Co kupiłam na promocji w Rossmannie?

Zapasy kosmetyków kolorowych powoli sięgały dna. Nie wszystkie, bo nie wszystkie ale niektóre tak. Z utęsknieniem wypatrywałam promocji w Rossmannie. Jakież było moje zaskoczenie, gdy dowiedziałam się, że w tym roku cała akcja ma wyglądać nieco inaczej. Wszystkie wyprzedaże kosmetyczne miały trwać tydzień, a osoby które pobrały aplikacje na telefon i zakupiły 3 różne kosmetyki mogły skorzystać z 55% rabatu. Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy: O matko, jak oni chcą to ugryźć, ale będzie młyn. Z drugiej jednak strony pomyślałam, że może faktycznie jest to dobre rozwiązanie. Idziesz do drogerii po wszystko czego potrzebujesz i... teoretycznie kupujesz. Praktycznie jak wiadomo jest różnie. Istnieje jednak jeszcze sklep internetowy, w którym bez krzyku i przepychanek można zrobić zakupy...
Szkoda tylko, że asortyment sklepu internetowego pozostawia wiele do życzenia. No ale cóż. To inna bajka.
Przeanalizowałam moje stany kosmetyczne, zrobiłam niewielką wishlistę i wyczekiwałam pierwszego dnia promocji. Postanowiłam, że pójdę z rana, jak wszystko jeszcze będzie na półkach, a młodzież i uczniowie w szkole. Z racji tego, że czwartek miałam wolny, trochę pospałam i zaglądnęłam do Rossmanna koło 10:00. Weszłam i na wstępie się przeraziłam. Zobaczyłam bowiem tą olbrzymią kolejkę. No ale... myślę - pójdę, pochodzę, kupię co potrzebuję a nóż kolejka się zmniejszy. Cała w euforii udałam się w kierunku szaf z kosmetykami. Prawdę powiedziawszy chciałam tylko pudry z Manhattan'u, tusz z L'Oreal oraz zestaw do wykonania makijażu ust Lovely K*Lips w nudziakowym odcieniu.
To co się wyprawiało przy tych szafach przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Zobaczyłam dzicz. Dziewczyny się przepychały, nie reagowały na żadne "przepraszam", były w jakimś amoku. Otwierały kosmetyki, nie żeby jeden tusz do rzęs, ale kilka z tej samej marki. I to takich samych. Jakaś totalna masakra. W końcu udało mi się dostać pod szafę Manhattan'u i wzięłam z półki mój ulubiony Manhattan Soft Compact Powder 1. Wprawdzie chciałam też transparenty ale niestety nie było. Dobrze, że moim oczom ukazała się Pani Ekspedientka, która wyczarowała mi puder Nr. 0 (ledwo przedzierając się przez te tabuny dziewczyn, rzecz jasna!).
Szybko spojrzałam na szafę Lovely, gdzie na chwilę się przeludniło. Sięgnęłam po pomadkę K*Lips, którą tak bardzo chciałam kupić. Był tylko odcień Milky Brown oraz Sweety. Zdecydowałam się na ten pierwszy. Kupiłam także mascarę L'Oreal Volume Million Lashes So Conture. Widziałam, że cieszy się dużą popularnością i wiele osób ją poleca. Udałam się do kolejki, która była niemiłosiernie długa. Pierwszy raz taką widziałam. Powaga. Dobrze chociaż, że szybko i sprawnie się skracała. Ufff...
I to miał być KONIEC. KONIEC zakupów w czasie tej promocji. Ale...    
Oglądałam te wszystkie zdjęcia na Instagramie, czytałam różne polecenia i opinie produktów i... zdałam sobie sprawę, że może warto się pokusić o coś jeszcze. Od dawna chodziły za mną jajeczka EOS. Chciałam sprawdzić, czy faktycznie są warte swej ceny. K*Lips okazała się dosyć fajna i ładnie prezentowała się na ustach, ale kolor był trochę zimny. 
Zrobiłam drugie podejście. I kupiłam to co chciałam. WSZYSTKO. No PRAWIE wszystko.
W sumie to byłam w Rossmannie aż trzy razy. Te dwa ostatnie wspominam bardzo dobrze.  Kosmetyków na półkach było wiele, natomiast osób w sklepie niewiele. Ogólnie nie dostałam tylko pomady Wibo do brwi. Przeżyję.
Dzisiaj postanowiłam zrobić podsumowanie. Pokażę Ci co konkretnie kupiłam i czy jestem zadowolona. Praktycznie wszystkie kosmetyki, które znalazły się w moim domu, po tej promocji były dla mnie nieznane i nigdy wcześniej nieużywane... Jesteś gotów na moje małe kosmetyczne szaleństwo? Taki wiesz mini haul? No dobra, ciut większy niż na wiosnę i jesień ubiegłego roku. 
Jeśli tak, to przejdźmy do konkretów i zaprezentowania moich perełek. 


Eos, balsam do ust, truskawkowy sorbet oraz słodka mięta

Moje pierwsze odczucia przy używaniu pomadek Eos? Hmmm.. Warte swojej ceny. Smaki mają obłędne. Słodka mięta jest po prostu wypasiona. Taka trochę mroźna i wyjątkowa. A truskawkowy sorbet? Smakuje bosko!
Balsamy świetnie nawilżają usta i sprawiają, że stają się one miłe w dotyku, gładkie i ładne. Przy regularnym stosowaniu uczucie spierzchniętych ust znika. Cukierkowe opakowania również do mnie przemawiają. Są bardzo wygodne w użyciu. Miałam kiedyś balsam w jajeczku Laura Conti, niby wzorowany na Eos'ach, ale powiem że bez porównania. Nie dosyć, że pudełeczko mi się rozwaliło, to i balsam odpadł. W tym przypadku raczej tego nie będzie, bo widać, że wszystko jest wykonane z najwyższą dokładnością i skrupulatnością. 

Lovely, K*Lips, pomadka i konturówka do ust

 nr 4 - Neutral Beauty; nr 3 - Milky Brown; nr 2 - Pink Poison


Jak już wcześniej wspomniałam, byłam w Rossmannie trzy razy i za każdym razem kupiłam inny odcień pomadki. Moje pierwsze wrażenie jest jak najbardziej pozytywne. Gdyby tak nie było, nie stałabym się posiadaczką aż tylu zestawów matowych pomadek w płynie. Naprawdę. Aż taką fanką szminek nie jestem.
Bardzo polubiłam się z tymi produktami, z racji łatwej aplikacji i pięknej pigmentacji. Dużym plusem jest fakt, że pomadka szybko zasycha, a na ustach prezentuje się naprawdę uroczo. Z pewnością o tych moich małych cudeńkach kiedyś napiszę oddzielny wpis.

Manhattan, Soft Compact Powder, puder w kamieniu nr 0 - Transparent, nr 1 - Naturelle

Puder po raz pierwszy kupiłam w zeszłym roku i byłam z niego zadowolona. Był naprawdę świetny. Właśnie kończę czwarte pudełko. Zawsze wybierałam odcień 1 - Naturelle, jednakże w tym roku postanowiłam wypróbować nr 0 - Transparent - i to był strzał w dziesiątkę.
Puder jest naprawdę genialny. Do tego stopnia, że podczas trzeciej wizyty w Rossmannie dokupiłam jeszcze jeden. Jeśli przypadkiem by mi brakło. Wiesz jak jest...


Maybelline, cienie do powiek, the nudes 

Pewnie pamiętasz, jak jeszcze rok temu pisałam, że cieni do powiek nie cierpię i kompletnie nie potrafię się nimi malować. Zawsze byłam antycieniowa. Zdecydowanie wolałam kredkę do oczu niż cienie. No ale... chyba mi przeszło.
Kredki stosuję dalej, ale i zaczęłam eksperymentować z cieniami. Mam aż trzy paletki! Jedną z Lovely, drugą Bourjois a trzecia to ta, którą widać w tym wpisie. 
Paletka zawiera 12 odcieni - 5 matowych oraz 7 delikatnie błyszczących. Uważam to, za świetne rozwiązanie. 
Produktu użyłam jak dotąd raz, więc ciężko mi jeszcze cokolwiek powiedzieć na jego temat. Pożyjemy zobaczymy.

rimmel eyebrow pencil, kredka do brwi, nr 002 - Hazel

Kredkę do brwi pokochałam. Uwielbiam ją. Jest świetna. Na dobre zagościła w mojej kosmetyczce i uważam, że godna jest polecenia.

Lovely, pump up, tusz do rzęs podkręcający


Z tego co zauważyłam, wiele dziewczyn używa maskary Lovely Pump Up. Zawsze sceptycznie podchodziłam do takich tanich tuszów do rzęs. W sumie nie wiem dlaczego. Zwykle sięgałam po Bourjois, ostatnio po L'Oreal, aż tu nagle pokusiłam się o maskarę Lovely. Maskarę za 10 zł bez promocji, która okazała się prawdziwym HITEM! Powaga! W życiu bym nie przypuszczała. Tusz w moim mniemaniu jest naprawdę fenomenalny! Polubiłam bardzo szczoteczkę, która precyzyjnie rozczesuje rzęsy, i ładnie je unosi. Tusz ma kruczoczarny kolor i nie obsypuje się nawet po kilku godzinach. Aktualnie non stop maluję tą maskarą rzęsy i jestem totalnie zauroczona!

maskara L'oreal Paris, Volume Million Lashes So Conture, So Black, czarna 

Pozytywnie zaskoczona tuszem L'Oreal False Lash Wings Sculpt postanowiłam wypróbować tak wszędzie zachwalaną maskarę Million Lashes. OHY i AHY na jej temat mogłam przeczytać wszędzie. Mimo, że w swoich kosmetycznych zapasach posiadam jeszcze dwa nieotwarte tusze do rzęs, stwierdziłam, że skusze się na to małe, fioletowe cudeńko. 
Po pierwszej aplikacji mam mieszane uczucia. Coś mi w tej maskarze nie leży. No ale... Może podobnie jak jej poprzedniczka musi "trochę odstać", żeby lepiej się z nią pracowało... Wstyd się przyznać, ale maskara Lovely, zrobiła na mnie w tym przypadku dużo lepsze wrażenie... 

❤👄❤👄❤👄

Ufff... Wreszcie koniec. Trochę tego kupiłam. No okej, okej. Nie trochę, a całkiem sporo. Ale przecież, wszystko wykorzystam i będzie mi służyło, przez najbliższy czas. Tym oto trafem, mam już zapas kosmetyków kolorowych do następnej wiosny. Dobra, do jesieni. I nie następnej, a tej w tym roku. Przecież podkłady mi się wtedy skończą! 😉

A teraz mam do Ciebie pytanie. Odpowiedz mi tylko szczerze. 
Co kupiłaś na promocji w Rossmanie? 
Czekam na info od Ciebie!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu Jesteś.
Bardzo dziękuję za komentarz i Twój poświęcony czas!
Zapraszam ponownie ;)

Ps. Nie spamuj i nie wklejaj linków - mój blog nie jest miejscem na Twoją reklamę.

Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger