Nivea POP-BALL Pielęgnujący balsam do ust malina i czerwone jabłko

Nivea POP-BALL Pielęgnujący balsam do ust malina i czerwone jabłko

Jak już wcześniej wspomniałam zima rządzi się swoimi prawami. Niekorzystne warunki atmosferyczne, mróz czy wiatr wpływają negatywnie na kondycje nie tylko naszej skóry ale i ust. To właśnie one narażone są  na przesuszenie czy pękanie. Są spierzchnięte i nie wyglądają zbyt kusząco. Jak temu zapobiec? Jak zaradzić?
Odpowiedź jest prosta. Warto sięgnąć po odpowiednie produkty pielęgnacyjne. Tylko co wybrać spośród tylu kosmetyków dostępnych na rynku? Czy skusić się na pomadkę w sztyfcie, standardową wazelinę kosmetyczną a może wybrać  jakiś fajny balsam? 
Tylko jaki?
Najlepiej, jeśli nie będzie go trzeba rozprowadzać na ustach przy użyciu palca, bo jest to trochę niehigieniczne... 
Świetnie jakby był w postaci kuleczki. Takiego jajeczka, coś a'la popularne eosy...
Nie wiem jak Ty, ale ja odkąd pamiętam używam pomadek do ust Nivea. Mają przystępne ceny i odznaczają się fajnym działaniem. Najczęściej wybierałam standardową nawilżającą lub tę, która dodawała lekkiego czerwonego zabarwienia.
Jakież było moje zaskoczenie, gdy zorientowałam się że na rynku pojawiła się całkowita nowość Nivea POP-BALL czyli pielęgnujący balsam do ust w kulce występujący w dwóch wersjach zapachowych
Dzięki akcji Przyjaciółki Nivea miałam okazję wypróbować jedną z nich - malina i czerwone jabłko. 

Pielęgnujący balsam do ust Nivea POP-BALL malina i czerwone jabłko zapewnia intensywną pielęgnację i długotrwałe nawilżenie ust dzięki formule wzbogaconej masłem shea i olejkiem rycynowym.

Balsam do ust ukryty jest w niewielkim, poręcznym opakowaniu w formie jajeczka. Szata graficzna jest przyjemna dla oka utrzymana w delikatnym, dziewczęcym pastelowym różu
Po odkręceniu wieczka doznałam totalnej eksplozji zapachów. Balsam pachnie przecudnie. Rześkimi owocami, gdzie pierwsze skrzypce gra odświeżająca malina. Zapach na ustach? Do schrupania. Po jednej aplikacji chciałam więcej. Tak mi zasmakował. Jest naprawdę obłędny!
Przyznam, że balsam do ust wpadł w moje ręce w najlepszym momencie. Akurat borykałam się ze spierzchniętymi, popękanymi, szorstkimi ustami. 
Pomyślałam, że warto go wypróbować.
Wierzyłam, że mi pomoże...

NIE MYLIŁAM SIĘ!

Już po kilku aplikacjach kondycja mych ust znacznie się poprawiła. Stały się miękkie, gładkie i nawilżone. Obecność masła shea sprawia, że są również odżywione. Wyglądają ładnie i zdrowo. Są mega całuśne i bardzo owocowe. 
Balsam do ust Nivea POP-BALL przypadł mi do gustu. Do tego stopnia, że z chęcią skuszę się na drugi wariant - orzeźwiającą mięte. Myślę, że sięgnę po niego podczas upalnych miesięcy.
Balsam urzekł mnie swym nieszablonowym, nowoczesnym designem oraz skutecznym działaniem. Sądzę, że wpisze się w kanon moich ulubieńców. 

Jakie produkty do pielęgnacji używasz?
Czy sięgasz czasem po balsamy do ust?




L'biotica Biovax Glamour - regenerujące odżywki w piance - HIT czy KIT?

L'biotica Biovax Glamour - regenerujące odżywki w piance - HIT czy KIT?

Wyobraź sobie, że kiedyś notorycznie stosowałam odżywki do włosów bez spłukiwania. Wybierałam tę opcję głównie z wygody. Totalnie nie cierpiałam myć włosów. Było to dla mnie swoistego rodzaju udręką. Co z tego, że włosy po umyciu były obciążone i prezentowały się kolokwialnie mówiąc - kiepsko? Nic. Nie robiłam sobie z tego kompletnie nic. Sądziłam, że tak ma być...
Na szczęście kiedyś przyszedł przełomowy moment i postanowiłam o swoje włosy zadbać w sposób odpowiedni. Chciałam by były piękne i długie. Zaczęłam sięgać po produkty które faktycznie sprawiały że moje włosy  były błyszczące, sypkie, ładne. Pokochałam kosmetyki L'Biotica w szczególności limitowaną serię wiśnia japońska i mleko migdałowe oraz szampon i ekspresową odżywkę opuntia oil i mango. Od tego czasu tylko raz miałam do czynienia z odżywczym oleo-kremem do włosów. Producent opisywał, że jest to produkt bez spłukiwania, jednakże oczywiście go spłukałam i efekt na włosach był dużo lepszy. Włosy wyglądały naprawdę fajnie. 
Śmiało mogę napisać, że zaczęłam do odżywek bez spłukiwania podchodzić bardzo sceptycznie. Omijałam je szerokim łukiem. I było mi z tym dobrze. Do czasu...
Pewnego razu natrafiłam na linię Biovax Glamour. Moją uwagę przykuły regenerujące odżywki w piance o lekkiej formule. Byłam w szoku. Odżywka w postaci pianki do włosów? Do stylizacji owszem, ale żeby je pielęgnować? Nie mieściło mi się to w głowie. Naprawdę. 
Postanowiłam jednak wypróbować te cuda. Zdecydowałam się na odżywkę argan i 24K złoto a także minerały i diamenty. 
Odżywki Biovax Glamour zapewniają luksusową pielęgnację włosów cienkich, pozbawionych objętości i podatnych na obciążenia. 
Produkty urzekły mnie swoimi nieszablonowymi szatami graficznymi utrzymanymi w złotym i srebrnym kolorze.  Opakowania odżywek łudząco przypominają opakowania pianek do włosów.
W metalowych opakowaniach ukryte zostało 150 ml produktu w postaci wydajnej pianki. Lekka konsystencja pianki równomiernie odżywia włosy bez efekty obciążenia. Już niewielka ilość kosmetyku wystarcza by pokryć nim włosy.  Warto pamiętać, by unikać okolic nasady, a produkt nanosić głównie na pasma i końcówki. Sama stosuję dozę wielkości małego orzeszka laskowego, gdyż doskonale zdaję sobie sprawę z faktu, że jeśli przesadzę efekt który uzyskam na swych włosach będzie odwrotny. Nie pytaj skąd wiem. Sprawdziłam. Uwierz na słowo.
Jeśli nasze włosy są wyjątkowo problematyczne można produkt pozostawić na włosach przez 2-3 minuty a następnie spłukać.
Producent podaje że L'biotica Biovax Glamour Gold zawiera czyste 24 karatowe złoto rozświetlające włosy oraz olej arganowy, który wnika w głąb włosa, wygładza go i reperuje wszelkie zniszczenia
Drobinki cennego kruszcu zapobiegają starzeniu komórkowemu oraz zachowują młodość włosów. Czyste złoto odżywia włosy, regeneruje je oraz rewitalizuje. Olej arganowy nazywany często złotem Maroka ma zbawczy wpływ na włosy. Zawiera duże ilości witaminy E, która jest świetnym antyoksydantem. Odmładza włosy, chroni je przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. oraz nawilża od środka. Dodatkowo olej arganowy wykazuje działanie przeciwzapalne i regenerujące.
l biotica
Odżywka Biovax Glamour DIAMOND zawiera cenny diamentowy pył rozświetlający włosy oraz minerały z krystalicznie czystych wód wulkanicznych, niezbędne do ich prawidłowego wzrostu.
Subtelnie rozdrobniony pył z najcenniejszego na świecie kamienia szlachetnego nadaje włosom nieskazitelny blask i moc płynącą z tego niezniszczalnego najtwardszego klejnotu. Minerały stanowią połączenie najważniejszych dla piękna i zdrowia  pierwiastków, które nie tylko odżywiają i wzmacniają włosy ale i przywracają im siłę i blask oraz zbawiennie działają na skórę głowy i przyczyniają się do utrzymania prawidłowego poziomu nawilżenia.
l biotica
Regenerujące odżywki w piance Biovax Glamour stanowią świetne rozwiązanie dla osób o cienkich i delikatnych włosach. Z powodzeniem zastępują ciężkie maski i odżywki. Jeśli dysponujesz małą ilością czasu i chcesz cieszyć się cudownie pachnącymi włosami postaw na tę formę kosmetyków. 
Z odżywkami w postaci pianki bardzo się polubiłam. Używam je zarówno bez spłukiwania jak i pozostawiam na włosach przez chwilę a następnie zmywam. Zarówno jeden jak i drugi sposób świetnie się u mnie sprawdził. Osobiście bardziej przypadła mi do gustu odżywka w srebrnym opakowaniu. Włosy po aplikacji są miłe w dotyku, sypkie, delikatne, idealnie nawilżone oraz wzmocnione. Dobrze się rozczesują, nie puszą się ani nie elektryzują. Dodatkowo przepięknie pachną, a zapach utrzymuje się na nich bardzo długo. 
Odżywka w złotym opakowaniu sprawia, że włosy są idealnie wygładzone, błyszczące i wyglądają zdrowo.
L biotica
Jeśli znudziły Ci się standardowe odżywki ze spłukiwaniem i chcesz spróbować czegoś nowego postaw na odżywki w piance Biovax Glamour. Charakteryzuje je nietuzinkowa formuła, przyjemny zapach i bardzo dobre działanie. Linia Glamour liczy aż cztery warianty, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że swój ulubiony znajdziesz szybciej niż myślisz.

Skusisz się?

Krem do rąk kwiat wiśni i olejek jojoba  - najlepszy na zimowy czas

Krem do rąk kwiat wiśni i olejek jojoba - najlepszy na zimowy czas

Zima rządzi się swoimi prawami. Ujemne temperatury czy wiatr niekorzystnie wpływają na kondycję naszych dłoni. Skóra narażona jest na odwodnienie, odmrożenie czy pękanie. Dłonie w czasie mrozów stają się suche, szorstkie oraz zaczerwienione. Warto poświęcić im więcej uwagi. Przecież są naszą wizytówką. Ciepłe rękawiczki nie wystarczą. Podstawą jest odpowiedni krem do rąk. Must Have w chłodne miesiące.  
Jeśli mam być szczera to uwielbiam eksperymentować. Krem dobieram do pory roku, warunków atmosferycznych czy też kondycji mej skóry. Ostatnio było z nią kiepsko. Wstyd się przyznać, ale wciąż zapominałam o rękawiczkach... Ciągle je gubiłam. Aż w końcu zdałam sobie sprawę że czas z tym skończyć...
Długo zastanawiałam się jaki krem wybrać tej zimy. W pewnym momencie z odsieczą przyszła mi marka Nivea ze swą cudownie pachnącą nowością - olejkiem w kremie - Kwiat wiśni i olejek jojoba.
Nie ma co. Nivea potrafi rozpieścić. Krem do rąk ucieszy każdą, nawet najbardziej wymagającą klientkę. Serio.
Producent podaje, że krem oczaruje zmysły i zapewni 24 godzinne nawilżenie bez uczucia lepkości.
Zgadzam się z tym w stu procentach. Przetestowałam i śmiało mogę stwierdzić, że krem jest naprawdę genialny. ❤
Produkt ukryty jest w oryginalnym opakowaniu o opływowych kształtach. Taka forma kremu do rąk bardzo mi się spodobała. Nie jest to standardowa, niewygodna tubka a ładnie prezentujące się opakowanie które bardzo dobrze leży w dłoni i idealnie zmieści się w każdej kobiecej torebki. W tej nietuzinkowej tubce zmieściło się aż 75 g produktu. Szata graficzna  olejku w kremie jest niewątpliwie miła dla oka, utrzymana w kolorach charakterystycznych dla produktów Nivea. 
Zapach kosmetyku jest śliczny, delikatny, wiosenny. Po aplikacji skóra pachnie niczym wiśniowy sad. Co najważniejsze zapach w ogóle nie jest ulotny.
Krem ma przyjemną lekką konsystencję, która świetnie rozprowadza się na skórze i wchłania w ekspresowym tempie. Dłonie po aplikacji są niewiarygodnie miłe w dotyku, gładkie, aksamitne a dzięki obecności zbawczego olejku jojoba idealnie odżywione. Co więcej skóra jest świetnie nawilżona. Jak dla mnie bomba. Już po kilku aplikacjach widać znaczną poprawę kondycji skóry. 
Olejek w kremie nie podrażnił, ani nie wywołał żadnej reakcji alergicznej. Jest też bardzo wydajny - już niewielka ilość wystarczy by pokryć nim całą skórę dłoni. 
Śmiało mogę stwierdzić, że olejek do rąk w kremie zachwycił mnie swoim działaniem, oraz skutecznością. 
Jeśli masz już dość tłustych kremów do rąk o gęstej formule i chcesz coś zmienić wypróbuj krem do rąk połączony z olejkiem jojoba o przepięknym wiśniowym zapachu który rozkocha zmysły i Twoje ciało. A przynajmniej skórę Twych dłoni. Dodatkowo nieszablonowy, nowoczesny design oraz rewelacyjne działanie sprawią, że nie będziesz chcieć się z nim rozstać. 
Masz racje. To cudo lubi być zawsze pod ręką. 


Znasz krem do rąk Kwiat wiśni i olejek jojoba?








Mój pomysł na... PREZENT MARZEŃ

Mój pomysł na... PREZENT MARZEŃ

Szukasz fajnego i nieszablonowego prezentu dla swojej połówki na Walentynki. Chcesz sprawić drugiej osobie radość bez okazji? A może zbliża się Wasza rocznica? Pierwszego spotkania, związku albo ślubu? Może pocałunku? Albo jeszcze lepiej. Wybieracie się do znajomych na jakąś ważną uroczystość. A może Twoi Rodzice mają jakieś wspólne święto?
N i e w a ż n e.
Poszukujesz czegoś ekstra. Czegoś co wywoła uśmiech na twarzy. Sprawi że dana osoba spojrzy na świat w zupełnie innym świetle. Dozna genialnych przeżyć, niesamowitych emocji i będzie daną atrakcje wspominać do końca życia?
A może chcesz uszczęśliwić dwie osoby? Przyjaciółki? Przyjaciół? Bez znaczenia.
Przygotowałam coś, co Cię zaskoczy. Coś co z chęcią podarujesz bliskim. Albo po prostu zapragniesz mieć. Bo przecież... sam masz jakieś marzenia....
Masz, prawda?

No to zastanów się... z czego tak naprawdę byś się cieszył? 
Z czegoś materialnego? Co znudzi Ci się po tygodniu? Z kolejnej pary kolczyków, zegarka, butów? Torebki? Bukietu kwiatów? Książki? 
No dobra, z takich rzeczy można się cieszyć, ale... czy nie lepiej podarować Komuś przeżycie? Zabrać go gdzieś ze sobą. I nie mam tu na myśli standardowego kina czy teatru. Można przecież posunąć się o krok dalej i...
wybrać się z drugą osobą do Escape Roomu, zaprosić na masaż gorącymi kamieniami a może degustacje wina do restauracji?
Brzmi zbyt płytko?
Posłuchaj tego... lot paralotnią, lot szybowcem (ja bym się skusiła... kto by nie chciał poczuć się jak Ana z Pięćdziesięciu twarzy Greya?), skok na spadochronie, przejazd Ferrari a może lot w tunelu aerodynamicznym?
Hmmm....
Wymieniać więcej?
Masz ochotę na romantyczny weekend w SPA, chcesz zasięgnąć indywidualnych zajęć wspinaczki, przejechać się czołgiem (może masz takie marzenie?) albo udać się na lot widokowy nad Tatrami?
Nie koniecznie w Walentynki. Jeśli podobnie jak ja wolisz unikać tłumów proponuję Ci inny termin...
Pojawia się teraz zasadnicze pytanie. Pytanie które nurtuje każdego. Jak? W jaki sposób zorganizować taki wypad? Aż chciałoby się rzec - eskapadę. Od czego zacząć?
Odpowiedź jest banalnie prosta!
Odpal Internet. W przeglądarkę wstukaj stronę prezentmarzen.com i daj się ponieść szaleństwu!

Przecież nikt nie lubi rutyny. Może czasem warto zerwać ze stereotypami? Życie jest nieprzewidywalne i zbyt krótkie na odmawianie sobie przyjemności. Dlaczego więc nie skorzystać?
Może czasem warto zrobić coś dla siebie? 
Dla swoich bliskich?
Podziękować Komuś za to że Jest. 
Podarować mu coś nienamacalnego. 
Chwilę spędzoną razem. 
Tylko we dwoje.
Dzięki Prezentowi Marzeń możesz doświadczyć ekstremalnych emocji, adrenaliny na najwyższym poziomie i mocnych wrażeń.

Jeśli jednak wolisz coś bardziej spokojnego to proponuję wspólny relaks. W blasku świec, przy cieple rozpalonego kominka, nastrojowej muzyce wśród aromatycznych zapachów z dala od zgiełku.
Nie czekaj. Przejrzyj ofertę walentynkową już dziś. I daj się ponieść szaleństwu....
W ofercie znajdziesz mnóstwo zestawów podarunkowych, zarówno dla Niej, dla Niego jak i dla Dwojga. Sama skusiłam się na trzecią opcję. Wybrałam zestaw prezentowy dla Dwojga, stwarzający możliwość wyboru jednego przeżycia spośród kilkudziesięciu ciekawych atrakcji zawartych w pakiecie. Wśród propozycji znajdują się zarówno pomysły na aktywny i kreatywny wypoczynek jak i romantyczne chwile pełne relaksu.
Zestaw upominkowy PREZENT MARZEŃ wygląda całkowicie niepozornie. Jest to po prostu estetyczne, ozdobne pudełko w którym znajduje się katalog opisujący każdą atrakcje i miejsce jej odbycia a także Voucher rezerwacyjny. Voucher jest biletem umożliwiającym realizację danego przeżycia.
Zestaw prezentowy jest ważny 365 dni od daty zakupu, więc osoba obdarowana (albo TY) ma cały rok na realizację swojego pragnienia. Fajnie, nie!?

Jak myślisz, czy zestaw prezentowy PROJEKT MARZEŃ jest świetnym pomysłem na prezent? Zarówno od większego święta jak i bez okazji?


Odpowiedź jest prosta! TAK! Wręczamy drugiej osobie gotowy i oryginalny prezent. Pozostawiamy możliwość samodzielnego wyboru przeżycia w dowolnym województwie. Umożliwiamy spełnienie marzeń i .... przeżycie pięknych chwil spędzonych we dwoje (albo solo, to w sumie zależy od pakietu jaki wybierzesz). Sama jestem bardzo podekscytowana i już nie mogę się doczekać kiedy zrealizuje wybrane marzenie. Co to będzie? Jak będzie wyglądać? Jakie będą moje wrażenia? O tym przekonasz się już niebawem....

Znasz Prezent Marzeń?
Cieszyłbyś się z takiego upominku?

Pozdrawiam




MOJE ZIMOWE NOWOŚCI

MOJE ZIMOWE NOWOŚCI

Jeszcze w grudniu umieściłam na blogu wpis poświęcony moim małym marzeniom. Przedstawiłam w podpunktach mą wishlistę. Akcesoria i przedmioty które bardzo chciałabym posiadać. Takie chciejstwa.
 Mamy prawie koniec stycznia, a ja... większość pozycji mam już zrealizowanych! Niesamowicie się cieszę. W życiu bym nie przypuszczała. Serio. 
Z tej okazji przygotowałam wpis poświęcony zimowym nowościom. Bo w sumie trochę ich było. Nie jakoś mega dużo. Ale zawsze coś.
Hmm.. od czego by tu zacząć... Chyba od początku...
W grudniu postanowiłam zrealizować moje największe zeszłoroczne marzenie. Nie wiem czy pamiętasz, ale marzyłam o iphonie. Długo się nad nim zastanawiałam. Analizowałam wszystkie za i przeciw. Aż w końcu skusiłam się. Skusiłam się na smartfona HUAWEI P10 i... nie żałuję! Uważam, że to była moja najlepsza decyzja. 
huawei p10
W wyborze telefonu oczywiście kierowałam się nowoczesnym dizajnem i ładnym kolorem (jak to na dziewczynę przystało) ale i jeszcze parametrami. W tym przypadku zależało mi na porządnym aparacie, który będzie robił kozackie zdjęcia. Myślę, że dobrze wybrałam. Huawei P10 posiada dwa aparaty. Jeden wyposażony jest w kolorową matrycę o rozdzielczości 12 MP a drugi ma pozbawioną kolorowych filtrów o rozdzielczości 20 MP. Zdjęcia robi naprawdę świetne. Chcesz się przekonać? Zajrzyj do mnie na INSTAGRAM (i koniecznie zaobserwuj mój profil) i zobacz. Aktualnie wykonuję tam zdjęcia przy pomocy tego urządzenia. Jeśli chcesz, to umieszczę na blogu krótki test produktu. Masz ochotę przeczytać?
❤❤❤
Skoro zaopatrzyłam się w nowy telefon wyszłam z założenia, że należy o niego dbać. Postanowiłam zamówić na niego etui na stronie www.etuo.pl . Z marką miałam już do czynienia wielokrotnie. Pisałam nawet o niej w TYM wpisie. Wówczas etui zaprojektowałam sama. Tym razem postanowiłam skusić się na coś z oferty marki...
Etui na smartfona wybrałam dwa. Jedno z kolekcji SUMMER VIBES natomiast drugie z kolekcji minimalistycznej. Oba prezentują się naprawdę ładnie. Nie tylko cieszą oko, ponieważ odznacza je nieszablonowy design ale i pełnią funkcję ochronną smartfona. A na tym w sumie najbardziej mi zleżało. Obudowa z TPU (Termoplastycznego poliuretanu) jest odporna, dzięki czemu świetnie chroni urządzenie przed uszkodzeniami mechanicznymi, takimi jak zarysowania i otarcia. Pokrowce mają delikatnie dłuższe, bezbarwne ranty nachodzące na przednią część telefonu. Wydłużenie zabezpiecza wyświetlacz przed bezpośrednim kontaktem z płaską powierzchnią. 
Futerał jest idealnie dopasowany do danego rodzaju smartfona. Nie odstaje i nie spada.
Ponadto etui Etuo poosiadają zaprojektowane wycięcia na wszystkie komponenty urządzenia - aparat, głośnik, czy wejście ładowarki  lub zestawu słuchawkowego. Dzięki temu korzystanie z nich jest ułatwione, a co najważniejsze - nie trzeba każdorazowo ściągać pokrowca. 

Warto także dodać, że silikonowe etui jest bardzo łatwe w czyszczeniu (można go myć pod bieżącą wodą lub czyścić przy użyciu szmatki z mikrofibry).  
Nadruki i grafiki znajdujące się na case są wodoodporne, trwałe (wiem z autopsji), nieścieralne oraz niepodatne na blaknięcia i zabrudzenia. 
Kiedyś sceptycznie podchodziłam do etui na telefon. Na szczęście w porę się do nich przekonałam. Dlaczego? Po pierwsze takie obudowy świetnie amortyzują upadki a po drugie mogą całkowicie zmienić wizerunek naszego smartfona. Dzięki czemu możemy każdego dnia cieszyć się innym wizerunkiem naszego urządzenia.  
Może masz ochotę zaopatrzyć się w takie nietuznkowe etui na swój telefon tudzież tablet? Szukasz folii lub szkła na LCD? Świetnie się składa bo... mam dla Ciebie BEZTERMINOWY KOD RABATOWY upoważniający CIĘ do 10% zniżki! Wpisz tylko w odpowiednim polu hasło blogznizka i ciesz się nowym wyglądem swojego urządzenia.
❤❤❤
Pod choinkę dostałam trzy świetne książki, które bardzo chciałam mieć. Wszystkie w 100% trafiają w mój gust. 
Książkę ZOSTAŃ GWIAZDĄ INSTAGRAMA chciałam przeczytać już dawno. Jak myślisz, czy jest godna polecenia?
zimowe nowości
Drugą pozycją którą otrzymałam była książka Kasi Tusk - Make Photography easier, czyli wszystkie podstawowe informacje na temat robienia zdjęć. Książka kryjąca sobie niesamowite wskazówki perfekcyjnego fotografowania. Uważam, że to pozycja godna uwagi. 
Książce Tajniki Paznokci RLM przyglądałam się od dłuższego czasu. Nie było mi jednak po drodze jej kupić. A szkoda. Jest rewelacyjna. Znajdziemy tam teksty dotyczące pielęgnacji paznokci, manicure krok po kroku - zarówno tego klasycznego jak i hybrydowego. Co więcej w swej książce umieściła touriale, umożliwiające wykonanie danych zdobień. Jestem na TAK!
RLM Tajniki paznokci
Od dawna chodził za mną tangle teezer compact. Miałam już standardową wersję tej szczotki i byłam zachwycona. Chciałam mieć również wersję do torebki. Żeby móc ją zabrać wszędzie, gdyż tachanie standardowego egzemplarza momentami było uciążliwe. No i stałam się szczęśliwą posiadaczką jego nowszej wersji...
Pod choinkę koleżanka sprezentowała mi Tangle Angel Pro Compact. Szczerze? początkowo się przeraziłam, tej diabolicznie wyglądającej szczotki...
tangle angel compact
Na szczęście mój strach nie trwał długo. Poczytałam to i owo i dowiedziałam się, że podobno ten model jest świetny! Producent podaje, że szczotka posiada właściwości antybakteryjne, jest odporna na działanie wody oraz wysokiej temperatury. Jest  też antystatyczna - nie elektryzuje włosów. Co więcej jest poręczna (i to jest prawda -świetnie trzyma się w dłoni) i delikatna dla każdego rodzaju włosów (nawet tuż po umyciu). Szczotka posiada ochronną pokrywkę z wbudowanym lusterkiem (tak! Nie muszę już szukać w torebce lusterka, jest to mega wygodne!), która zapobiega uszkodzeniu wypustek szczotki. Ogólnie jest super, chociaż mam pewne zastrzeżenia do jej wielkości. Mogłaby być ciut mniejsza. Bo mam niewielkie torebki. 😝
❤❤❤
Moja kolekcja lakierów hybrydowych jest już całkiem spora. Pisałam o niej TUTAJ oraz TUTAJ. W pewnym momencie nie miałam ich już w czym trzymać. Serio. Z odsieczą przyszedł mi piękny różowy kuferek wysadzany cyrkoniami. Teraz mój cały warsztat pracy mam w jednym miejscu. 
❤❤❤
Wiesz, że kiedy byłam młoda miałam hopla na punkcie kręconych włosów. Byłam zawiedziona, że zostałam obdarzona prostymi. Naprawdę. W pewnym momencie zrobiłam sobie nawet trwałą. Poważnie.
Wiem, wiem... Można było kupić lokówkę. Miałam dwie. Nie umiałam się nimi posługiwać. To był dramat. Kręcenie trwało wieczność, a loki... były słabe. Od razu się odkręcały. Co więcej za każdym razem byłam poparzona. Zwątpiłam i wyrzuciłam sprzęt który posiadałam. 
W końcu na rynku pojawiły się lokówki, które same wkręcają włosy. Pomyślałam - jeśli kiedykolwiek zdecyduje się na takie urządzenie wybiorę BaByliss. Cena mnie trochę odstraszała oraz brak pewności. Nie byłam pewna, czy lokówka jest warta swej ceny. Czy się spisze. Czy poradzi sobie z mymi wymagającymi włosami. Gdy moje włosy osiągnęły pewny level długości, postanowiłam. To już ten moment!
Babyliss curl secret
Po drodze były święta, więc Gwiazdor albo Gwiazdka spisały się na medal. BaByliss Curl Secret jest u mnie już od prawie miesiąca. I wiesz co? Moje pierwsze wrażenia jak najbardziej na plus.
Babyliss curl secret
Wygląda niepozornie, lekka nie jest ale loki robi świetne! Może masz ochotę przeczytać więcej na jej temat? Chętnie przygotuje wpis poświęcony temu, czy warto zaopatrzyć się w takie cudo techniki. 
❤❤❤
No i na koniec zostawiłam sobie coś ekstra. Największe chciejstwo tego roku. ZEGAREK. Jest piękny. Niesamowicie się cieszę, że go dostałam. 
O tym, że uwielbiam zegarki wiadomo od dawna. Jestem totalną zegaromaniaczką. Niegdyś miałam ich mnóstwo. W końcu zmądrzałam i postanowiłam, że będę mieć tylko kilka. Ale nie byle jakich. Porządnych. I mam.
Na złoty zegarek Classic Petite Melrose Daniela Wellingtona  zachorowałam już jakiś czas temu. W listopadzie w końcu udało mi się kupić.

A teraz....

Ziścił się mój sen o ponadczasowym i pięknym Classic Petite Ashfield. Niesamowita czarna tarcza z lekką nutą różowego złota oraz czarny, pleciony pasek o matowym wykończeniu okazał się dla mnie prawdziwym hitem i must have. Świetnie pasuje do większości stylizacji. Jest po prostu genialny!
Z pewnością posłuży mi przez długi czas. Prezentuje się naprawdę cudownie! 

Sądzę, że moja kolekcja zegarków DW z biegiem czasu się rozrośnie. Te zegarki mają w sobie szyk i styl. Nawet mój Luby zażyczył sobie taki pod choinkę i... jest bardzo ale to bardzo zadowolony. Więc chyba coś w tym jest. Zwłaszcza, że mój Ukochany jest trochę wymagający. 
Jeśli kusi Cię zegarek Daniel Wellington to specjalnie dla Ciebie zdobyłam 15% zniżkę! Oferta ważna do 15 lutego 2018 (więc możesz sprawić prezent Bliskiej osobie na Walentynki - lub... całkiem bez okazji!). Może się skusisz? Koniecznie przeglądnij ofertę na www.danielwellington.com
daniel wellington watch
❤❤❤
No i dobrnęliśmy do końca. Cieszę się, że zechciałeś mi towarzyszyć. Zima przyniosła mi odrobinę nowości. Nowości, które okazały się strzałami w dziesiątkę pod każdym względem. 
make photography easier

Wszystkie gadżety z dzisiejszego wpisu idealnie się uzupełniają. Intuicyjny i rozbudowany aparat znajdujący się w Huawei P10 pozwala mi zrobić śliczne zdjęcia mojego nowego zegarka i etui na telefon. Mogę stworzyć świetne flatlay przy pomocy pięknych książek. Jestem szczęśliwa.
Niby nic a jednak!

A jak prezentują się Twoje nowości?

Pozdrawiam ciepło !


BLANX PRO - Twoja broń w walce z przebarwieniami

BLANX PRO - Twoja broń w walce z przebarwieniami

Lubisz herbatę. Czarną, zieloną, czerwoną. Jesteś totalnym kawomaniakiem. Nie wyobrażasz sobie dnia bez tego trunku, który pobudza do działania i dodaje energii. A może lubisz czasem spędzić wieczór z lampką czerwonego wina? Zrelaksować się i wychillować po męczącym dniu?
Kochasz szpinak, barszcz czerwony albo masz złe nawyki i sięgasz po papierosy? 
Twoje zęby mają widoczne przebarwienia. Nie możesz sobie z tym poradzić. Po raz kolejny sięgasz po tanią, drogeryjną pastę. Której efekty nie zwalają z nóg.

Może warto coś zmienić?

Przebarwienia zewnętrzne łatwo usunąć. Wiele z nich znika po regularnym stosowaniu specjalistycznej pasty do zębów, pomagającej likwidować  nalot. Jeśli to za mało problem rozwiąże wizyta u stomatologa, który podejmie się usunięcia kamienia nazębnego.
Tylko jaki produkt wybrać? Na co się zdecydować? Na półkach aptecznych (i nie tylko) znajduje się ogrom przeróżnych preparatów do higieny jamy ustnej.
Ja już wybrałam. Prawdę powiedziawszy jakiś czas temu. Markę Blanx. 
Miałam z nią do czynienia wielokrotnie. Najchętniej sięgałam po wybielającą pastę pozwalającą usunąć osad nazębny - BLANX ANTY-OSAD. Cieszyła się wieloma pozytywnymi opiniami i... faktycznie świetnym działaniem. 
Teraz postanowiłam spróbować czegoś nowego. Produktów z serii BLANX PRO.
W wyniku przeprowadzonych badań BLANX powstała nowa nieabrazyjna pasta o działaniu wybielającym i przeciwbakteryjnym, która nadaje uśmiechowi naturalny blask i utrzymuje biel zębów. Dzięki szczególnej synergii arktycznych porostów, nieabrazyjnej krzemionki i enzymów chroni i remineralizuje składniki mineralne szkliwa, zapobiegając powstawaniu płytki nazębnej i żółknięciu zębów i zachowując ich naturalną równowagę. Przeciwdziała proliferacji bakterii które mogą powodować powstawanie kamienia nazębnego, płytki nazębnej i próchnicy.

Pewnie zastanawiasz się na czym polega szczególna synergia wykorzystana w nowych pastach BLANX PRO. 

Z arktycznych porostów wyodrębniono kwas usninowy o działaniu bakteriostatycznym. Skutecznie chroni śluzówkę oraz zęby. Co więcej potrafi zneutralizować większość obciążeń bakteryjnych,w tym Streptococcus mutans, odpowiedzialnego za występowanie próchnicy.
Wysokiej jakości nieabrazyjna krzemionka, zawarta w pastach z serii BLANX PRO (które swoją drogą mają status wyrobu medycznego) doskonale czyści zęby, a przy tym jest niesamowicie bezpieczna dla szkliwa. Enzymy znajdujące się w preparatach BLANX przyczyniają się do usunięcia przebarwień, zapobiegają ich ponownemu tworzeniu. 

Seria BLANX PRO składa się z trzech specjalistycznych past do zębów, które odznaczają nowe formuły oraz genialny, nowoczesny design. 

Myślę, że Każdy znajdzie coś dla siebie.

BLANX PRO GLOSSY PINK


Modowa pasta do zębów, która wybiela je od pierwszego użycia. Ukryta w tubce o pojemności 75 ml, która umieszczona została w kartonowym pudełku o dizajnerskiej szacie graficznej.
Dzięki specjalnym mikrocząsteczkom Pro-Shine głęboko działa na przebarwienia i nadaje zębom błyszczącą i długotrwałą biel. 


BLANX PRO DEEP BLUE 


Dzięki tej paście zyskasz ekstremalne odświeżenie i poczujesz prawdziwą biel. 
Cynk PCA zawarty w produkcie potęguje działanie przeciwbakteryjne, zapobiega nieprzyjemnemu oddechowi i nadaje zębom biel i świeżość.

BLANX PRO PURE WHITE 

Profesjonalna pasta do zębów, która wybiela mocą enzymów już od pierwszego użycia. 
Chroni naturalną biel zębów, usuwa przebarwienia z powierzchni szkliwa i zwalcza bakterie znajdujące się w jamie ustnej. 
❤❤❤
Pasty BLANX PRO stworzone zostały na bazie arktycznych porostów, które dzień po dniu przywracają naturalna biel zębów. Wszystko jednak zależy również od szkliwa. Naturalny kolor zębów wcale nie musi być biały. Kolor zależy głównie od naszej genetyki - od tego w jaki sposób określa ona np. grubość i odcień naszego szkliwa lub intensywność koloru zębiny. Co więcej przebyte choroby tudzież specjalistyczne leczenie mogą całkowicie zmienić barwę naszych zębów.
Czy wówczas je wybielimy?
Szczerze?
 Wątpię. Cudów nie będzie.
Chociaż...
Wszystko jest kwestią INDYWIDUALNĄ. Powtarzam to jak mantrę, ale cóż zrobić. Taka prawda. 
Pasty z nowej serii BLANX PRO posiadają gęste, treściwe formuły które dobrze utrzymują się na szczoteczce. Są też wydajne. Wariant różowy ma specyficzny smak, który ciężko mi określić. Jest trochę kwiatowy. Odrobinę mnie nie przekonał. Zdecydowanie wolę miętowe kompozycje zapachowe (i smakowe) w pastach do zębów.
Wszystkie produkty delikatnie się pienią, dobrze oczyszczają zęby, dbają o higienę jamy ustnej oraz odświeżają (dzięki niebieskiej paście możemy cieszyć się świeżym oddechem przez dłuższy czas). Nie podrażniają, nie uszkadzają szkliwa i usuwają PRZEBARWIENIA. Przy regularnym stosowaniu widać znaczną poprawę. Zęby wyglądają zdrowo i ładnie. Osad się nie odkłada, co jest dużym plusem. 
Spektakularnych efektów wybielających nie zaobserwowałam. Pogodziłam się z tym, gdyż moje zęby już po prostu takie są. 






Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger