Tropikalne olejki do ciała Bielenda - odrobina słońca w ten listopadowy dzień

Tropikalne olejki do ciała Bielenda - odrobina słońca w ten listopadowy dzień

Listopad. Najbardziej ponury i nostalgiczny miesiąc w roku. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. Pogoda nie rozpieszcza. Chłodny wiatr daje się we znaki a o promieniach słońca możemy tylko pomarzyć...
Chciałabym się znaleźć w jakiejś egzotycznej, ciepłej krainie gdzie czas staje w miejscu. 
Zamykam oczy. Pobudzam stery wyobraźni i....
sięgam po tropikalne olejki do ciała Bielenda, które pozwalają poczuć nowy wymiar pielęgnacji...
Monoi de thaiti, odżywczy kokosowy karaibski
Z olejkami polubiliśmy się jakiś czas temu. Urzekły mnie swoim eleganckim designem, miłą dla oka szatą graficzną oraz stosunkowo fajnym działaniem. Kosmetyki ukryte są w wygodnych opakowaniach o pojemności 150 ml z atomizerem w postaci pompki. Pompka, podobnie jak w zmysłowych olejkach Bielenda rozpyla mgiełkę dosyć szeroko, co momentami bywa uciążliwe (zwłaszcza na mniejszych partiach ciała). 
Aktualnie posiadam obie wersje produktów i chętnie podzielę się z Wami mymi spostrzeżeniami na ich temat.
Producent podaje, że tropikalne olejki do ciała Bielenda posiadają kompozycje aktywnych składników poprawiających jędrność i elastyczność skóry. Dodatkowo składniki zawarte w tych kosmetykach przywracają jej blask i odpowiednią kondycję.  
monoi de thaiti, karaibski
Olejek Bielenda Monoi de Thaiti posiada wyjątkowe właściwości regenerujące i wygładzające. W połączeniu ze zmysłowymi nutami zapachowymi egzotycznych kwiatów gardeni tahitańskiej sprawia, że dbanie o skórę staje się niesamowicie przyjemne i relaksujące. Produkt posiada delikatny, ładny, zmysłowy zapach, który utrzymuje się na skórze przez dłuższy czas. Olejek bardzo dobrze rozprowadza się na skórze, szybko się wchłania i pozostawia skórę miłą w dotyku, miękką, elastyczną, aksamitną  i lekko nawilżoną. 
W olejku kokosowym do ciała Bielenda pokładałam duże nadzieje. Kokos uwielbiam pod każdą postacią i - nie oszukujmy się - myślałam, że kosmetyk mnie oczaruje. Wyobrażałam sobie, że zapach będzie naprawdę zjawiskowy, niebanalny i genialny. Niestety się pomyliłam. Jeśli mam być szczera w niebieskim olejku kokosu w ogóle nie czuję. Nic a nic. Zapach jest przyjemny, słodki ale raczej kojarzy mi się ze śmietankowymi ciasteczkami lub budyniem (aż zrobiłam się głodna!)
Jeśli chodzi o działanie to produkt delikatnie natłuszcza i nawilża skórę. Warto także dodać, że stosunkowo szybko się wchłania.  Pozostawia na skórze przyjemną, aksamitną otoczkę.. Ciało po aplikacji jest miłe w dotyku, miękkie, elastyczne. Skóra jest wygładzona, pachnąca i odżywiona. 

Który olejek został moim faworytem?
Ciężkie pytanie. Pomimo swoich wad i zalet, olejki zasługują na uwagę. Myślę, że znajdą swych zwolenników jak i przeciwników. Mnie osobiście bardziej przypadła do gustu wersja pomarańczowa - Monoi de Thaiti. Egzotyczny, pobudzający zmysły zapach, fajne działanie i cieszący oko dizajn. Jestem na tak.

A Ty?
Znasz olejki do ciała Bielenda?
Masz swoich ulubieńców?

Pozdrawiam ! 


moja kolekcja lakierów hybrydowych. część 2

moja kolekcja lakierów hybrydowych. część 2

W czerwcu na blogu pojawił się wpis poświęcony mojej kolekcji lakierów hybrydowych. Pisałam wówczas o moich ulubieńcach oraz wspominałam o tym jakie kolory i odcienie warto posiadać. Przedstawiłam pokrótce produkty Cosmetics Zone, Silcare oraz  marki Semilac. 
Od tego czasu moja kolekcja lakierów  bardziej się rozrosła. Przybyło kilka perełek. 

Jesteście ciekawi jak teraz prezentuje się moja kolekcja?

Przyznam szczerze, że jest naprawdę spora... Niestety jeden problem pozostał. Za każdym razem, gdy mam zamiar zrobić sobie paznokcie nie mam pojęcia jaki kolor wybrać. 
Ah to moje niezdecydowanie! 
NEONAIL, SEMILAC, CHIODO
Bardzo lubię pracować na lakierach Semilac. Nie ukrywam, ale produktów tej marki mam najwięcej. Są dosyć gęste, ładnie napigmentowane, dobrze rozprowadzają się na płytce paznokcia i ciężko przy ich użyciu zalać skórki. Naprawdę się polubiliśmy, chociaż początki bywały trudne...
SEMILAC, NEONAIL, CHIODO
Jeśli mnie pamięć nie myli w sierpniu miałam okazję wygrać hybrydowy lakier do paznokcie Semilac nr 000 Lazure Dream w odcieniu pięknego, delikatnego rozbielonego błękitu o idealnym kryciu. Jak zapewne wiadomo, jest to lakier z edycji limitowanej, niedostępny w sprzedaży. Co mogę o nim powiedzieć? Jest naprawdę przepiękny... Wszystkim fankom pasteli polecam z całego serca.
Kolejny lakier, który skradł me serce to nr 144 - Diamond Ring. Srebro z tysiącem mieniących się drobinek. Lakier z pewnością przyda mi się w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Oczyma wyobraźni widzę, jak zrobię sobie paznokcie. Lekka nuta srebra połączona z romantyczną, ciepłą czerwienią Semilac 039 Sexy Red stworzy połączenie idealne. Jak uważacie?
SEMILAC, NEONAIL, CHIODO
Przywiozłam stamtąd lakiery hybrydowe  NeoNail dające efekt akwareli na paznokciach. Co więcej pokusiłam się by wziąć udział w konkursie organizowanym przez tą markę oraz Meet Beauty na Instagramie. Opłacało się. Wygrałam zestaw startowy NeoNail a także sześć lakierów hybrydowych z serii Flowersense - trzy w odcieniu różu, a trzy w granacie.
Tym oto trafem moja kolekcja lakierów hybrydowych powiększyła się o
  • NeoNail 5406-1 Mystic Bluebell, czyli niezwykle wyrazisty granat połączony z lekka nutą fioletu; 
  • NeoNail 5405-1 - Vlue Hiacynth - połączenie intensywnego niebieskiego z nutą głębokiej ultramaryny; 
  • NeoNail 5404-1 - Water Iris - hipnotyzujący, wiosenny odcień o lekko pastelowym zabarwieniu będący mieszanką fioletu i niebieskiego.

SEMILAC, NEONAIL, CHIODO
Jeśli chodzi o lakiery w odcieniu różu na uwagę zasługują NeoNail 5401-1 -Nerine Lilly czyli niebanalny, subtelny i nieszablonowy odcień pudrowego różu, NeoNail nr 5402-1 - French Tulip - słodki i intensywny róż, który podkreśli urok i zmysłowość każdej kobiety; a także NeoNail 5403-1 - Blaze Peony - czyli kobiecy odcień soczystej fuksji (łudząco podobny do lakieru Semilac 034 - Mardi Gras).
NEONAIL, SEMILAC, CHIODO
Dodatkowo w zestawie startowym znalazłam typowy nudziak -  NeoNail Natural Beauty - piękny i stonowany, pastelowy, kryjący beż który świetnie będzie komponował się w większości stylizacji.
SEMILAC, NEONAIL, CHIODO
W lipcu udałam się na festiwal Twórców Internetowych - See Bloggers.  Miałam wówczas okazję bliżej poznać markę Chiodo. Do domu wróciłam z pięknym, sweetaśnym fioletowym lakierem CHIODO PRO SOFT 197 - SWEET GRAS, który naprawdę mnie oczarował.
SEMILAC, NEONAIL, CHIODO
Jeśli ktoś w zeszłym roku by mi powiedział, że będę posiadać około 40 hybrydowych lakierów do paznokci, chyba bym go wyśmiała. Ba, kto by pomyślał że skuszę się na robienie hybrydy w domu. Nie sądziłam, że ogarnę cały ten proces stylizacji paznokci, który z tygodnia na tydzień wychodzi mi coraz lepiej. Hybrydy uzależniają. Kto rozpoczął z nimi przygodę ten wie. Nieskazitelne, ładne, zadbane paznokcie przyciągają wzrok, dodają pewności siebie i sprawiają że czujemy się dobrze.
Przynajmniej ja tak mam.
SEMILAC, NEONAIL, CHIODO
Pomimo tego, że lakierów mam już naprawdę sporo ciągle mi mało. Łapię się na tym, że z chęcią przygarnęłabym jeszcze inne kolory. Wstyd się przyznać, ale nie posiadam jeszcze czarnego lakieru, który z pewnością by mi się przydał. Czasem chciałabym coś przełamać czernią, a tu po prostu wciąż jej brak...

Co sądzicie o lakierach hybrydowych?
Robicie paznokcie przy ich użyciu?

Koniecznie dajcie znać 😄

Pozdrawiam



Jesienna aktualizacja kosmetyczki - NOWOŚCI

Jesienna aktualizacja kosmetyczki - NOWOŚCI

O nowościach jesiennych w mojej szafie i wnętrzach było ostatnio. Dzisiaj postanowiłam zaprezentować produkty, które  w minionym czasie wpadły do mojej kosmetyczki. Hmmm... było ich trochę. Nie jakoś bardzo dużo, ale kilka. 
Bo wiecie... Była promocja w Rossmannie... Jak tu przejść obok niej obojętnie... Nie mam silnej woli... Nie potrzebowałam wielu rzeczy... Takie... najpotrzebniejsze... Podkład, puder... Jeśli śledziliście mego bloga uważnie, to z pewnością rzucił się Wam w oczy wpis poświęcony kosmetykom, które warto kupić na tej akcji. Artykuł (podobnie jak pozostałe związane z Rossmann'owskim szałem) cieszył się dużą popularnością. 
W październiku skusiłam się również na zamówienie w sklepie Yves Rocher. Niegdyś często kupowałam u nich wody perfumowane, toaletowe i inne produkty, jednakże miałam długą przerwę Postanowiłam, że czas nadrobić zaległości...
rossmann, yves rocher
Biorąc się do tego wpisu, zauważyłam że mój zakupowy wózek pęka w szwach. Tyle tego nakupiłam. Dobrze jednak, że wózek jest w rozmiarach idealnych dla Lalki Barbie. 👌😊
Zacznijmy od moich Rossmann'owskich łowów. Na pierwszy rzut do koszyka wpadł mój ulubieniec - puder w kamieniu MANHATTAN SOFT COMPACT POWDER nr 0 TRANSPARENT, który od dłuższego czasu jest moim ulubieńcem. Lekki, dobrze matujący, trwały puder który jest stosunkowo wydajny. Zużyłam już kilka opakowań i jestem z niego naprawdę zadowolona.
Nie ukrywam, że czekałam na promocję w Rossmann'ie z jednej podstawowej przyczyny. Chciałam kupić podkład Bourjois Healthy Mix w lepszej cenie. Od razu zaznaczę, że nie chciało mi się go zamawiać przez internet, gdzie prawdopodobnie byłby tańszy. Poczekałam. 
Zastanawiałam się, czy od razu nie kupić dwóch, żeby wiecie....był w zapasie... Na szczęście się rozmyśliłam...
O tyle o ile ze starszej wersji podkładu byłam zadowolona, ten totalnie nie przypadł mi do gustu. Co najgorsze zapchał pory i uczulił... Dramat. Jestem zniesmaczona tym faktem i z tego miejsca pytam: Polecacie jakiś fajny i lekki podkład? W jasnym odcieniu rzecz jasna...?
Przeczytałam wiele recenzji kosmetycznych, naoglądałam się mnóstwa zdjęć i w końcu dałam się namówić na peeling do ust EVREE. Miałam ambitne plany by zrobić swój peeling DIY, jednakże na słomianym zapale się skończyło. Ale kto wie, może kiedyś... Opakowania do przechowywania peelingu domowej roboty kupiłam, więc jeśli tylko wykończę ten to czemu nie... Spróbuję go stworzyć...
Peeling który wybrałam posiada poziomkowy smak i zapach i jest po prostu REWELACYJNY. Miła aplikacja, świetne działanie i genialny efekt. Po nim żadna matowa pomadka nie ma się czego wstydzić. Jestem na tak. Jeśli zastanawiacie się, czy podczas następnej wizyty w Rossmannie kupić to małe cudo - nie wahajcie się! Może i cena regularna nie zachęca, na promocji warto!
Kolejnym kosmetykiem, który (dosłownie) udało mi się upolować podczas ostatniej, jesiennej promocji w Rossmannie była pomada do stylizacji brwi WIBO. Widziałam wiele pozytywnych opinii na jej temat, jednakże nigdy nie mogłam trafić na ten najjaśniejszy odcień - SOFT BROWN. W końcu jednak się udało.
Co mogę o niej powiedzieć? Warta swojej ceny. Aplikacja produktu jest wygodna, brwi wyglądają naturalnie. Pomada jest trwała -spokojnie przeżyje cały dzień - mnie to w zupełności wystarcza.
Od zawsze chciałam mieć fajną, niebieską kredkę do oczu. Kupiłam kilka, jednak ich trwałość tudzież kolor pozostawiały wiele do życzenie. W końcu postanowiłam zamówić kredkę z Yves Rocher. I to był strzał w dziesiątkę. 
Nie podrażniła, nie uczuliła, posiada bardzo ładny niebieski kolor który długo utrzymuje się na powiekach.
rossmann, yves rocher
Kredka jest wygodna w użyciu, raczej miękka. Producent pisze, że jest wodoodporna. 
Zamówiłam też czarny KAJAL Yves Rocher, niezawierający w swym składzie składników syntetycznych. Prawdę powiedziawszy to mój pierwszy kosmetyk tego typu. Kajal z łatwością pozwala narysować czarną kreskę, podkreśla kontur oka oraz świetnie sprawdzi się w makijażu smoky.
Moją kosmetyczkę zasiliła także nowość na rynku - rozświetlacze do twarzy marki BIELENDA. Mam trzy wersje - nadającą efekt konturowania, poprawy kolorytu oraz rozświetlenia.
Dzięki nim idealnie rozświetlimy i wymodelujemy twarz. Dodatkowo wydobędziemy z niej naturalne piękno i zamaskujemy niedoskonałości. Kosmetyki mają bardzo ciekawą, lekką formułę, która pozwala  na przyjemną aplikację.
rossmann, yves rocher
Na zakończenie produkty do ciała. Zacznijmy od wód perfumowanych - w wersji mini. Takich a'la perfumetek. Wybrałam wodę Naturelle, Quelques Notes d'Amour a także standardową wersję So Elixir.
Jeśli chodzi o wersje pełnowymiarowe, to mój wybór był banalnie prosty. Skończył mi się ulubiony Comme une Evidence i wiedziałam, że muszę ją kupić. Jej zapach jest przecudny! Kwiatowo-zielono-szyprowy. Bardzo kobiecy, uwodzicielski i zachwycający.
Druga woda, którą wybrałam to Agrumes en Fleurs o orzeźwiającym, cytrusowym zapachu. Początkowo sądziłam, że nie przypadnie mi do gustu, z racji mego wyczulonego nosa, jednak myliłam się. Jest super. Do tej pory z tej serii miałam przyjemność używać wody różanej i wiśniowej
Ostatnim produktem, który dzisiaj zaprezentuje jest ENERGIZUJĄCY ŻEL PEELINGUJĄCY POD PRYSZNIC MANGO&KOLENDRA. Zapach jest po prostu mistrzowski. Pobudza zmysły, dodaje siły do działania i orzeźwia. Kompozycja zapachowa ewidentnie urzeka witalnością i dobrą energią.


Uff... Dotarliśmy do końca. W kilka chwil przedstawiłam nowości kosmetyczne, które pojawiły się w mym domu w ostatnim czasie. Większość z nich stała się mymi ulubieńcami i z pewnością zagości u mnie na dłużej. Zdegustowana jestem tylko i wyłącznie nową wersją podkładu Bourjois Healthy Mix. Rozczarowała mnie na całej linii... Sprawiła, że teraz mam ciężki orzech do zgryzienia. Muszę znaleźć podkład, który spełni moje oczekiwania i mnie zadowoli. Nie uczuli, nie podrażni. Będzie ładnie stapiał się z cerą i da jej delikatny efekt rozświetlenia, tak by buzia wyglądała zdrowo i promiennie.

Polecacie coś?
Co zasiliło Wasze kosmetyczki tej jesieni?

\Pozdrawiam!













Podsumowanie jesiennych nowości

Podsumowanie jesiennych nowości

Wstyd się przyznać, ale trochę sobie popuściłam. Długo mnie nie było. Zauważyliście?
Praca, dom, obowiązki... Wiele się działo w moim życiu, w ciągu tych ostatnich kilku miesięcy. Coś się zmieniło. Na szczęście na lepsze. Jestem z tego bardzo zadowolona. Nie będę się dzisiaj rozwodzić na ten temat, bo to nie czas ani miejsce. Następnym razem. Może w jakimś podsumowaniu? Rocznym najlepiej.
Dzisiaj postanowiłam stworzyć całkiem lekki i przyjemny wpis przedstawiający moje jesienne nowości. Z racji tego, że w październiku miałam urodziny kilka ciekawych i nietuzinkowych rzeczy wpadło w moje ręce. Jesteście ciekawi co zasiliło grono moich ulubieńców? Mam nadzieję że tak i z wielkim entuzjazmem podejdziecie do tego wpisu.
ZARA, ZAXY
Pogoda za oknem nie rozpieszcza. Nic się w sumie nie zmieniło. Jest dalej szaro, buro, ponuru. Nie ma się co łudzić. Lepiej nie będzie. W końcu to listopad. Najbardziej nostalgiczny i depresyjny miesiąc w roku. Okropnej pogodzie postanowiłam wyjść naprzeciw i jak zwykle w pewnym sensie wprowadzić ciepłe detale do domu (i nie tylko)...
Jak zapewne zdążyliście zauważyć hitem tego sezony stały się ubrania/gadżety/dodatki posiadające akcent w postaci koralików imitujących perły. Totalnie "zachorowałam" na ten - że tak się wyrażę -"trend". Spodobało mi się to niesamowicie i z miejsca zapragnęłam zasilić swą szafę o sweter który takie perełki posiada. Długo szukałam aż w końcu moją uwagę przykuł cieplutki i milutki sweterek z ZARY. Idealny na jesienny czas. Świetnie pasujący zarówno do spódniczek jak i spodni. 
Będąc w Pepco (nie jest tajemnicą że uwielbiam ten sklep!) skusiłam się na drewniany napis LOVE zachowany w pastelowych barwach. Cieszy oko, stanowi bardzo fajny dodatek do domu a także genialnie prezentuje się na zdjęciach.  
Od dłuższego czasu chodziła za mną podświetlana tablica, na której można  przy użyciu dołączonych w zestawie literek tworzyć przeróżne słowa. Taki light box. Wielokrotnie patrzyłam na nią świecącymi oczkami i wyobrażałam sobie jak świetnie byłoby ją mieć. W końcu pojawiła się w Pepco w zachwycającej cenie. Niestety nie udało mi się jej dostać. Prawdopodobnie tablica świetlna rozeszła się zanim pojawiła się na półkach sklepowych. Byłam zdeterminowana i w końcu postanowiłam zrobić sobie urodzinowy prezent i zamówiłam ją na Allegro.
Po moich działaniach pojawiła się nagle w Black Red White, Rossmannie  a także (uwaga, uwaga!) w Biedronce. Teraz to już chyba wszyscy będą mieć swojego light boxa. I nie ma zmiłuj!
ZARA, ZAXY, LIGHTBOX
To że, bardzo podobają mi się kule świetlne LED wiadomo już od dawna. Uwielbiam wszystkie lampki, świecidełka i pierdółki. Rewelacyjnie komponują się na zdjęciach a dodatkowo można je wykorzystać jako akcent dekoracyjny w mieszkaniu. Na instagramowych zdjęciach już od dawna widziałam lampki LED w postaci żarówek. Totalnie mnie oczarowały. Wiedziałam, że prędzej czy później będą moje. Trochę musiałam poczekać, ale w końcu je dorwałam. Cieszę się że akurat pojawiły się Tiger'ze. Spadły mi po prostu z nieba! Są mega!
ZARA, LIGHTBOX, ZAXY
Pewnie pamiętacie, że mam hopla na punkcie plakatów w ramkach. Uwielbiam te czarno-białe. Obrazek z czarną gwiazdką i białym napisem EVERYONE IS A STAR od razu wpadł mi w oko. Bez wahania włożyłam go do koszyka i pognałam do kasy...✌💲
Dodatkowo mini tablica z kredą bardzo przypadła mi do gustu. Stwierdziłam, że musi być moja. Bez dwóch zdań. Uważam, że przyda mi się nie jeden raz. 
Będąc w Rossmannie wypatrzyłam dwie bardzo ciekawe małe tabliczki do zapisywania różnych rzeczy. Tabliczki umieszczone są na klipsie i dodatkowo posiadają sznurek, umożliwiający ich powieszenie. Tabliczki mogą pełnić funkcje notatnika, miejsca w którym napiszemy kilka słów naszej połówce, ewentualnie można je użyć jako bilecik dołączony do prezentu. Jak je wykorzystam? Jeszcze nie wiem. Z pewnością coś wymyślę!
Drewniane tabliczki również bardzo lubię. Podobają mi się nie od dziś. Nie ma się co dziwić, że stałam się szczęśliwą posiadaczką przywieszki z napisem MY HOME IS MY CASTLE. 
Złoty ananas. 
HOT or NOT
Jak uważacie?
Niegdyś złote lub srebrne dodatki kojarzyły mi się z czymś totalnie tandetnym i kiczowatym. W życiu nie kupiłabym nic złotego albo srebrnego. Chyba że jakiś niewielki dodatek na Boże Narodzenie.  W stylu gwiazdka, renifer czy coś... (np bąbka   bombka)
Do czasu. 
Nagle mi się odmieniło. Sama nie wiem, co na to wpłynęło. W jednej chwili zakochałam się w takich kolorach. Oczywiście w granicach rozsądku. Bez zbędnego przepychu. A ananasy? Kompletnie nie wiem co w nich jest, ale mają swój urok. 🍓🍆
I tak oto znalazłam w Rossmann'ie pojemnik/szkatułkę w kształcie złotego ananasa. Można w niej przechowywać biżuterię. Albo ukryć cukierki ... 😍
jesienne nowości Pepco, Rossmann, Tiger,
Na urodziny dostałam przepiękny łańcuszek z zawieszką w kształcie weścika z obrożą z cyrkonii. Naszyjnik prezentuje się uroczo i na jego widok przez cały czas mam uśmiech na twarzy! 🐩💕 😇jesienne nowości Pepco, Rossmann, Tiger,
Pomimo tego, że mamy jesień i warto zaopatrzyć się w jakieś buty adekwatne do pogody postanowiłam kupić balerinki. To była miłość od pierwszego wejrzenia. DOSŁOWNIE!!! Gdy zobaczyłam te cudowne, czarne buciki w stylu melissek od razu wiedziałam, że jeśli ich nie kupię będę żałować do końca życia! (Też tak czasami macie?) Są niesamowicie wygodne, lekkie, ładnie prezentują się na nodze i cudownie pachną! Myślę, że je wykorzystam. Chociażby ubiorę je do kolacji wigilijnej.

I to by było na tyle...
Spoglądając na powyższe zdjęcia, śmiem twierdzić że jesień była dla mnie łaskawa (albo jest, bo przecież trwa nadal!). Śmiało mogę powiedzieć napisać, że powyższe przedmioty stały się mymi ulubieńcami. Oczarowały, zachwyciły. Jestem z nich bardzo zadowolona i cieszę się, że w większości przypadków dałam się ponieść małemu zakupowemu szaleństwu. 

Co zasiliło grono Waszych ulubieńców w ostatnich miesiącach?
Jak przedstawiają się Wasze nowości?

A już niebawem...
\\
O włosach słów kilka..

O włosach słów kilka..

Kruche, łamliwe, słabe i rozdwajające paznokcie oraz cienkie, wypadające  włosy są problemem, który zna praktycznie każdy. Niewłaściwa dieta, niezdrowy styl, nadużywanie agresywnych kosmetyków, błędy w pielęgnacji, mogą sprawiać że włosy i paznokcie staną się osłabione i matowe. Ponadto niektóre schorzenia mogą mieć wpływ na stan włosów oraz paznokci. Włosy są pewnego rodzaju „barometrem” dla zdrowia. Gdy w organizmie zaczyna coś „szwankować” stają się łamliwe, rozdwajające, tracą połysk, zaczynają wypadać. Kiedy takie problemy utrzymują się przez pewien czas warto porozmawiać o tym z lekarzem, który zleci badania kontrolne i określi ich przyczynę.
Na uwagę zasługuje fakt, że już niewielki niedobór witamin (A, E oraz B) i minerałów (krzemu, cynku , siarki i fosforu) odbija się niekorzystnie na kondycji włosów i paznokci. Należy wtedy zastosować zioła, które bogate są w rożne składniki mineralne, witaminy a kuracja nimi przyniesie naprawdę pożądane efekty. Pamiętajmy jednak, że poprawa nie nastąpi z dnia na dzień. Zioła należy stosować regularnie (zarówno te w postaci naparów, herbatek ziołowych jak i w formie płukanek stosowanych na zewnątrz), przez dłuży okres czasu. Zwykle rezultaty zaczynają być widoczne po 3 miesiącach  systematycznego stosowania.

Do najpopularniejszych roślin, które wpływają korzystnie na kondycje włosów i paznokci można zaliczyć skrzyp, pokrzywę oraz łopian większy.


Ziele skrzypu polnego  od stuleci jest niezastąpione w pielęgnacji włosów oraz paznokci. 

Zawiera flawonoidy, sole mineralne - głównie związki krzemu oraz rozpuszczalną i łatwo wchłanianą krzemionkę. To właśnie ten pierwszy związek - krzem jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania wszystkich komórek organizmu, ale szczególną rolę odgrywa w komórkach skóry, włosów i paznokci ponieważ jest ich istotnym budulcem. W skrzypie polnym znajdują się również flawonoidy, mające działanie rozkurczające na naczynia nerkowe. Na uwagę zasługuje fakt, że skrzyp polny jest składnikiem kosmetyków poprawiających wygląd i stan paznokci.  Znalazł swe zastosowanie w licznych wcierkach, szamponach czy  odżywkach. Regularnie stosowany przeciwdziała przetłuszczaniu i wypadaniu włosów, a także wzmacnia strukturę włosów i płytkę paznokci. Można go również stosować doustnie w formie naparu i herbatek ziołowych.

Pokrzywa  jest bardzo cennym ziołem, które idealnie sprawdzi się w przypadku niedoborów żelaza, anemii  oraz u osób cierpiących na dnę moczanową, zapalenie stawów, choroby skóry, a także znajdzie swe zastosowanie jako surowiec korzystnie wpływający na włosy i paznokcie. 

Stanowi cenne źródło soli mineralnych (sole sodowe, potasowe, wapniowe, związki krzemu) a także zawiera prowitaminę A witaminy C, K, B 2 i B6 oraz kwas foliowy. Liście pokrzywy są również bogatym źródłem chlorofilu, flawonoidów, garbników i  kwasów organicznych.
Liść pokrzywy znalazł zastosowanie zarówno w preparatach ziołowych, które przeznaczone są do pielęgnacji skóry głowy z łupieżem czy łojotokiem, ale i w lekach do stosowania doustnego. Liść pokrzywy można również pić w formie herbatki.  Pokrzywa wzmacnia włosy, zmniejsza ich wypadanie, regeneruje je i sprawia że ładnie błyszczą. Ponadto wykazuje działanie moczopędne, oczyszczające krew, przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, krwiotwórcze (zwiększa produkcje czerwonych krwinek i hemoglobiny). Oprócz działania nakierunkowanego na utrzymanie dobrego stanu włosów i paznokcie stosowana jest w schorzeniach nerek, dróg moczowych, stanach zapalnych  w chorobach reumatycznych, skórnych oraz dzięki działaniu hipoglikemicznemu wchodzi w skład leków obniżających poziom glukozy we krwi.

Ostatnim surowcem farmaceutycznym, o którym dzisiaj będzie mowa jest korzeń łopianu, posiadający cenne substancje wykorzystywane w ziołolecznictwie, mianowicie związki poliacetylenowe, olejek eteryczny, garbniki, kwas krzemowy, siarkę, fosfor i witaminę C. 

Rewelacyjnie radzi sobie z problem trądziku, łojotoku, łuszczycy czy łupieżu. Ponadto odnawia i odbudowuje strukturę włosa, wzmacnia cebulki, stymuluje wzrost włosów oraz hamuje wypadanie. Znalazł także zastosowanie w procesie oczyszczania organizmu, pomaga usunąć toksyny wywołujące problemy skórne, pobudza do pracy układ pokarmowy a także łagodzi stany zapalne stawów. Wchodzi w skład wielu preparatów i kosmetyków ziołowych, które przeznaczone są do pielęgnacji skóry głowy i włosów. Olej z łopianu (który można z łatwością wykonać w domu) jest idealnym kosmetykiem i lekiem w pielęgnacji zniszczonych włosów. Zregeneruje je, ożywi, wzmocni Rozprawi się nawet z bardzo uporczywym łupieżem, dzięki swoim świetnym właściwościom przeciwbakteryjnym i przeciwgrzybiczym.


Stosujecie któryś z wyżej wymienionych i opisanych surowców roślinnych?
Jak dbacie o włosy?




Celebruj Chwile - Jesień w ogrodzie

Celebruj Chwile - Jesień w ogrodzie

Październik rozpoczął się przepięknie. Było w miarę słonecznie i ciepło. Nastała taka jesień jaką najbardziej lubię. Ta Złota Polska. Przez DUŻE Z.  Cóż z tego, że trwała krótko. Mam nadzieję, że jeszcze wróci. 
Pomimo tego iż pogoda za oknem nie napawa dużymi dozami pozytywnej energii jest bardzo kolorowo. 
Liście w mgnieniu oka się zaczerwieniły i zażółciły. Wygląda to nad wyraz bajkowo. Tylko ta chlapa, plucha i deszcz... Ehhh...
Edit. 
Pogoda dzisiaj mnie totalnie zaskoczyła. Pierwszy raz od kilkunastu dni świeci słońce. Pozytywna energia w tak cudowny dzień gwarantowana! Oby ta złota polska jesień już nigdy się nie kończyła! 
Dzisiaj zabiorę Was do mojego jesiennego ogrodu, przedstawię kilka zdjęć z jesiennej, październikowej scenerii i mam nadzieję, że chociaż odrobinę poprawię humory. 
Początek października spędziliśmy na pieszych wycieczkach. Udaliśmy się na zachód słońca na Mosornym Groniu a także na msze kończącą letni sezon turystyczny na Okrąglicy. Jak wcześniej wspomniałam - pogoda dopisała. Lepszej nie mogliśmy sobie wymarzyć.

Uwielbiam gdy świat ubiera się w takie piękne barwy. Lubię wtedy iść przed siebie, zrelaksować się i odpocząć. Podziwiam otaczający mnie świat. Jest tak przyjemnie...

Jesień ma swój klimat. Kasztany, żołędzie, kolorowe liście, dynie i wiele innych rzeczy niewątpliwie nadają jej uroku. Często tworzę różnego rodzaju dekoracje i aranżacje przy użyciu darów jesieni
Tak było i w tym roku. Tak jest w tym roku.
Późne, jesienne śniadanie w ogrodzie, prawdopodobnie ostatnie na zielonej trawie. Pyszna kawa, smaczne gofry i sezonowe owoce. Czegóż chcieć więcej...
Wszystko oczywiście w jesiennej scenerii. Ozdobne dynie w tym roku obrodziły. Nie da się ukryć. Sprawiły, że uśmiech nie opuszcza twarzy.
Czy już kiedyś pisałam, że dynie ozdobne całkowicie skradły moje serce? Są takie kolorowe, mają przeróżne fikuśne kształty i prezentują się naprawdę uroczo. Jestem nimi totalnie oczarowana. Nie ma się co dziwić, że wpisały się na dobre w jesienne zdjęcia.
Jesień da się lubić. Zwłaszcza taką słoneczną i piękną. Jestem pewna tego w stu procentach. Romantyczne spacery, wśród opadających liści, piękne krajobrazy, kasztany, żołędzie...
Wszystko ma swój czar i urok...
No i kawa dyniowa.... smakuje po prostu bosko. W tym roku jeszcze jej nie robiłam (podobnie jak i dyniowych muffinek) ale liczę na to, że szybko się to zmieni. Rozgrzewa w błyskawicznym tempie i daje kopa do działania. 
Lubię wiosnę, lato zimę. Ale jesień ma w sobie to "coś". Ciężko wytłumaczyć mi konkretnie co to jest. Chyba ta paleta barw, świat zmieniający się w mgnieniu oka...
Tylko... muszę liczyć się z tym, że wszystko co dobre szybko się kończy. Po październiku zawsze przychodzi listopad a wraz z nim...
To, czego nikt z nas nie lubi. Plucha, deszcz, pierwszy śnieg. I zimno. Nie ma się co jednak martwić na zapas. Cieszmy się dniem dzisiejszym. Chwilą która obecnie trwa. Pójdźmy do ogrodu, na spacer z bliskimi, z ukochanym psiakiem i korzystajmy z tego pięknego czasu.


Lubicie jesień?

Jeśli chcecie zobaczyć jak prezentowały się moje jesienne inspiracje w zeszłym roku zapraszam TUTAJ.


Pozdrawiam

Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger