Jaka właściwie jest moja skóra i czego tak naprawdę potrzebuje?

Uwielbiam wszelkiego rodzaju kosmetyki. To chyba zrozumiałe, głównie dlatego prowadzę bloga  niekierunkowanego na sferę beauty. Wypatruję nowości, które z chęcią próbuję, testuje a później recenzuje. Szukam produktów idealnych, dających rewelacyjne efekty. Czasami jednak w mojej głowie zapala się czerwona lampka i zastanawiam się, czy  powinnam dany kosmetyk używać. Czy mi nie zaszkodzi? Czy nie wpłynie negatywnie na cerę? Czy pomoże w 100%, a może przyniesie nieoczekiwane rezultaty, których będę żałować do końca życia
O tyle, o ile w przypadku produktów do pielęgnacji ciała nie mam takich problemów (z chęcią sięgam po żele pod prysznic różnych marek czy balsamy) waham się, kiedy mam zastosować coś na twarz. Obojętnie co. Tonik, płyn micelarny, krem, serum czy maseczkę. Wszystko jedno. W mych myślach pojawiają się pytania, o stan i kondycję mojej skóry. O poziom elastyczności czy nawilżenia. Mój umysł pracuje na wzmożonych obrotach. Czy naprawdę mam cerę mieszaną? Czy skłonną do trądziku? Niedoskonałości? Czy moje pory są rozszerzone? Czy warto zastosować kosmetyk, wydać na niego pieniądze i czy faktycznie jest potrzebny mojej skórze? 
No właśnie. Jeśli i Ciebie nurtują czasem takie pytania to bardzo dobrze trafiłeś. Dzisiaj opowiem Ci pokrótce o interesującym badaniu, które powinien zrobić sobie każdy z nas, kto chce dbać o skórę w sposób ODPOWIEDNI. Nieważne, czy jesteś mężczyzną czy kobietą. Nie skreślam tu nikogo. Uważam jednak, że warto udać się na badanie określające kondycje stanu  naszej skóry.
Początkiem kwietnia byłam w SPA w Nałęczowie. Pomyślałam, że jest do świetna okazja do wykonania tego typu badania. Analiza pozwala na ocenę stopnia nawilżenia, natłuszczenia oraz elastyczności cery. Co więcej podczas tego badania oceniana jest także pigmentacja oraz pH skóry. Ta kompletna diagnostyka cery pozwala na skomponowanie indywidualnego programu pielęgnacyjnego dotyczącego zabiegów gabinetowych jak i pielęgnacji domowej. 
 Postanowiłam, że właśnie od tego badania rozpocznę swój wyjazd, a resztę zabiegów dostosuję pod moje potrzeby. Takie podejście wydało mi się całkiem zdrowe i racjonalne. 
Całe badanie oczywiście jest bezbolesne i opiera się zarówno na wywiadzie, jak i badaniu wzrokowym - wizualnym (kosmetolog może określić defekty, rodzaj, kolor skóry) jak i palpacyjnym - dotykowym (w tym przypadku można określić gładkość naskórka, elastyczność skóry, grubość podściółki tłuszczowej czy po prostu napięcie mięśni). Dodatkowo, aby badanie było kompletne wykorzystywane są do niego różne przyrządy pozwalające ocenić dokładny stan naszej skóry.
Aparat do badania cery skanuje skórę i wychwytuje kluczowe informacje na jej temat. Co więcej analizuje problemy skóry, które w jakiś sposób wpływają na jej wygląd a także stan. Dzięki temu urządzeniu każdy może dowiedzieć się o swej skórze wszystkiego. Totalnie WSZYSTKIEGO. Począwszy od określenia struktury skóry, jej rodzaju, rozmiarów porów, zaskórników czy zmarszczek. 
Całe badanie nie trwa długo. Moje trwało chyba 20-30 minut i był to czas spędzony bardzo mile, w sympatycznym towarzystwie pani kosmetolożki, która opowiedziała mi co sądzi o mej skórze, przedstawiła wyniki badania, wydrukowała paragon na którym znajdowały się wszystkie informacje na temat stanu mej skóry a także wskazówki dotyczące dalszej pielęgnacji. Dodatkowo pomogła mi w wyborze zabiegów pielęgnacyjnych, które wpłyną korzystnie na wygląd i stan mej skóry.
Pewnie zastanawiasz się, co ciekawego wyszło mi podczas tego badania. Powiem szczerze, nie spodziewałam się takich wyników, ponieważ cały czas myślałam, że moja skóra jest raczej mieszana i trochę się przetłuszcza. A tu jednak nie!
Z badania skóry twarzy wyszło, że posiadam skórę normalną. Nawilżenie, jak i elastyczność są jak najbardziej w normie, są prawidłowe. Myślę, że taki wynik jest jak w porządku. Staram się o swoją skórę dbać, najlepiej jak tylko potrafię. Nie narażam jej na eksploatacje na promienie słoneczne i nigdy nie leżę plackiem na plaży lub w ogrodzie podczas opalania. Następnie aparat zbadał pH skóry mej twarzy. I tutaj niestety okazało się, że mam pH wysokie, czyli tak dobrze nie jest. Jak wiadomo, naturalne pH, odpowiednie dla zdrowej skóry wynosi zazwyczaj około 5,5. Niedawno jednak przeprowadzono badania, gdzie okazuje się, że w rzeczywistości pH wynosi nawet 4,7. U mnie wynik wskazał 8,3. Zasada jest prosta. Im niższy wskaźnik pH tym skóra ma tendencje do przetłuszczania, produkuje większe ilości potu i łoju, które teoretycznie pełnią barierę ochronną. Kiedy pH jest wysokie, zasadowe to skóra ma za cienką warstwę ochronną, co sprzyja nadwrażliwości i rozwojowi bakterii i grzybów, Jest wrażliwa, skłonna do podrażnień i różnych infekcji. 
Następnie sprawdzono zawartość sebum i okazało się, że mam go bardzo niewiele. Taki stan może nieść za sobą ryzyko odwodnienia skóry. Te dwa aspekty spowodowane mogą być różnymi czynnikami, jednak uważam, że w dużej mierze mogą być jeszcze skutkami leczenia onkologicznego, które nie oszukujmy się negatywnie wpływa na wszystkie komórki ciała, zwłaszcza skórę. Podczas leczenia moja skóra była bardzo, ale to bardzo przesuszona i pewnie jeszcze po prostu się nie uregulowała. 
Nie pozostaje nic innego, jak włączyć odpowiednią pielęgnację.
Z badania stanu skóry twarzy dowiedziałam się również, że mam bardzo dobre geny i wyglądam mega młodo (jakbym nie wiedziała), co w przyszłości okaże się niewątpliwym atutem. Zmarszczek nie mam i kosmetolożka trafnie stwierdziła, że raczej nie marszczę czoła. Jeśli chodzi o cienie i worki pod oczami, to niestety nie oszukujmy się - młoda nie jestem, i rzeczą naturalną jest, że takie oznaki pojawiają się na mej twarzy (dodatkowo stres, przemęczenie, brak snu zaogniają sprawę). Mam jednak nadzieję, że uda mi się je zmniejszyć.
Ostatecznie, wychodząc z gabinetu otrzymałam szereg wskazówek dotyczących dbania o moją cerę. Zaczęłam je powoli wdrażać w życie, chociaż i tak szukam produktów idealnych, które będą mi pomagać w utrzymaniu prawidłowego stanu cery. Dowiedziałam się, że muszę postawić na ODPOWIEDNIĄ pielęgnację DOPASOWANĄ do MOICH POTRZEB. I tak od razu, APELUJĘ, każdy z nas jest inny, każdy ma inne potrzeby, każda skóra wymaga czegoś innego. Moja rzeczy, o których zaraz napiszę, a Twoja może potrzebować ZUPEŁNIE czegoś innego. Warto to sprawdzić, przeanalizować i wdrożyć w życie.
Może przynudzam, jeśli tak to sorry.
Moja obecna pielęgnacja przechodzi na wyższy level. Na początku zalecono mi oczyszczenie skóry przy użyciu mleczka, bogatego w olejek eteryczny i składniki odżywcze, które jest w stanie oczyścić skórę w sposób nieagresywny. Następnie powinnam stymulować skórę tonikiem bezalkoholowym, bogatym w oligo-elemeny, odżywiające skórę. Z racji swego wieku (niestety) powinnam w swej kosmetyczce posiadać krem zarówno na dzień jak i na noc. Ten na dzień, powinien być nawilżający, z kwasami tłuszczowymi podobnymi do skórnych oraz filtrem UV minimum 15. Dodatkowo powinnam wybierać krem, zawierający bogatą formułę, która przywraca właściwy poziom lipidów. Krem na noc powinien być niewątpliwie odżywający, przywracający prawidłowe pH skóry i zawierać fitoestrogeny stymulujące aktywność komórkową i produkcję włókien elastycznych. Dodatkowo raz lub dwa razy w tygodniu winnam nałożyć maseczkę nawilżającą i odżywiającą. Co więcej muszę pić mininimum 2 litry wody dziennie, żeby nawilżyć organizm i skórę od środka. Po zastosowaniu wszystkich, wymienionych wskazówek i wdrożeniu ich do mego rytuału pielęgnacyjnego, moja skóra stanie się zdrowsza. Mam taką nadzieję.
Znając mój profil kosmetyczny, oraz informacje o mej skórze kosmetolożka wybrała mi odpowiednie zabiegi pielęgnacyjne podczas pobytu w SPA. Całkowicie zmieniła, moje pierwotne wybory i sprawiła, że wszystko zostało dopasowane pod moją skórę, która po tym wypadzie stała się ciut bardziej nawilżona, za sprawą wszelkiego rodzaju okładów, masaży i maseczek.

Reasumując, uważam że warto wybrać się na takie badanie, które pozwala określić stan i wygląd naszej skóry. Wykonamy je zarówno w gabinetach kosmetycznych, u kosmetologa czy w SPA. Nie jest to masakrycznie droga "zabawa". Moja analiza kosztowała 60 złotych, jednakże sądzę że jest to inwestycja bardzo opłacalna. Dzięki niej wiemy po jakie kosmetyki sięgąć w przyszłości a jakie omijać. 

Ciekawa jestem, czy Ktoś z Was miał kiedyś przeprowadzane tego typu badanie, a kto skusi się na nie po przeczytaniu mojego artykułu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu Jesteś.
Bardzo dziękuję za komentarz i Twój poświęcony czas!
Zapraszam ponownie ;)

Ps. Nie spamuj i nie wklejaj linków - mój blog nie jest miejscem na Twoją reklamę.

Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger