Maska nawilżająca na tkaninie BIOTEQ

W ubiegłym miesiącu skusiłam się na badanie stanu mojej skóry. Po tej analizie postanowiłam zalecone wskazówki wdrożyć w życie. Pani kosmetolog zaleciła mi stosowanie minimum raz w tygodniu maseczki odżywiającej i nawilżającej na twarz. Zaczęłam rozglądać się za jakimś produktem, który sprawi, że moja skóra nabierze blasku, stanie się bardziej nawilżona i odżywiona. Nie wiedziałam jednak czego konkretnie potrzebuję, ponieważ rzadko sięgałam po jakiekolwiek maseczki. Nigdy nie było mi po drodze. W tym aspekcie pielęgnacja mej twarzy leżała i kwiczała. 
O tyle o ile miałam styczność ze standardowymi maseczkami, które należy zmywać przy użyciu wody, nigdy nie stosowałam masek na tkaninie. Było to dla mnie czymś nowym, niespotykanym. W boxie Only You ROZKWITNIJ WIOSNĄ natknęłam się na nawilżającą maskę na tkaninie Bioteq. Pomyślałam, że zastosowanie tego produktu może być fajnym doświadczeniem. Jeśli wszystko poszłoby po mej myśli mogłabym nawet polubić maseczki, które w ogóle nie brudzą. Jak dla mnie bomba!
Wykonanie maseczki zaplanowałam na piątek, ponieważ obawiałam się że produkt może mnie uczulić czy podrażnić, a z zaczerwienieniem na buzi po pracy paradować bym nie chciała. Takie moje małe "widzi mi się". Zanim jednak postanowiłam nałożyć maseczkę na twarz dokładnie przeanalizowałam skład oraz obietnice producenta.
Dowiedziałam się, że formuła maseczki oparta jest na nowoczesnej technologii i biologicznie aktywnych składnikach. Dzięki wysokiej zawartości masła shea, wyciągu z aloesu i skoncentrowanych ekstraktów z ogórka i drzewa herbacianego, głęboko nawilża,wygładza zmarszczki i dodaje skórze elastyczności. Niweluje podrażnienia, zaczerwienienia, pomaga utrzymać jędrność i elastyczność skóry. Preparat dodatkowo zapobiega utracie wody przez zewnętrzne warstwy skóry.
Prawdę powiedziawszy obietnice producenta bardzo do mnie przemówiły i z niecierpliwością wyczekiwałam założenia maseczki. Gdy w końcu nadszedł wyczekiwany piątek rozpakowałam foliową torebkę z maską na płachcie i nałożyłam na uprzednio oczyszczoną skórę twarzy. Maska była odrobinę za duża, jednakże otwory na oczy, nos i usta były wycięte prawidłowo, co pozwoliło rozłożyć ją w sposób odpowiedni. Maseczka była wilgotna, nawilżona przyjemnym i chłodnym serum, co  wpływało bardzo zbawczo na skórę twarzy. Wprawiało w błogi nastrój, relaksowało, koiło i dawało uczucie odprężenia. Trochę się obawiałam,że maska "zjedzie mi" z twarzy i dlatego dla większego komfortu położyłam się i zaczęłam nadrabiać zaległości na Instagramie, żeby nie marnować czasu. Zapach produktu był świeży i delikatny. Materiał trzymałam na twarzy tak jak zaleca producent około 20 minut, po czym zdjęłam go, a pozostałości serum delikatnie wklepałam w skórę. Co mogę stwierdzić po takim zabiegu wykonanym w domowym zaciszu?
Już po jednorazowym zastosowaniu produktu zauważyłam, że skóra stała się miła w dotyku, miękka, gładka, jędrniejsza, bardziej elastyczna. Co więcej skóra stała się odżywiona, zregenerowana oraz nawilżona. Uczucie nawilżenia utrzymywało się do trzech dni, a po tym czasie prawdopodobnie należałoby zabieg powtórzyć.
Ogólnie jestem bardzo zadowolona z maski nawilżającej Bioteq i sądzę, że sięgnę po nią ponownie. Maska okazała się być bardzo wygodna, nie wymagała zmywania przy użyciu wody, nie podrażniła i nie uczuliła, co jest zdecydowanie dużym plusem. Myślę, że z ręką na sercu można stwierdzić, że maseczka ta może być świetną alternatywą dla profesjonalnych zabiegów wykonywanych w gabinetach kosmetycznych.

Znacie maseczkę nawilżającą na tkaninie Bioteq?
Lubicie maski na płachcie?
Pozdrawiam ciepło.








Produkt otrzymałam we współpracy z Klubem Only You. Nie wpłynęło to na moją opinię. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu Jesteś.
Bardzo dziękuję za komentarz i Twój poświęcony czas!
Zapraszam ponownie ;)

Ps. Nie spamuj i nie wklejaj linków - mój blog nie jest miejscem na Twoją reklamę.

Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger