Pocztówka z wakacji - Czy warto wybrać się na weekend nad morze ?

Jeszcze kilka miesięcy temu nie sądziłam, że uda mi się w tym roku zobaczyć morze. Ba, nie śniłam o tym nawet w snach. Zgłosiłam się jednak na See Bloggers - największą w Polsce imprezę dla Twórców Internetowych organizowaną w Gdyni i o dziwo udało mi się dostać. Byłam przeszczęśliwa. Chyba bardziej niż sam udział w konferencji ucieszył mnie fakt, że po kilku latach odetchnę bryzą morską. Posiedzę na piasku, zamoczę nogi w wodzie i będę cieszyć się chwilą. 
Wyjazd był krótki i na dobrą sprawę zorganizowany na ostatnią chwilę. Szybkie szukanie noclegu na booking.com (bo wiadomo sezon i te sprawy), pakowanie walizki, wyczyszczenie karty pamięci w telefonie i aparacie, wgranie mp3 na pendrive i można było ruszać w drogę.
Podróż poszła szybko i sprawnie. W niespełna siedem godzin (z przystankami) przemierzyliśmy całą Polskę i ujrzeliśmy morze. Szczerze? Czekałam na ten widok pięć lat. I w końcu się doczekałam!
Dwa pierwsze dni spędziliśmy głównie we Władysławowie i Jastrzębiej Górze. Trochę posiedzieliśmy na plaży, trochę poleżeliśmy w promieniach słońca, odrobinę pospacerowaliśmy w strugach deszczu. Morze jest piękne o każdej porze. Zarówno dnia jak i nocy. Bez względu na to czy świeci słońce, czy jest pochmurnie lub deszczowo ma swój klimat. I za to właśnie go kocham.
Nad morzem piękne są wschody jak i zachody słońca. Mnie niestety udało się tylko widzieć zachód, ale nie żałuję. Było warto.
Prawdę powiedziawszy po raz pierwszy byłam nad morzem w sezonie. Tłumy na plaży w godzinach popołudniowych totalnie mnie przeraziły. Nie skłamię pisząc, że byłam w szoku. Autentycznie. Wszędzie tabuny opalających się ludzi, milion parawanów. Dojście do morza i spacer jego brzegiem graniczyło z cudem. Zwątpiliśmy po takim widoku. Podziwiam te wszystkie osoby, które uwielbiają spędzać w taki sposób czas. Ja po 10 minutach jestem już znudzona. Nie cierpię siedzieć w miejscu!

Pogoda, w ciągu naszego długiego nadmorskiego weekendu była w kratkę. Raz było słońce, raz deszcz. Nie przeszkadzało nam to zupełnie. W piątek popołudniu udaliśmy się do Gdyni. Gdyni, która oczarowała nas pod każdym względem. Zazdroszczę wszystkim tym, którzy tam mieszkają. 
Podczas tego wyjazdu mogłam poznać to piękne miasto. Byłam tam pięć lat temu, jednakże wówczas miałam okazję odwiedzić tylko Akwarium Gdyńskie, Statek-Muzeum Dar Pomorza i posiedzieć na Skwerze Kościuszki. Tym razem było o niebo ciekawiej. 
Spacery bulwarem nadmorskim; przejażdżka diabelskim młynem, podziwianie panoramy Gdyni z góry; pyszne gofry bez których nie wyobrażam sobie pobytu nad morzem; wędrówki po klifach; wdychanie jodu wieczorową porą gdy plaże już pustoszały oraz wiele innych atrakcji które sobie zafundowaliśmy sprawiły, że czułam się szczęśliwa.
Co więcej w końcu udało mi się zobaczyć dekoracje stworzoną z parasolek. Marzyłam o tym od dawna.  Niewątpliwie się ucieszyłam, gdy okazało się, że w Gdyni coś takiego można znaleźć! Ba, kiedy Luby pokazał mi ją z diabelskiego młyna wiedziałam, że koniecznie musimy jej się przypatrzeć z bliska!
 

Jak wiadomo, nie samym morzem i pięknymi widokami człowiek żyje. W końcu do Gdyni przyjechałam na Konferencje. Oczywiście wzięłam w niej udział. Próbowałam jednak jak najwięcej wyciągnąć z całego wyjazdu pod każdym względem. Tak więc była wiedza, relaks, praca i pyszne jedzonko. 
Wróciłam z masą zdjęć, pozytywną energią, motywacją. Gotowa na nowe działania. Gotowa na zmianę. Myślę, że ten krótki "urlop" był mi potrzebny. Wiele rzeczy zrozumiałam, do wielu rzeczy "dorosłam" i postanowiłam wdrożyć w życie. 
Nic bardziej nie uspokaja jak widok tafli morza. Przynajmniej mnie. Nad morzem czuję się wspaniale i z pewnością będę często tam wracać. W szczególności do Gdyni, która ma swój urok.
Po wyjeździe jestem bogatsza o nowe doświadczenia. Był to czas przemyśleń, zadumy, oderwania od rzeczywistości, która nieco mnie przytłaczała ostatnimi czasy. Zdałam sobie sprawę, że warto spróbować czegoś nowego. Coś zmienić. Złamać stereotypy. Dać się ponieść chwili. Utwierdzałam się w tym przekonaniu już długo, jednakże teraz zaczęłam wszystko wdrażać w życie. Zobaczymy co będzie. Czas pokaże. Nie ma co gdybać. Trzymajcie kciuki, żeby się udało.
Nad morzem było super! Żałuję tylko, że byłam tam tak krótko. Liczę na to, że w przyszłym roku zagoszczę tam dłużej i w pełni nacieszę się tamtym klimatem. Już nie mogę się doczekać.
A na zakończenie tekst piosenki, która w dużej mierze motywuje mnie do działania po tym całym wypadzie. Towarzyszyła mi całą drogę i jak widać, została ze mną na dłużej!

A o See Bloggers opowiem Wam następnym razem...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu Jesteś.
Bardzo dziękuję za komentarz i Twój poświęcony czas!
Zapraszam ponownie ;)

Ps. Nie spamuj i nie wklejaj linków - mój blog nie jest miejscem na Twoją reklamę.

Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger