Letni makijaż z INGRID COSMETICS

Letni makijaż z INGRID COSMETICS

Latem staram się ograniczyć stosowanie kosmetyków do minimum. W moim makijażowym must-have nie może zabraknąć przede wszystkim mascary do rzęs oraz produktu do stylizacji brwi. 
Pomimo tego, że używam wielu różnych kosmetyków wciąż szukam swojego ulubieńca. Ciężko go jednak znaleźć. Nie ma się co dziwić, ponieważ mam stosunkowo duże wymagania w tej kwestii.
W ostatnim czasie postanowiłam bliżej przyjrzeć się nowościom od marki INGRID. Moją uwagę przykuła linia maskar PUMP IT UP!, stworzona dla precyzyjnego jak i wyjątkowo długotrwałego makijażu rzęs.


Mascary INGRID PUMP IT UP posiadają nowoczesną, woskową formułę, która idealnie pokrywa rzęsy. Pielęgnacyjne składniki zawarte w produkcie wzmacniają je oraz dodają elastyczności natomiast ultraczarne pigmenty podkreślają spojrzenie, nadając mu głębi oraz wyrazistości. Na uwagę zasługują również rewolucyjne, silikonowe szczoteczki które potęgują efekt gęstych rzęs, dodatkowo je unosząc.

Mascara w wersji VOLUME wyposażona jest w silikonową szczoteczkę która pozwala dotrzeć nawet do najmniejszych i najkrótszych rzęs. Bardzo dobrze rozdziela rzęsy, wydłuża je oraz lekko pogrubia, co sprawia że wydają się optycznie gęstsze. Nie obsypuje się, nie odbija na powiekach i szybko zasycha. Nie uczuliła ani nie spowodowała podrażnienia. 

Mascara INTENSE CURL posiada delikatnie skrzywioną silikonową szczoteczkę, która perfekcyjnie podkręca rzęsy, przyciemnia je oraz delikatnie wydłuża. Precyzyjna szczoteczka pozwala dotrzeć nawet do najkrótszych włosków. Zdarza się jednak, że szczoteczka nabiera zbyt dużą ilość produktu. Po całodniowym noszeniu rzęsy dalej wyglądają świetnie - tusz nie obsypuje się. 
Mascara SUPREME WATERPOOF odznacza się wodoodpornością. Kosmetyk posiada silikonową szczoteczkę, która wydaje się być w miarę precyzyjna. Niestety nabiera zbyt dużą ilość produktu a co za tym idzie odrobinę skleja rzęsy. Ta wersja mascary niestety kompletnie nie przypadła mi do gustu.  Każdorazowo, po aplikacji odnoszę wrażenie podrażnienia oczu. Dodatkowo zaobserwowałam obsypywanie tuszu w ciągu dnia. Mascarę łatwo można usunąć przy użyciu płynu dwufazowego. 
Jeśli mam być szczera najlepiej u mnie wypadły dwie pierwsze mascary - podkręcająca oraz pogrubiająca rzęsy. Używam je najczęściej, zarówno zamiennie jak i w połączeniu. Gdy stosuję je w duecie mogę cieszyć się idealnie uniesionymi, wydłużonymi, pogrubionymi rzęsami. Oko staje się wyrazistsze a spojrzenie dużo głębsze. 

Prócz wyżej opisanych tuszy do rzęs w ostatnim czasie poznałam także profesjonalną pomadę do stylizacji brwi w odcieniu nr 200 - brown. 
Wysokiej jakości pigmenty zawarte w produkcie nadają perfekcyjny kolor oraz podkreślają łuk brwiowy. Kremowa konsystencja zapewnia łatwą aplikację i długotrwały efekt. Pomada dostępna jest w trzech odcieniach: jasnego brązu, brązu (świetnie prezentującego się u szatynek i blondynek) oraz ciemnego brązu (przeznaczonego dla brunetek). Produkt jest wodoodporny.

Z pomadą bardzo się polubiłam. W zależności od tego ile produktu nałożymy, tak intensywny kolor brwi otrzymamy. 
Do aplikacji pomady używam pędzelka ZOEVA 317. Pomada posiada kremową konsystencję, która ładnie rozprowadza się na włoskach, stylizuje je i ujarzmia. Wygląda delikatnie, elegancko. Brwi nie są przesadzone, a efekt nie wydaje się komiczny czy kuriozalny. Pomada jest bardzo trwała, spokojnie utrzymuje się na brwiach od rana do wieczora. Łatwo można ją usunąć przy użyciu płatka kosmetycznego nasączonego płynem lub mleczkiem do demakijażu.
Cieszę się, że miałam okazję wypróbować nowości INGRID. Z marką miałam już do czynienia wielokrotnie. Swego czasu używałam nawet podkładu tej marki.
Z pewnością na dłużej pozostanie ze mną tusz do rzęs INTENSE CURL oraz VOLUME, które sprawiają, że spojrzenie staje się głębsze i wyrazistsze. Pomada także przypadła mi do gustu i dlatego zasili grono moich kosmetycznych ulubieńców. 

Czy znasz markę INGRID i opisane w tym wpisie nowości?
Bez jakiego produktu do makijażu nie wyobrażasz sobie życia? 


Słoneczne plantacje na terenie Polski

Słoneczne plantacje na terenie Polski

Od dawna na liście moich marzeń znajdowała się mini sesja w słonecznikach. Nigdzie jednak nie mogłam znaleźć dogodnego miejsca. Ba, na moim terenie plantacji słoneczników, tudzież pól uprawnych z tą rośliną nie było. A szkoda, bo ten widok zawsze przyprawiał mnie o uśmiech na twarzy. 
Internety wertowałam przez długi czas. Przez kilka lat z rzędu w sezonie letnim. Niestety nie udało się znaleźć odpowiedniego pola. Mało kto chciał podzielić się jakąś lokalizacją. 
SŁONECZNIKI
Aż w końcu w tym roku się udało! 
Co tu dużo pisać, jednym z najcenniejszych bogactw naszego kraju są walory przyrodnicze. Zarówno te współtworzone przez matkę naturę jak i człowieka (chociażby pola lawendy nieopodal Krakowa).
SŁONECZNIKI
Nie wiem czy wiesz, ale słoneczniki pochodzą z Ameryki Północnej natomiast w Europie zadomowiły się już w XVI wieku. 
SŁONECZNIKI
Słoneczniki określane są mianem radosnych roślin, a ich uprawy nazywa się słonecznymi plantacjami. Kwiaty słonecznika zawsze zwrócone są w stronę słońca. Można to zaobserwować podczas letnich miesięcy. Na plantacjach, gdzie znajdują się ogromne ilości słoneczników widok ten robi piorunujące wrażenie. Jest mega imponujący. Zdjęcia w ogóle nie oddają tego uroku, ale z chęcią podzielę się z Tobą namiastką tego czarującego  krajobrazu!
SŁONECZNIKI
Spójrz proszę, jak to wszystko fantastycznie się prezentuje! Z chęcią teleportowałabym się tam jeszcze raz. 
SŁONECZNIKI
SŁONECZNIKI

SŁONECZNIKI
SŁONECZNIKI
Uważam, że słoneczniki podobnie jak lawenda stanowią świetne miejsce do sesji zarówno tych profesjonalnych jak i robionych przez totalnych laików. Takie zdjęcia są genialną pamiątką na długie lata, a w smutnych i stresujących sytuacjach wywołują uśmiech na twarzy.
SŁONECZNIKI

Czy w Twoim pobliżu znajdują się takie zjawiskowe plantacje i pola? 









Neess Base Peel Off - moje wrażenia

Neess Base Peel Off - moje wrażenia

Ściąganie lakieru hybrydowego - moja największa zmora. Frezarki nie posiadam i użyć sama bym nawet nie chciała. Za bardzo się boję, że zniszczę płytkę paznokcia. Piłowanie odpada. Pozostawał tylko aceton. A wraz z nim same minusy - niesamowity smród i zmiękczenie płytki. Dodatkowo sam proces usuwania lakieru hybrydowego trwał u mnie w nieskończoność. Teraz już wiem, czym było to spowodowane. Nieprawidłowym krążeniem i lodowatymi dłoniami tudzież stopami. Eureka. Przyznam że nie wiedziałam, że lakier lepiej odchodzi z ciepłych paznokci. Moje niestety takie nie były... (przynajmniej jak sama sobie usuwałam...)
I nagle stało się coś przełomowego. Wzięłam udział w warsztatach NEESS na tegorocznej konferencji MEET BEAUTY i dowiedziałam się o produkcie, o którym kompletnie nie miałam pojęcia. 
O bazie PEEL OFF BASE, która miała stać się przełomem w usuwaniu manicure hybrydowego
- Niemożliwe. To jakiś pic na wodę. - pomyślałam - nie mogłam przecież tego w żaden sposób racjonalnie wytłumaczyć. Nie miałam żadnego doświadczenia z tym produktem. Nigdy czegoś takiego nie stosowałam. Jedno jest pewne - byłam sceptycznie nastawiona do tematu, jednakże bardzo chciałam wypróbować tą bazę u siebie. Zapowiadała się bowiem bardzo interesująco!

Początki bywały trudne.

Niestety tak było. Pomimo tego, że robiłam praktycznie wszystko jak zaleca producent paznokcie nie trzymały się tak długo jakbym chciała. Aktualnie ściągnęłam 5 mani zrobiony przy użyciu tego innowacyjnego produktu i z chęcią podzielę się moją opinią na jego temat.

O co chodzi z tą bazą?

Baza PEEL OFF to pierwsza baza pod lakier hybrydowy, która nie wymaga utwardzania w lampie UV i umożliwia usunięcie lakieru hybrydowego bez użycia acetonu, czy frezarki. Wystarczy delikatnie podważyć patyczkiem lub metalowym radełkiem aby usunąć lakier. 
Baza rekomendowana jest dla krótkich  paznokci, lub paznokci które delikatnie wystają poza opuszki palca. Sprawdza się świetnie na paznokciach żelowych. Jest idealna do paznokci słabych, ponieważ nie wymaga matowienia płytki paznokcia i używania primera przed aplikacją. Gumowata struktura bazy sprawia, że świetnie współpracuje z płytką paznokcia.

W jaki sposób zabrać się do aplikacji?

Aplikacja produktu jest banalnie prosta. Najpierw należy nadać kształt paznokcia i odsunąć skórki. NIE WOLNO MATOWIĆ PŁYTKI ANI STOSOWAĆ PRIMERA. Paznokcie przecieramy cleanerem i odczekujemy chwilę. Następnie kładziemy CIENKĄ WARSTWĘ BAZY na CAŁĄ PŁYTKĘ PAZNOKCIA (podjeżdżamy pod same skórki i co najważniejsze - zabezpieczamy wolny brzeg!) i odczekujemy około minuty (czekamy aż baza sama wyschnie! NIE WKŁADAMY RĄCZEK DO LAMPY!!). Gdy baza wyschnie kładziemy kolejną warstwę bazy i czekamy aż wyschnie.
Gdy baza znajduje się już na paznokciach malujemy paznokcie cienką warstwą lakieru hybrydowego i utwardzamy w lampie. Czynność powtarzamy. Całość zabezpieczamy klasycznym topem i ponownie utwardzamy w lampie. Na koniec przecieramy mani cleanerem.

Na co zwrócić uwagę?

Aby hybryda na bazie peel off trzymała się na paznokciach 2 tygodnie (albo chociaż 10 dni) należy zwrócić uwagę na szereg czynników. Do całego procesu warto zabrać się profesjonalnie i mieć na uwadze kilka ważnych punktów, mianowicie:
  • przed zastosowaniem bazy peel-off NIE MATOWIMY PŁYTKI PAZNOKCIA!!! (jeśli to zrobimy możemy naruszyć płytkę paznokcia co sprawi, że baza zbyt mocno przywrze do struktury paznokcia i podczas ściągania możemy uszkodzić czy naderwać paznokieć)
  • NIE UŻYWAMY PRIMERA 
  • ZAWSZE NALEŻY NAKŁADAĆ CIENKIE WARSTWY PRODUKTU (gdy damy jej za dużo, baza nie wyschnie co w konsekwencji może doprowadzić do kurczenia bazy a co za tym idzie całej stylizacji)
  • Na KAŻDYM ETAPIE STYLIZACJI należy pamiętać o ZABEZPIECZENIU WOLNEGO BRZEGU
  • Baza może być stosowana na żel, ale nigdy nie można jej nakładać pod żel!
  • Stylizacje pokrywamy KLASYCZNYM TOPEM, NIGDY NIE UŻYWAMY TOPU NO WIPE
  • Jeśli baze Peel-off chcemy zastosować, po bezpośrednim usunięciu manicure hybrydowego wykonanego na standardowej bazie (utwardzanej w świetle UV/LED) MUSIMY wypolerować płytkę paznokcia polerką o wysokiej gradacji w celu zamknięcia  struktury płytki

Jak to wszystko wygląda w praktyce?

Jak już wcześniej wspomniałam paznokcie na bazie peel-off robiłam już kilkakrotnie. Trochę czasu minęło, zanim się z nią polubiłam i "ogarnęłam". Baza jest odrobinę kłopotliwa w nakładaniu. Posiada rzadką konsystencję, która bardzo szybko wysycha. Zbyt długie poprawianie sprawia, że robią się grudki które prezentują się mało estetycznie. Warto zatem nauczyć się prawidłowego i w miarę sprawnego nakładania produktu, by uniknąć nieprzyjemności na dalszych etapach stylizacji.
Baza dobrze współgra z większością  lakierów innych marek. 
A jak z trwałością? Producent podaje, że hybrydy zrobione na bazie peel-off są w stanie wytrzymać 2 tygodnie. Myślę, że jest to stwierdzenie jak najbardziej prawdziwe. 
Lakier w stanie nienaruszonym utrzymuje się około 10 dni. Potem można zaobserwować lekkie odpryśnięcia czy przetarcie lakieru. Pojawia się też odrost, który bardzo mnie irytuje co w konsekwencji prowadzi do usunięcia manicure hybrydowego.

Jak wygląda usuwanie stylizacji zrobionej na bazie peel-off?

Usunięcie stylizacji to bułka z masłem. Zazwyczaj do tego używam drewnianego patyczka. Delikatnie podważam lakier u nasady paznokcia i usuwam powoli ku końcu paznokcia. Zwykle schodzi bez zarzutów całymi płatami. Po ściągnięciu manicure hybrydowego pozostaje lepka warstwa (jakby kleju), którą z łatwością można się pozbyć przy użyciu wacika bezpyłowego  nasączonego cleanerem. 
Voila!
Bajecznie proste!

Jestem zadowolona z użytkowania bazy peel-off. Śmiało mogę powiedzieć, że baza spisała się u mnie na piątkę. Manicure prezentował się bardzo ładnie. W całym zabiegu najbardziej kłopotliwa jest aplikacja bazy peel-off, którą należy zrobić w miarę sprawnie (inaczej powstaną grudki). Potem idzie jak z płatka. Cieszę się, że usunięcie manicure odbywa się szybko i bezboleśnie. 5 minut i po kłopocie. 
Jestem zachwycona!


Stosowaliście bazę NEESS PEEL-OFF ?
Jak wrażenia?


NIVEA MIX ME- PIELĘGNACJA ZAKRĘCONA NA MAXA

NIVEA MIX ME- PIELĘGNACJA ZAKRĘCONA NA MAXA

Lato trwa w najlepsze. Żar leje się z nieba. Czas na chwilę orzeźwienia. Warto dać się ponieść owocowemu szaleństwu. Z zakręconymi nowościami od Nivea to możliwe. 
Wypróbuj już teraz apetycznych kremów z edycji limitowanej - a nie pożałujesz. 
Delikatna, kremowa formuła kremu Nivea Soft w trzech nieziemskich zapachach. Nałóż jeden z wyraziście pachnących kremów lub wymieszaj je bezpośrednio na swej skórze i ciesz się chwilą. Tą tutaj i teraz. 
Z kremem NIVEA soft stworzysz wyjątkowy, niepowtarzalny nietuzinkowy zapach niezależnie od swego nastroju. Jesteś wyluzowany, pełen energii a może bujasz w obłokach? To odpowiedni czas by wyrazić siebie...
ZMIKSUJ SWÓJ ZAPACH
Nowe kremy Nivea soft totalnie mnie urzekły i skradły moje serce. Miałam okazje używać je dzięki akcji Przyjaciółki Nivea. Pewnego dnia dotarła do mnie tajemnicza paczka, a tam... cudowne, okrągłe i mega pozytywne opakowanie a w nim miniaturki rewelacyjnie pachnących kremów, które nadają się zarówno do twarzy, ciała jak i dłoni. 

#zMIXuj swój zapach

Nawilżające kremy Nivea Soft Mix Me skutecznie zaopiekują się naszą skórą i sprawią, że będzie ona odżywiona, miękka, delikatna w dotyku i pięknie pachnąca. Nie wiem czy wiesz ale dzięki współpracy z kreatorami perfum kremy posiadają niebywale aromatyczne, pełne radości i słodyczy nuty zapachowe. Kosmetyki, o których mowa w dzisiejszym wpisie posiadają lekką, kremową konsystencję która bardzo dobrze rozprowadza się na skórze i szybko się wchłania. Nie pozostawia lepkiej warstwy czy tłustego filmu, co jest niebywałym atutem o tej porze roku. 

ZMIKSUJ SWÓJ ZAPACH
Jak już wcześniej wspomniałam kremy występują w trzech wariantach zapachowych 
  • Berry Charming - przywołującym na myśl zapach świeżo zerwanych czerwonych owoców - malin, truskawek czy czereśni. Jest to inspirujący, kobiecy i zmysłowy zapach 
  • Chilled Oasic - mający w swym składzie orzeźwiające zielone nuty. Zapach bardzo świeży, pozostawiający idealne uczucie orzeźwienia i ochłody. Limonka, mięta oraz nutka aloesu gra tu pierwsze skrzypce
  • Happy Exotic - wariant mający w sobie egzotyczny czar. Zapach tropikalnych owoców zamknięty w niewielkim opakowaniu. Soczysty ananas, aromatyczny kokos i odrobina pomarańczy napawa nas pozytywną energią i daje kopa do działania. 
ZMIXUJ SWÓJ ZAPACH
Producent zachęca nas do miksowania wariantów i tworzenia wyszukanych, nieszablonowych kompozycji zapachowych. Myślę, że jest to świetne odejście od rutyny. Zwłaszcza teraz, latem kiedy warto bawić się zapachem. 

Czy miksuję?

Owszem, zdarza mi się, jednakże najbardziej preferuję każdą wersję solo. Moim faworytem okazał się rześki krem ukryty w zielonym opakowaniu. Odświeża, dodaje energii oraz fajnie chłodzi gdy jest niemiłosierny upał. Jak dla mnie rewelacja. 
Kompozycje zapachowe wykorzystane w poszczególnych kremach mogę dopasować do swego nastroju. Gdy jestem zrelaksowana i "wychillowana" sięgam po jedną wersję produktu, gdy rozpiera mnie energia po inną. 
ZMIXUJ SWÓJ ZAPACH
Produkty używam głownie do pielęgnacji ciała. Raczej nie stosuję ich na twarz z racji tego, że posiadają w składzie parafinę. 
ZMIXUJ SWÓJ ZAPACH
Nivea soft Mix Me oczarowały mnie pod każdym względem. Przemówiły do mnie przede wszystkim urocze, oryginalne opakowania, kuszące zapachy a także efektywne działanie. Lubię sięgać po nie podczas codziennej pielęgnacji. Zwłaszcza teraz - latem. Idealna, lekka konsystencja oraz fenomenalne kompozycje zapachowe sprawiają, że codzienne rytuały pielęgnacyjne wchodzą na wyższy level. 
ZMIKSUJ SWÓJ ZAPACH

Nivea Mix Me - apetyczne kremy, które pojawiły się w mej kosmetyczce zawładnęły mym serduchem. Pachną obłędnie, są wielofunkcyjne, fajnie działają i są na maxa zakręcone. 
Takie jak TY. 
I ja, oczywiście!

Wypróbuj koniecznie a nie pożałujesz! 


BEAUTY BY BLOGGERS - KATOWICE  - moja relacja

BEAUTY BY BLOGGERS - KATOWICE - moja relacja

W pierwszą sobotę miesiąca (07.07.2018) miałam okazję wziąć udział w bardzo ciekawym wydarzeniu organizowanym przez Anię z bloga Kolorowy Kraj oraz współorganizowanym przez Kingę z bloga Kerli. Kolejna edycja warsztatów dla blogerów i vlogerów urodowych Beauty By Bloggers - bo o niej mowa odbyła się w Katowicach, w nieco klimatycznym miejscu - Niebo Pub Katowice. Organizatorki zagospodarowały nam 5 godzin bardzo ciekawych prelekcji i warsztatów z branży beauty. Wszystko było idealnie dograne, dopracowane i zorganizowane na wysokim poziomie. Nie zabrakło czasu na pogaduchy, przerwy na kawę czy też pysznego poczęstunku. Dodatkowo sponsorzy zagwarantowali bardzo interesujące upominki. 

Na moim blogu mogliście przeczytać relację z SeeBloggers a także dwóch edycji Meet Beauty (2017 i 2018)
Beauty by Bloggers rozpoczęło się warsztatami China Glaze. Prawdę powiedziawszy nie miałam jeszcze styczności z tą marką. Przedstawicielka China Glaze opowiedziała nam o idei marki, przedstawiła bogatą ofertę asortymentu lakierów hybrydowych i akcesoriów przydatnych do jego wykonania. Dodatkowo podzieliła się z nami paznokciowymi trikami, które z pewnością wykorzystam w dalszym etapie mej hybrydowej przygody.
Każdy uczestnik spotkania otrzymał lakier do paznokci China Glaze mający właściwości lakieru kolorowego oraz bazowego (wybrałam kolor szaro-srebrny) oraz top coat, który podobno należy do najbardziej błyszczących na rynku (ciekawe ile w tym jest prawdy. Nie mogę się doczekać, aż to sprawdzę!).
Po warsztatach China Glaze mieliśmy okazję uczestniczyć w warsztacie organizowanym przez Bernard Cassiere - markę znaną w świecie blogerskim. Przedstawicielka Bernard Cassiere podzieliła się z nami informacjami i nowinkami dotyczącymi peelingów. Co więcej mieliśmy okazję wypróbować produkty, sprawdzić działanie, konsystencję oraz formułę peelingów na własnej skórze. 
Było to świetne posunięcie marki! 
Po warsztatach Bernard Cassiere na scenie pojawiła się przedstawicielka szwajcarskiej marki dermokosmetyków  Louis Widmer.  Marka ta była również dla mnie kompletną nowością. Nawet nie sądziłam, że dermokosmetyki te można znaleźć na aptecznych półkach! Podczas prelekcji mieliśmy możliwość poznać produkty tej marki a także sprawdzić ich zapach i konsystencję. 
Jako ostatni na scenie pojawili się przedstawiciele marki Milani - Pani Iza z mężem Łukaszem. Na tą prelekcje czekała większość uczestniczek. Milani to marka ze słonecznego Los Angeles inspirowana modowym Mediolanem. Tworzy wysokiej jakości kosmetyki kolorowe które odznaczają się eleganckimi opakowaniami i świetną pigmentacją. Szczerze mówiąc ten wykład podobał mi się najbardziej z całego spotkania. 
Beauty by Bloggers było naprawdę genialnym spotkaniem, podczas którego mogłam poznać osoby, które czytam oraz obserwuję w social mediach. Pozwoliło poszerzyć horyzonty, dowiedzieć się czegoś nowego związanego ze sferą beauty i co najważniejsze - spędzić miło czas. Bardzo się cieszę, że mogłam wziąć w nim udział. Dziękuję Organizatorkom, Uczestnikom oraz Sponsorom.


Na zakończenie zaprezentuję kilka nowości, które zasiliły moją kosmetyczkę. Większość rzeczy bardzo przypadła mi do gustu. Zapowiadają się obfite testy. Jest z czego wybierać!

Co przywiozłam z Beauty By Bloggers?

Marka Bell podarowała nam potrójny zestaw do modelowania policzków, czerwoną pomadkę w kształcie serca, błyszczącą pomadkę w postaci błyszczyka a także lakier do paznokci.

💇

W paczce z Beauty By Bloggers znalazłam same cudowności od marki IOSSI - polskiego producenta kosmetyków naturalnych. Moją kosmetyczkę zasiliło nawilżające serum do twarzy - olej awokado, drzewo sandałowe, kwas hialuronowy; delikatna pasta do mycia twarzy RYŻ - KOKOS a także krem aksamitna róża.  
💇
Marka MBG podarowała nam kosmetyki do pielęgnacji paznokci. Myślę, że trio wypróbuję w najbliższym czasie, kiedy to planuję hybrydową przerwę. 
💇
Marka Declare pozwoliła wybrać każdemu uczestnikowi kosmetyk do testowania. Mój wybór padł na krem łagodząco-kojący z serii STRESS BALANCE. Jestem bardzo ciekawa jak krem sprawdzi się na mojej podrażnionej i wrażliwej skórze. Niebawem dam znać!
💇
Od marki Louis Widmer otrzymaliśmy genialne boxy zarówno z miniaturkami produktów jak i kosmetykami pełnowymiarowymi. Bardzo cieszę się, że będę mogła przyjrzeć im się bliżej. 

💇
Po raz kolejny moją kosmetyczkę zasiliły kosmetyki tlenowe O2Skin. Markę poznałam podczas tegorocznej edycji Meet Beauty. Moją kosmetyczkę zasilił żelowy krem pod oczy a także głęboko nawilżający krem na dzień.

💇

Kosmetyki Milani odznaczają się cudownymi opakowaniami. Zakochałam się totalnie w ich produktach. Prezentują się czarująco. Bardzo się cieszę, że mogę wypróbować wypiekany róż oraz szminkę. 
💇
Dodatkowo w paczce od Milani znalazłam powiększającą pomadkę do ust PROCLE. Pomadka okazała się moim faworytem. Jest świetna. 
💇
Marka Revitacell przekazała dwa produkty pielęgnacyjne - kremo-serum o właściwościach regeneracyjnych  na dzieńa także kremo-serum nawilżająco-regeneracyjne na noc. Po otwarciu kosmetyków okazało się, że mam dwa egzemplarze na noc, tak więc wraz z koleżanką rozpoczęłyśmy wielkie testowanie w trosce o młodą skórę. 

💇
Na każdym spotkaniu blogerskim na jakim byłam, jednym ze sponsorów zawsze była Tołpa. W tym przypadku było podobnie. Tołpa zaopatrzyła nas w zestaw pielęgnacyjnych produktów z serii Nature Story. W torbie od marki znalazłam wodę micelarną do demakijażu twarzy i oczu - DELIKATNA BAWEŁNA (która pachnie bardzo ładnie), ekspresowy krem przeciw zmarszczkom SUPER-SOJA, krem-maska do nocnej regeneracji ŚWIEŻA FIGA, odświeżający żel z peelingiem bambusowym do mycia twarzy MIĘTOWA LIMONKA oraz nawilżający żel do twarzy i oczu DELIKATNA BAWEŁNA. 
💇
Poniżej prezentuję łupy od China Gelaze, o których pisałam wcześniej. Jak tylko wrócę do robienia hybryd przetestuję ten duet.
💇
Z Beauty By Bloggers przywiozłam także kosmetyki MARION - zarówno do pielęgnacji włosów jak i twarzy. Firmę znam już od dłuższego czasu. Do tej pory używałam tylko produktów do włosów. 
W mojej kosmetyczce pojawiły się produkty z serii Final Control -EFEKT PROSTE WŁOSY a wśród nich płyn do stylizacji, krem do stylizacji i serum wygładzające. 
Dodatkowo w mojej paczce znalazłam kosmetyki do twarzy z linii MIÓD I CYTRYNA - żel do mycia twarzy, maseczka do twarzy i peeling do twarzy.
Na Beauty by Bloggers był również jeden niekosmetyczny sponsor MDR gry - producent kultowej gry GIERKI MAŁŻEŃSKIE. Każdy uczestnik miał szansę wybrać sobie produkt z asortymentu marki. Moją uwagę przykuła gra pt ZNAMY SIĘ. Myślę, że będzie świetnym urozmaiceniem wolnego czasu. 


Beauty by Bloggers było dla mnie świetną przygodą i nowym doświadczeniem. Niesamowicie się cieszę, że zdecydowałam się zgłosić na to wydarzenie. W ostatniej chwili rzecz jasna. 
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę miała okazję wziąć udział w takim spotkaniu. 

Znacie kosmetyki z powyższego wpisu?
Czy stosowaliście jakieś produkty wyżej wymienionych marek?

Dajcie znać 

Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger