Nivea POP-BALL Pielęgnujący balsam do ust malina i czerwone jabłko

Jak już wcześniej wspomniałam zima rządzi się swoimi prawami. Niekorzystne warunki atmosferyczne, mróz czy wiatr wpływają negatywnie na kondycje nie tylko naszej skóry ale i ust. To właśnie one narażone są  na przesuszenie czy pękanie. Są spierzchnięte i nie wyglądają zbyt kusząco. Jak temu zapobiec? Jak zaradzić?
Odpowiedź jest prosta. Warto sięgnąć po odpowiednie produkty pielęgnacyjne. Tylko co wybrać spośród tylu kosmetyków dostępnych na rynku? Czy skusić się na pomadkę w sztyfcie, standardową wazelinę kosmetyczną a może wybrać  jakiś fajny balsam? 
Tylko jaki?
Najlepiej, jeśli nie będzie go trzeba rozprowadzać na ustach przy użyciu palca, bo jest to trochę niehigieniczne... 
Świetnie jakby był w postaci kuleczki. Takiego jajeczka, coś a'la popularne eosy...
Nie wiem jak Ty, ale ja odkąd pamiętam używam pomadek do ust Nivea. Mają przystępne ceny i odznaczają się fajnym działaniem. Najczęściej wybierałam standardową nawilżającą lub tę, która dodawała lekkiego czerwonego zabarwienia.
Jakież było moje zaskoczenie, gdy zorientowałam się że na rynku pojawiła się całkowita nowość Nivea POP-BALL czyli pielęgnujący balsam do ust w kulce występujący w dwóch wersjach zapachowych
Dzięki akcji Przyjaciółki Nivea miałam okazję wypróbować jedną z nich - malina i czerwone jabłko. 

Pielęgnujący balsam do ust Nivea POP-BALL malina i czerwone jabłko zapewnia intensywną pielęgnację i długotrwałe nawilżenie ust dzięki formule wzbogaconej masłem shea i olejkiem rycynowym.

Balsam do ust ukryty jest w niewielkim, poręcznym opakowaniu w formie jajeczka. Szata graficzna jest przyjemna dla oka utrzymana w delikatnym, dziewczęcym pastelowym różu
Po odkręceniu wieczka doznałam totalnej eksplozji zapachów. Balsam pachnie przecudnie. Rześkimi owocami, gdzie pierwsze skrzypce gra odświeżająca malina. Zapach na ustach? Do schrupania. Po jednej aplikacji chciałam więcej. Tak mi zasmakował. Jest naprawdę obłędny!
Przyznam, że balsam do ust wpadł w moje ręce w najlepszym momencie. Akurat borykałam się ze spierzchniętymi, popękanymi, szorstkimi ustami. 
Pomyślałam, że warto go wypróbować.
Wierzyłam, że mi pomoże...

NIE MYLIŁAM SIĘ!

Już po kilku aplikacjach kondycja mych ust znacznie się poprawiła. Stały się miękkie, gładkie i nawilżone. Obecność masła shea sprawia, że są również odżywione. Wyglądają ładnie i zdrowo. Są mega całuśne i bardzo owocowe. 
Balsam do ust Nivea POP-BALL przypadł mi do gustu. Do tego stopnia, że z chęcią skuszę się na drugi wariant - orzeźwiającą mięte. Myślę, że sięgnę po niego podczas upalnych miesięcy.
Balsam urzekł mnie swym nieszablonowym, nowoczesnym designem oraz skutecznym działaniem. Sądzę, że wpisze się w kanon moich ulubieńców. 

Jakie produkty do pielęgnacji używasz?
Czy sięgasz czasem po balsamy do ust?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu Jesteś.
Bardzo dziękuję za komentarz i Twój poświęcony czas!
Zapraszam ponownie ;)

Ps. Nie spamuj i nie wklejaj linków - mój blog nie jest miejscem na Twoją reklamę.

Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger