Weekend w obiektywie - a wtedy przyszedł maj...

Aktualnie trwa majowy weekend. Mój ewidentnie jest taki, jakby to napisać... w kratkę. Sobota i wtorek w pracy. Jedynie mogłam złapać odrobinę oddechu w niedziele i poniedziałek. A także w dzisiaj.  Jak wiadomo, nie należę do osób, które lubią się nudzić, a z aparatem tudzież telefonem się nie rozstaje, dlatego starałam się robić jak najwięcej zdjęć w majowej scenerii. W poniedziałek pogoda dopisała i dlatego z rana zrobiłam szybką sesję Killerowi w tulipanach (i nie tylko) a po południu wybraliśmy się pozwiedzać pobliskie górki. Nie są może one najwyższe, ale za to krajobraz rozciąga się z nich zjawiskowy. Naprawdę.
Killer, jak widać na załączonym obrazku, zdjęcia po prostu uwielbia. Sama nie wiem, jak to się stało, że mam takiego psiego fotomodela w domu... Gdy widzi aparat od razu pozuje! Czasem jest to bardzo uciążliwe. Zwłaszcza wtedy, gdy potrzebuję zrobić zdjęcia do wpisów kosmetycznych na bloga. A tam Killer.
Jak wcześniej wspomniałam, pierwszego maja pogoda była piękna i typowo wiosenna. Chciałabym, żeby już tak zostało.  Sezon na siedzenie w ogrodzie mógłby rozpocząć się na dobre...
Powiem Wam, że kawa na słońcu smakuje rewelacyjnie. Lubię usiąść na zielonej łące, posłuchać śpiewu ptaków i poczytać kolorową gazetę. Tak wiecie, żeby trochę się "odmóżdżyć". Taki chill na maxa. Czasem jest potrzebny...
Następnie zapakowałam Killera do samochodu i udaliśmy się na krótką przejażdżkę a później mini wędrówkę po pobliskich górkach. Widoki oczywiście niesamowite. Szliśmy i szliśmy, ponieważ zamarzyło mi się zobaczyć Babią Górę. I w końcu ujrzałam ją w całej okazałości. Dodatkowo w jednym miejscu udało nam się dostrzec nawet Tatry!
Oczywiście z moim szczęściem akumulator w lustrzance odmówił posłuszeństwa. Dobrze, że teraz produkują telefony z całkiem porządnymi aparatami, które na łonie natury robią wręcz perfekcyjne zdjęcia. Można było uratować sytuację.
Pomimo pięknej i słonecznej pogody towarzyszył nam chłodny wiaterek i dlatego nie rozstawałam się z czapką. Nie wiem, kiedy w końcu ją zdejmę. Lato czekam...
Nasza wędrówka w dużej mierze obejmowała tzw. dziki szlak, ale widoki były naprawdę super. Nawet Killer dawał radę, chociaż w drodze powrotnej patrzył na nas proszącym wzrokiem. Bardzo chciał, byśmy wzięli go na ręce i trochę ulżyli jego małym łapkom. Gdy wrócił do domu zasnął twardym snem i spał jak zabity do samego rana! Poważnie!
Uwielbiam góry, piękne krajobrazy i tamtejszy, specyficzny i cudowny klimat. Nie mogę się już doczekać, kiedy znowu wyruszymy na jakąś wycieczkę, by naładować akumulatory. Rekreacyjnie, na luzie, na spontanie. Tak jest najfajniej!

A Wam jak mija majowy weekend?
Odpoczywacie?

Buziaki ❤



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu Jesteś.
Bardzo dziękuję za komentarz i Twój poświęcony czas!
Zapraszam ponownie ;)

Ps. Nie spamuj i nie wklejaj linków - mój blog nie jest miejscem na Twoją reklamę.

Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger