Moja zimowa pielęgnacja skóry

Z pewnością wiesz, że o skórę trzeba dbać odpowiednio przez cały rok, jednakże zimą należy poświęcić jej odrobinę więcej uwagi. To właśnie wtedy występują największe różnice temperatur, a także niesprzyjające warunki atmosferyczne. Ponadto ogrzewanie mieszkań w tym okresie wpływa niekorzystnie na stan skóry, która staje się przesuszona, szorstka i podatna na różnego rodzaju podrażnienia. 
Długo zastanawiałam się nad wyborem produktu do pielęgnacji mej wrażliwej i suchej skóry aż w końcu natknęłam się na nową linię aksamitnych maseł do ciała Bielenda Vegan Friendly, zawierających w swym składzie składniki pochodzenia naturalnego, 0 % surowców pochodzenia zwierzęcego oraz wyjątkowo prostą i przyjazną recepturę. W asortymencie marki możemy znaleźć kokosowe masło do ciała, masło do ciała buriti a także  karite. Zdecydowałam się na ostatni wariant. Czy mój wybór był słuszny?
bielenda vegan friendly

Z perspektywy czasu mogę z ręką na sercu napisać że tak. Ba, już po pierwszej aplikacji kosmetyku poczułam dużą ulgę, a przy regularnym stosowaniu zaobserwowałam poprawę kondycji mej skóry.

Masło do ciała karite, z serii Bielenda Vegan friendly ukryte jest w estetycznym, plastikowym słoiczku o pojemności 250 ml, który w przyszłości będę mogła na coś wykorzystać. Może sama zrobię w zaciszu domowym krem, tudzież ukryję w tym opakowaniu coś co lubi się "poniewierać" to tu, to tam? Kto wie?
Produkt posiada bardzo przyjemną, aksamitną, gęstą a co za tym idzie bogatą konsystencję, która sprawia, że wydajność kosmetyku można ocenić na szóstkę. Masło rewelacyjnie rozprowadza się na skórze, szybko się wchłania i pozostawia ją miłą w dotyku, delikatną, pięknie pachnącą i  otoczoną lekkim filmem, który nie ma nic wspólnego z tłustą warstwą. Skóra po aplikacji nie jest lepka czy tłusta - co jest dla mnie niewątpliwym atutem. 
Kosmetyk w swym składzie zawiera cenne kwasy omega 3-6 oraz witaminę E, posiadającą zdolność neutralizowania wolnych rodników. Nie od dzisiaj wiadomo, że witamina ta zwana jest witaminą młodości - świetnie regeneruje nawilża, wygładza i poprawia elastyczność.
Jak wcześniej zdążyłam wspomnieć dzięki stosowaniu masła do ciała karite Bielenda moja skóra przeszła swoistego rodzaju metamorfozę. Stała się miła w dotyku, nawilżona, ukojona (uczucie nadmiernie przesuszonej, swędzącej skóry pozostało tylko wspomnieniem), odżywiona, gładsza, zregenerowana i co najważniejsze wygląda na bardzo zadbaną. Dodatkowym plusem produktu jest również przyjazny skład, który z pewnością zostanie doceniony przez osoby ceniące sobie kosmetyki zawierające składniki roślinne. 
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona masłem do ciała karite Bielenda Vegan friendly. Oczarowało mnie, zawładnęło mym sercem (albo moją skórą) i sprawiło że z chęcią sięgnę po pozostałe produkty tej serii. Już nie mogę się doczekać, kiedy wypróbuję kokosowego masła do ciała. Zapach z pewnoscią będzie nieziemski! 


Znasz kosmetyki Bielenda Vegan friendly?
Który polecasz? 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu Jesteś.
Bardzo dziękuję za komentarz i Twój poświęcony czas!
Zapraszam ponownie ;)

Ps. Nie spamuj i nie wklejaj linków - mój blog nie jest miejscem na Twoją reklamę.

Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger