Czy warto wybrać się do Pijalni Czekolady Wedel?

Witajcie Moi Mili, może czegoś pysznego byście się dzisiaj napili??
Na co macie ochotę?
Hmmm.. coś słodkiego, kwaśnego, gorzkiego? Jakiegoś... wyjątkowego. Zniewalającego zmysły.... 
Ojej... Czujecie? Co tu tak bosko pachnie?... 
Tak, tak! Czekolaaaada....
Zapraszam Was do takiego bajkowego świata. Gdzie czas staje w miejscu, a wokół rozciąga się obłędny zapach. Gdzie kalorie się nie liczą, bo i tak wszystko idzie tam gdzie powinno (w cycki na przykład!). Gdzie możecie wybrać się w weekend lub od większego święta bez wyrzutów sumienia. Gwarantuję Wam, nie pożałujecie, a chwile w tym miejscu okażą się niesamowite! Zgadnijcie, gdzie byliśmy? Tak! W Pijalni Czekolady Wedel! I było... REWELACYJNIE!
Nigdy nie przypuszczałam, że najdzie mnie ochota udać się do takiego miejsca, przepełnionego zapachem czekolady. Naprawdę. Wielokrotnie słyszałam o takich pijalniach ale jakoś nie chciałam tam iść. Chyba dlatego, że kojarzyło mi się z piciem napoju czekoladowego, który nie należy do moich ulubionych. W końcu się przemogłam. Wiecie, Przyjaciółka była i mega polecała. Postanowiłam dać temu miejscu szansę... Przy najbliższej okazji.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy będąc w Nałęczowie okazało się, że na terenie Parku Zdrojowego znajduje się Pijalnia Czekolady. Nie spodziewałam się. Szczerze zauważył ją mój Ukochany i nie omieszkał mnie o tym poinformować. Od razu postanowiłam, że tam zajrzymy. Pojawiło się tylko pytanie kiedy. Weekend był stosunkowo krótki, a my akurat wybieraliśmy się na szybką wycieczkę do Kazimierza... 
No ale, wiecie jak jest - dla chcącego nic trudnego. Zajrzeliśmy do Pijalni Czekolady niedzielnym rankiem. A raczej przed południem. Tuż po otwarciu. Kierowaliśmy się zasadą "w niedziele kalorie się nie liczą" i postanowiliśmy zaszaleć. 
Bardzo przemówiło do mnie wnętrze Pijalni Czekolady. Było tam bardzo jasno (za sprawą dużych okien), schludnie i elegancko. Dodatkowo spodobał mi się wystrój tamtego miejsca. I ta palma na środku. Byłam oczarowana.
Gdy otwarliśmy MENU mieliśmy ciężki orzech do zgryzienia ponieważ kompletnie nie wiedzieliśmy co wybrać. Wszystkiego było tak wiele, a zdjęcia umieszczone w karcie prezentowały się po prostu zabójczo. Z pewnością zastanawiałabym się nad wyborem do dzisiejszego dnia, jednak mój Ukochany zarządził, że bierzemy menu degustacyjne, żeby po prostu odbyć fascynującą podróż przez wybrane smaki zawarte w MENU. Zgodziłam się na tę opcję i tym oto trafem zamówiliśmy dwa zestawy. Tak wiecie - na bogato i bardzo FIT.
Menu degustacyjne - składało się z trzech części. Na początku na stół wjechało trio czekolad. Mój zestaw składał się z czekolad klasycznych - deserowej, mlecznej oraz białej, natomiast Luby zamówił trio czekolad smakowych, czyli deserową z pomarańczą, mleczną z chilii a także białą z czarną porzeczką. 
Co mam dużo pisać. Niebo w gębie po prostu. Raj dla zmysłów. Dla podniebienia. Dla wszystkiego z wyjątkiem wagi. Ale było warto. Oj warto!
Jeśli miałabym się zdecydować, która czekolada najbardziej przypadła mi do gustu, to bez wahania stwierdziłabym że biała z czarną porzeczką. Idealne połączenie słodkiej białej czekolady (kto nie lubi) z kwasowością porzeczki jest po prostu genialne! Czekolada z dodatkiem pomarańczy również była bardzo smaczna. Uwielbiam takie mixy! Jeśli chodzi o klasyczne trio czekolad to moim faworytem była niewątpliwie biała czekolada, pomimo swej słodkości. Stwierdziłam, że czasem można. Najgorzej było mi jeść mleczną, która jednak była za słodka. Nie wiem w sumie czemu.
Razem z trio czekolad Pani Kelnerka przyniosła nam kawę latte (tak na rozbudzenie, wiecie jak jest - TO BĘDZIE PIĘKNY DZIEŃ, ALE NAJPIERW KAWA!) oraz ręcznie robioną pralinkę. 
Wybór pralinek był ogromny, ale zdecydowałam się stosunkowo szybko. Wzięłam pralinki w kształcie serca, jedną o smaku różanym a drugą o smaku śmietankowo-malinowym. O ile dobrze pamiętam.
Pralinki były naprawdę wyborne. Uwierzcie na słowo. A z mlecznej czekolady (której niestety nie dojedliśmy) wymalowałam na swojej kawie serduszko. Wiecie, żeby było sweetaśniej. 
Kawa oczywiście była pyszna i wyjątkowo gorzka, co jest zrozumiałe przy takiej ilości słodkości. No ale... był jeden plus. Świetnie odmulała.
A na deser przybyły desery. I to nie byle jakie. Takie wypasione w trzy i trochę. I po prostu FENOMENALNE! 
Wyglądały grubo no nie? (Dobra, dobra... gruba to ja będę po tych smakołykach, nie ma co😏)
Pewnie zastanawiacie się, co wchodzi w skład tych pyszności?
Otóż, w największym pucharku mamy do czynienia z totalną wariacją smakową, mianowicie deserem lodowym czekoladowo-orzechowo-waniliowym. I ja, wielka przeciwniczka lodów czekoladowych i deserów z czekoladą w tle apeluję, że te lody były naprawdę wyjątkowe i smaczne. Nie były mdłe, nie były słodkie, równowaga była idealnie zachowana. Byłam zaskoczona. Pozytywnie, rzecz jasna.
Niebo, Niebo, Niebo!
Prócz deseru lodowego, otrzymaliśmy tiramisu z malinami na winie a także owoce zapiekane pod kruszonką. 
Owoce zapiekane pod kruszonką to totalna finezja. Zabrakło mi słów. Autentycznie. Połączenie gorących owoców, chrupkiej kruszonki oraz śmietankowych lodów było NIEZIEMSKIE. Jadłabym i jadła. Ale wiecie wszystko co dobre, szybko się kończy. I niestety zjadłam... Tak mi smutno...😍
Ostatnim deserem było tiramisu z malinami na winie. Bajka. Delikatne, lekkie, optymalnie słodkie. Nie przesadzone, idealnie dopracowane. Mówię Wam... KLASA! PIERWSZA KLASA! 😎
Jeśli macie tylko taką możliwość koniecznie odwiedźcie Pijalnie Czekolady Wedel. Prócz takich szaleństw jak na powyższych zdjęciach można tam zjeść naprawdę pożywne posiłki. Widziałam fit (na poważnie) sałatki, oraz śniadania. Chętnie sama skusiłabym się na coś takiego, jednakże chęć spróbowania specjałów zakładu zwyciężyła. Jedno jest pewne, to nie moja ostatnia wizyta w tak cudownym miejscu! Z pewnością tu jeszcze wrócę. Niekoniecznie w Nałęczowie. 


Lubicie czekoladę? 
Byliście w Pijalni Czekolady Wedel?
Jak wrażenia?

Życzę Wam przepięknego weekendu! Wykorzystajcie ten czas jak najlepiej 😎❤

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu Jesteś.
Bardzo dziękuję za komentarz i Twój poświęcony czas!
Zapraszam ponownie ;)

Ps. Nie spamuj i nie wklejaj linków - mój blog nie jest miejscem na Twoją reklamę.

Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger