiennej promocji w Rossmannie była pomada do stylizacji brwi WIBO. Widziałam wiele pozytywnych opinii na jej temat, jednakże nigdy nie mogłam trafić na ten najjaśniejszy odcień - SOFT BROWN. W końcu jednak się udało.
Co mogę o niej powiedzieć? Warta swojej ceny. Aplikacja produktu jest wygodna, brwi wyglądają naturalnie. Pomada jest trwała -spokojnie przeżyje cały dzień - mnie to w zupełności wystarcza.
Od zawsze chciałam mieć fajną, niebieską kredkę do oczu. Kupiłam kilka, jednak ich trwałość tudzież kolor pozostawiały wiele do życzenie. W końcu postanowiłam zamówić kredkę z Yves Rocher. I to był strzał w dziesiątkę. 
Nie podrażniła, nie uczuliła, posiada bardzo ładny niebieski kolor który długo utrzymuje się na powiekach.
rossmann, yves rocher
Kredka jest wygodna w użyciu, raczej miękka. Producent pisze, że jest wodoodporna. 
Zamówiłam też czarny KAJAL Yves Rocher, niezawierający w swym składzie składników syntetycznych. Prawdę powiedziawszy to mój pierwszy kosmetyk tego typu. Kajal z łatwością pozwala narysować czarną kreskę, podkreśla kontur oka oraz świetnie sprawdzi się w makijażu smoky.
Moją kosmetyczkę zasiliła także nowość na rynku - rozświetlacze do twarzy marki BIELENDA. Mam trzy wersje - nadającą efekt konturowania, poprawy kolorytu oraz rozświetlenia.
Dzięki nim idealnie rozświetlimy i wymodelujemy twarz. Dodatkowo wydobędziemy z niej naturalne piękno i zamaskujemy niedoskonałości. Kosmetyki mają bardzo ciekawą, lekką formułę, która pozwala  na przyjemną aplikację.
rossmann, yves rocher
Na zakończenie produkty do ciała. Zacznijmy od wód perfumowanych - w wersji mini. Takich a'la perfumetek. Wybrałam wodę Naturelle, Quelques Notes d'Amour a także standardową wersję So Elixir.
Jeśli chodzi o wersje pełnowymiarowe, to mój wybór był banalnie prosty. Skończył mi się ulubiony Comme une Evidence i wiedziałam, że muszę ją kupić. Jej zapach jest przecudny! Kwiatowo-zielono-szyprowy. Bardzo kobiecy, uwodzicielski i zachwycający.
Druga woda, którą wybrałam to Agrumes en Fleurs o orzeźwiającym, cytrusowym zapachu. Początkowo sądziłam, że nie przypadnie mi do gustu, z racji mego wyczulonego nosa, jednak myliłam się. Jest super. Do tej pory z tej serii miałam przyjemność używać wody różanej i wiśniowej
Ostatnim produktem, który dzisiaj zaprezentuje jest ENERGIZUJĄCY ŻEL PEELINGUJĄCY POD PRYSZNIC MANGO&KOLENDRA. Zapach jest po prostu mistrzowski. Pobudza zmysły, dodaje siły do działania i orzeźwia. Kompozycja zapachowa ewidentnie urzeka witalnością i dobrą energią.


Uff... Dotarliśmy do końca. W kilka chwil przedstawiłam nowości kosmetyczne, które pojawiły się w mym domu w ostatnim czasie. Większość z nich stała się mymi ulubieńcami i z pewnością zagości u mnie na dłużej. Zdegustowana jestem tylko i wyłącznie nową wersją podkładu Bourjois Healthy Mix. Rozczarowała mnie na całej linii... Sprawiła, że teraz mam ciężki orzech do zgryzienia. Muszę znaleźć podkład, który spełni moje oczekiwania i mnie zadowoli. Nie uczuli, nie podrażni. Będzie ładnie stapiał się z cerą i da jej delikatny efekt rozświetlenia, tak by buzia wyglądała zdrowo i promiennie.

Polecacie coś?
Co zasiliło Wasze kosmetyczki tej jesieni?

\Pozdrawiam!













Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger