Relacja z See Bloggers - największej konferencji dla twórców internetowych - czy warto?

Właśnie zdałam sobie sprawę, że See Bloggers odbyło się miesiąc temu, a ja jeszcze nic na ten temat nie napisałam. Nic. Kompletnie nic. Kilka dni po evencie w sieci zawrzało. O największym wydarzeniu dla twórców internetowych pisali wszyscy. Portale plotkarskie, milion blogów. Można było zobaczyć mnóstwo vlogów. Każdy pisał z własnej perspektywy. Czy coś było przekłamane? Czy coś mijało się z prawdę? Ciężko powiedzieć. Nie mnie to oceniać. Byłam. Zobaczyłam. Podobało mi się. W euforii nie byłam. Ale uważam, że WARTO. Warto wybrać się na taką konferencję, która - wiele wnosi w życie każdego.  Zarówno osoby działającej prężnie na Instagramie, vlogera czy też blogera.
Na See Bloggers byłam po raz pierwszy. Prawdę powiedziawszy nawet nie przypuszczałam, że uda mi się zakwalifikować. Było tylu chętnych....
Byłam niesamowicie podekscytowana, gdy okazało się że otrzymałam maila z zaproszeniem. Udało się. Udało się wszystko to, co zaplanowałam sobie na ten rok. Pamiętam jak zakładałam bloga i marzyłam. Nawet nie marzyłam. Założyłam sobie, że w przyszłym roku pojadę na Meet Beauty, a w drugiej kolejności na See Bloggers. I stało się. POJECHAŁAM.
Jak zapewne każdy wie, See Bloggers odbyło się w Pomorskim Parku Naukowo Technologicznym. Organizatorzy zapewnili zarówno rozbudowane wykłady, mające miejsce w sali głównej jak i wiele różnorodnych warsztatów obejmujących różne strefy (np Beauty, Cooking, Design).
Całe wydarzenie w dużej mierze nastawione jest na integracje. Podczas tych dwóch dni można poznać wielu twórców, osoby które do tej pory kojarzyliśmy tylko i wyłącznie ze szklanego ekranu. Ale nie tylko. See Bloggers to także okazja do zdobycia wiedzy bądź też wymiana spostrzeżeń z innymi.

Początkowo miałam wziąć udział we wszystkich wykładach, które odbywały się na See Blogggers. W ostateczności zdecydowałam się tylko na kilka. Postanowiłam na maksa wykorzystać moją obecność nad morzem, zwłaszcza że lepszej pogody bym sobie nie wymarzyła.
W rezultacie posłuchałam wykładu Piotra Buckiego, poznałam podstawy You Tuba o modzie/urodzie/stylu życia zaprezentowane przez Radzką, obejrzałam magiczną prezentację Y a także wsłuchałam się w wywiad przeprowadzony z Anną Skurą.

Poza tym obejrzałam wszystkie stoiska znajdujące się na festiwalu. Wzięłam udział w kilku konkursach. Spróbowałam pysznego jedzenia, zjadłam moje ulubione lody i  wypiłam genialne smoothie.
Z racji tego, że nie samym jedzeniem człowiek żyje zrobiłam rundkę po wszystkich stoiskach. Niektóre były naprawdę przepiękne.
Osobiście najbardziej podobało mi się u Annabelle Minerals a także na stoisku Chiodo.
Urzekła mnie ścianka u marki Chiodo. Była przygotowana z największą precyzją i prezentowała się naprawdę rewelacyjnie. Grzechem byłoby nie zrobić sobie przy niej zdjęcia. 

Z chęcią wzięłam także udział w warsztatach organizowanych przez markę Chiodo. Nauczyłam się nowych wakacyjnych zdobień, które mam nadzieję, kiedyś wykorzystam. Oczywiście jak jeszcze trochę je poćwiczę. 
Bardzo lubię takie paznokciowe warsztaty. z największą przyjemnością czerpię wiedzę i poznaję nowe tajniki manicure'owe.
Moje oko ucieszyła także niesamowita aranżacja przygotowana przez Dukę. Chyba każdy chciałby mieć taki cudowny fotel w swoich czterech kątach. Byłam pod totalnym wrażeniem.
Moją uwagę przykuło także stoisko marki AA, gdzie dopracowany był każdy, nawet najmniejszy detal. Słoiki z lemoniadą (będące świetną inspiracją!), małe zdjęcia (zaprezentowane w ciekawy sposób), leżaczki i cudowne aranżacje wykonane z kosmetyków zrobiły na mnie efekt wow. 
Udałam się także na stoisko zespołu Oillan, gdzie wzięłam udział w badaniu skóry twarzy. Już kiedyś polecałam to badanie i dalej polecam. Pomimo tego, że to nie było aż tak dokładne jak to, które miałam wykonane kilka miesięcy temu mogłam stwierdzić, czy moja obecna pielęgnacja przynosi oczekiwane efekty
Jako totalna herbatomaniaczka nie mogło mnie zabraknąć na stoisku Loyd. Tutaj, pod okiem sympatycznych osób można było skomponować własną kompozycję herbat! Od razu wzięłam udział w tej zabawie i przygotowałam zieloną herbatę z lekka  nutą cynamonu, kardamonu, malin, truskawki i innych ciekawych składników.
Nie omieszkałam swojej wybuchowej mieszanki spróbować. Była... hmmm... całkiem spoko! 

Na wieczorną imprezę w stylu rockowym nie poszłam. Wolałam spędzić miłe chwile na gdyńskiej plaży. Pospacerować. Pobyć z Ukochanym. ❤
W trakcie mojego weekendu nad morzem zdobyłam odrobinę wiedzy. Usystematyzowałam pewne rzeczy. Poszerzyłam horyzonty.  Zaczerpnęłam mnóstwa inspiracji. I co najważniejsze - świetnie się bawiłam. 
Niesamowicie się cieszę, że mogłam być częścią tego wydarzenia. Że mogłam w nim wziąć udział. Że mogłam liznąć czegoś nowego! 

A czy pojadę za rok? To się okaże! 


Byliście na SeeBloggers? 
Jak wrażenia?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu Jesteś.
Bardzo dziękuję za komentarz i Twój poświęcony czas!
Zapraszam ponownie ;)

Ps. Nie spamuj i nie wklejaj linków - mój blog nie jest miejscem na Twoją reklamę.

Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger