Bielenda Rose Care - moja różana pielęgnacja

Z produktami Bielenda Rose Care spotkałam się kilka miesięcy temu. Oczarowały mnie swoimi gustownymi, eleganckimi i przyjaznymi oku opakowaniami. Co więcej przemówił do mnie fakt, że zostały stworzone z myślą o osobach posiadających cerę wrażliwą i nadreaktywną. 
Różane kosmetyki Bielenda przeznaczone są głównie dla młodej, delikatnej i wymagającej skóry. Działają przeciwstarzeniowo, koją a także łagodzą podrażnienia. Bogate są w silnie nawilżający kwas hialuronowy, kompleks witamin C+E o działaniu anti-ox oraz antipollution a także w olejek różany.

Od pewnego czasu do mojej pielęgnacji wprowadziłam wodę różaną, olejek różany a także krem różany. Dzisiaj chciałabym podzielić się spostrzeżeniami na temat tych produktów. Czy mnie urzekły? Oczarowały? Przypadły do gustu? A może okazały się totalnymi bublami?
O tym już za chwilę...

BIELENDA ROSE CARE - OLEJEK RÓŻANY DO MYCIA TWARZY


Oczyszczanie twarzy rozpoczynam od zastosowania olejku różanego, który został ukryty w eleganckim, plastikowym, wygodnym w użyciu opakowaniu o pojemności 140 ml z atomizerem w postaci pompki. Atomizer dozuje idealną ilość produktu.
Wyjątkowo lekka, olejowa formuła zmieniająca się pod wpływem wody w delikatną piankę skutecznie rozpuszcza wszelkie zanieczyszczenia podatne na działanie tłuszczu i wody. 
Olejek różany Bielenda Rose Care bardzo dobrze nawilża skórę, sprawia że twarz staje się miękka, wygładzona, promienna. Jest dobrze oczyszczona. Produkt nie radzi sobie jednak ze zmywaniem makijażu. Na uwagę zasługuje fakt, że produkt łagodzi podrażnienia, zaczerwienienia. Kosmetyk nie podrażnił, nie uczulił, nie zapchał porów.  Zapach olejku jest przyjemny. Zasadniczym minusem może okazać się okres przydatności kosmetyku po otwarciu. Wynosi on tylko 2 miesiące. . 
Olejek różany Bielenda Rose Care ma przywrócić właściwą równowagę hydro-lipidową naskórka, chronić go przed nadmierną utratą wilgoci. Producent także podaje, że olejek działa przeciwstarzeniowo i wzmacnia naturalne mechanizmy obronne skóry do walki z wolnymi rodnikami. 


BIELENDA ROSE CARE - KOJĄCA Woda różana 3w1


Z wodą różaną Bielenda polubiłam się od pierwszego użycia. Do tego stopnia, że zużyłam już kilka opakowań. Świadczy to niestety o tym, że woda nie jest wydajna. Nawet nie sądzicie, jak nad tym ubolewam, bo produkt jest naprawdę genialny!
Na uwagę zasługują również obietnice producenta, które można przeczytać na opakowaniu.
Woda różana Bielenda Rose Care idealnie sprawdza się jako produkt do demakijażu jak i tonik. Pachnie delikatnie i przyjemnie. Woda ukryta została w opakowaniu o pojemności 200 ml. Szata graficzna produktu jest przyjazna oku, charakterystyczna dla wszystkich produktów linii Rose Care. 
Kojąca woda różana bardzo dobrze odświeża skórę, która po jej użyciu jest miła w dotyku, rozświetlona,  ujędrniona, nawilżona. Kosmetyk dobrze zmywa makijaż (mały problem pojawia się przy wodoodpornych kosmetykach), jest delikatny dla oczu, nie podrażnia ich. Doskonale koi, łagodzi podrażnienia i nie powoduje uczucia ściągniętej skóry. 


BIELENDA ROSE CARE - NAWILŻAJĄCY KREM RÓŻANY


By mój rytuał pielęgnacyjny można było zaliczyć do udanych sięgam po Bielenda Rose Care krem różany nawilżająco- kojący o przepięknym, delikatnym i przyjemnym zapachu.
Preparat występuje w postaci lekkiego kremu, o pół-żelowej formule. Idealnie sprawdzi się u osób z wrażliwą, delikatną skórą twarzy. Kosmetyk posiada aksamitną konsystencję, którą dobrze rozprowadza się na skórze i szybko wchłania. Kolor kremu jest pastelowy, w odcieniu pudrowego różu. 
Krem świetnie sprawdzi się zarówno do samodzielnego stosowania jak i pod makijaż. W swym składzie zawiera olejek różany, kwas hialuronowy oraz kompleks witamin C+E. Wszystkie te składniki przyczyniają się do utrzymania prawidłowego nawilżenia skóry, działają przeciwstarzeniowo, antyoksydacyjnie. 
Produkt nie pozostawia lepkiej warstwy ani tłustego filmu. Skóra staje się promienna, nawilżona, nie świeci się, wygląda zdrowo. Kosmetyk nie uczulił, nie podrażnił, nie zapchał porów. Z racji tego, że jest stosunkowo lekki idealnie nadaje się na lato. Nie obciąża cery, ale też jej nie odżywia. Daje za to uczucie ukojenia, łagodzi podrażnienia, niweluje zaczerwienienia. 
Umieszczony został w dosyć ciężkim, szklanym słoiczku który nie wszystkim przypadnie do gustu. Mnie jednak się podoba. Gdy krem się skończy chętnie wykorzystam go do przechowywania peelingu do ust, który mam w końcu zamiar zrobić w najbliższym czasie. Trzymajcie kciuki, żeby mi się udało!
Spośród stosowanych przeze mnie kosmetyków z różanej serii najbardziej przypadła mi do gustu woda różana 3w1. Z pewnością zostanie w mej kosmetyczce na dłużej. Z kremu również jestem bardzo zadowolona. Najczęściej używam go wieczorem, przed pójściem spać. Jest swoistego rodzaju balsamem dla mej zmęczonej cery. Odświeża, regeneruje i koi ją. Niestety powoli dobija dna. Nie ma się co dziwić, w końcu stosuję go już ponad cztery miesiące. Z ręką na sercu mogę stwierdzić, że jest wydajny! I fajny, rzecz jasna.
W przyszłości chętnie sięgnę po pozostałe produkty z linii Bielenda Rose Care. Moją uwagę przykuło multifazowe serum różane, mające nawilżająco-kojącą formułę, które także cieszy się dobrymi opiniami.


Znacie produkty z linii Bielenda Rose Care?
Polecacie konkretny kosmetyk?

Czekam na info!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu Jesteś.
Bardzo dziękuję za komentarz i Twój poświęcony czas!
Zapraszam ponownie ;)

Ps. Nie spamuj i nie wklejaj linków - mój blog nie jest miejscem na Twoją reklamę.

Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger