Miłość od pierwszego użycia? Czy aby na pewno? L'biotica Biovax Caviar - odżywczy OLEO-KREM do włosów

Hej!
Od zawsze byłam sceptycznie nastawiona do wszelkiego rodzaju produktów do pielęgnacji włosów bez spłukiwania. Mam tu na myśli różne płyny, odżywki tudzież kremy. Owszem, kilkakrotnie stosowałam takie kosmetyki jednakże ze stosunkowo słabym skutkiem. Moje włosy stanowczo nie lubiły takich preparatów, były po nich obciążone, oklapnięte i szybko się przetłuszczały. Nie wiem dokładnie czym było to spowodowane. Zawsze nakładałam dane produkty z umiarem. I to jakim! 
W grudniu moje zasoby kosmetyczne wzbogaciły się odżywczy oleo-krem do włosów L'biotica, który - już przez zamknięte i zaklejone opakowanie - pachniał po prostu obłędnie.
Mówię Wam- zapach cudo. Bardzo kusiło mnie rozpoczęcie produktu i wypróbowanie go na moich włosach. Zwłaszcza, że producent pisał o nim w samych superlatywach.

Odżywczy OleoKrem Biovax Caviarto połączenie delikatnego kremu z luksusowymi olejami, które pielęgnuje, odżywia i upiększa włosy. Starannie dobrana kompozycja nawilża włosy, wygładza je i ujarzmia, nadając im perfekcyjne wykończenie, piękny połysk i subtelny zapach. Lekka konsystencja nie obciąża włosów.
Odżywczy OleoKrem do włosów Biovax Caviar kryje w sobie unikalne właściwości czarnego kawioru i cenionych indyjskich olejów Maringa i Tamanu.
Brzmi rewelacyjnie prawda? Kupiłam to.
Co więcej, na pięknej, eleganckiej i wygodnej w użyciu tubce utrzymanej w odcieniach ponadczasowej czerni i złota wyczytałam, że:

  • ekstrakt z Kawioru rewelacyjnie i wszechstronnie działa na włosy. Zawiera dużą ilość przeciwutleniaczy, które chronią włosy przed utratą blasku i koloru natomiast witaminy i minerały sprawiają, że włosy są idealnie nawilżone
  • tłoczony na zimno olej Moringa wykazuje bardzo silne działanie nawilżające, wygładzające i zmiękczające (jest naturalnym środkiem przeciwutleniającym)
  • olej Tamanu świetnie radzi sobie z niesfornymi, puszącymi, suchymi włosami, ujarzmia je, wygładza, nawilża i nadaje im piękny blask i połysk. Dzięki niemu włosy wyglądają pięknie i zdrowo.

Obietnice producenta bardzo do mnie przemawiały. Stwierdziłam, że gra jest warta świeczki i warto spróbować to pachnące cudo. Byłam ciekawa efektów. 
Produkt posiada przyjemną, kremową, białą i lekką konsystencję, która po roztarciu w dłoniach przypomina gęsty olej. Aplikacja jest bardzo wygodna, kosmetyk idealnie rozprowadza się na włosach. 
Zapach (jak już wcześniej wspomniałam) jest naprawdę obłędny! OleoKrem pachnie fenomenalnie, nieco orientalnie, a zarazem słodko. Jeśli mam być szczera, zapach totalnie mnie zauroczył. Mogłabym go wąchać godzinami. Poważnie!
Producent zaleca stosowanie kosmetyku w dwojaki sposób. Wszystko zależne jest oczywiście od rodzajów włosów, ich potrzeb a także wymagań. 
Pierwszy z nich to zastosowanie OleoKremu na umyte, wilgotne włosy. Drugi - na suche włosy - głównie na pasma włosów i końcówki. Wówczas środek ma wygładzić, ujarzmić, zniwelować puszenie, nabłyszczyć i zabezpieczyć końcówki przed wysuszeniem.
Spróbowałam pięknie pachnącego specyfiku na te dwa sposoby i prawdę powiedziawszy NIESTETY szału nie było. 
Z racji tego, że posiadam krótkie włosy nie przepadam za olejkami w kremie. Mam nadzieję, że zmieni się to za kilka miesięcy, kiedy włosy jeszcze podrosną. Aktualnie kosmetyk nawilżył włosy, wygładził, ułatwił rozczesywanie oraz ... obciążył. Obciążył do tego stopnia, że włosy na drugi dzień wyglądały na przetłuszczone, co naprawdę fajnie się nie prezentowało. Niestety...
Ale, ale...
Postanowiłam sprawdzić OleoKrem jako maskę/odżywkę do włosów ze spłukiwaniem. Wiem, że produkt nie jest przeznaczony do stosowania w ten sposób, ale co mi szkodziło. Testy to testy. Nie spasowało mi oryginalne stosowanie, więc postanowiłam spróbować inaczej.
I to był strzał w dziesiątkę!
Po umyciu włosów nałożyłam dokładnie OleoKrem na pasma, rozprowadziłam go na całej długości (omijając oczywiście skalp) i pozostawiłam na włosach  kilka minut, po czym spłukałam letnią wodą.
Wysuszyłam i oniemiałam z zachwytu! 
Poważnie!
Zabieg sprawił, że włosy były pełne objętości, sypkie, miękkie, delikatne, pięknie pachnące, błyszczące, pełne zdrowego blasku, ujarzmione, odżywione i łatwo się układały. Nawet na drugi i trzeci dzień! W tym przypadku produkt w ogóle nie obciążył moich włosów, a rewelacyjny efekt utrzymywał się do kolejnego mycia. 
Opisywany kosmetyk sam w sobie jest bardzo wydajny. Przy stosowaniu zgodnym z zaleceniami producenta już mała ilość wystarcza, by uzyskać pożądany efekt. Efekt, którego ja niestety nie uzyskałam.
Przy moim stosowaniu kosmetyk aż tak wydajny nie będzie. Zwłaszcza teraz, gdy włosy potrzebują odpowiedniego nawilżenia i produkt wręcz "piją". 
Mogłoby się wydawać, że odżywczy OleoKrem Biovax Caviar okazał się kompletna klapą. Ale nie. Jestem z niego zadowolona. Świętnie sprawdza się u mnie w roli odżywki-maski do włosów ze spłukiwaniem. I do tego go wykorzystam w najbliższym czasie. Moje włosy już dawno nie wyglądały tak pięknie, jak po ostatnim myciu.
Kiedyś, w przyszłości z pewnością jeszcze raz dam szansę standardowemu dawkowaniu tego preparatu. A nóż widelec przyniesie oczekiwane efekty...


Znacie nowe OleoKremy Biovax?
Jak sprawdzają się u Was?
Produkt otrzymałam w ramach współpracy z Klubem Only You. Nie wpłynęło to na moją opinię. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu Jesteś.
Bardzo dziękuję za komentarz i Twój poświęcony czas!
Zapraszam ponownie ;)

Ps. Nie spamuj i nie wklejaj linków - mój blog nie jest miejscem na Twoją reklamę.

Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger