Piękno na wyciągnięcie ręki -  krakowskie atrakcje które warto zobaczyć

Piękno na wyciągnięcie ręki - krakowskie atrakcje które warto zobaczyć

Wakacje dobiegły końca.
Czas pędzi nieubłaganie. A tu urlopu jak nie było tak nie ma...Niestety!
Jeśli wizja wolnych dni, krótkich wakacji tudzież chwil na całkowitym resecie pozostaje tylko niespełnionym marzeniem czas wziąć sprawy w swoje ręce. Trzeba łapać ostatnie promienie słońca, delektować się daną chwilą, chociażby była bardzo krótka. Skłamie pisząc, że tak nie robię. Bo robię. Wykorzystuję nawet mini momenty. W taki sposób gospodaruję czas, żeby jak najwięcej zobaczyć, poczuć, spróbować. I tak oto nawet szybki wyjazd na badania oraz wizytę lekarską połączyłam z małym chilloutem.
Kraków daje wiele możliwości. W oczekiwaniu na tomografię wybraliśmy się na kopiec Kościuszki. Wstyd się przyznać, ale pomimo kilku lat spędzonych w Krakowie nigdy nie odwiedziłam żadnego z Kopców! Czas nadrobić.
Widok z Kopca był oczywiście bardzo ładny i zapierający pierś, jednakże na mojej wishliście znalazło się coś innego.
Na szczycie mojej wishlisty znalazły się tęczowe schody, które koniecznie chciałam zobaczyć. Marzyłam o tym od dłuższego czasu, niestety jednak nigdy nie było mi dane ich ujrzeć. Prawdą jest, że jeśli chcemy na nie świadomie trafić nie uda nam się to... Niestety! My na szczęście z pomocą telefonu i nawigacji daliśmy radę. Polecam patent każdemu! 
Kolorowe, tęczowe schody na których znajdują się przeróżne złote myśli, cytaty tudzież najzwyklejsze zdania można zaliczyć do nietypowych miejsc w Krakowie. 
Schody mieszczą się na Podgórzu, przy ulicy Tatrzańskiej między starą kamienicą a zieloną barierkę. Pną się stromo w kierunku Parku Bednarskiego. 
Schody dają do myślenia, pozwalają na chwilę zadumy. Schody zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Warto zaznaczyć, że schodów łącznie jest 55 i każdy niesie za sobą inny przekaz - niektóre bardziej poważny a inny mniej. 
Znajdziemy tutaj cytaty znanych osobistości jak i mądrości np. Taty Muminka. 
Kolorowe schody zostały powszechnie zaakceptowane przez krakowian a dziś stanowią część unikatowej atmosfery Podgórza.
Drugim miejscem na mej wishliście był oczywiście Zakrzówek. Ostatnio byłam tam chyba dwa lata temu. Bardzo chciałam zobaczyć, ile zmieniło się w tym miejscu przez ten czas. 
A zmieniło się dużo! Miejsce jest bardzo odrestaurowane. Nie do poznania!
Gdybym nie wiedziała, jak tam jest pomyślałabym że te zdjęcia ukazują jakieś chorwackie wybrzeże. Nic bardziej mylnego. Takie cuda można znaleźć na południu Krakowa!
Pierwszy raz na Zakrzówku byłam dobrych kilka lat temu. Nie wyglądał jak teraz. Ponadto pogoda była niezbyt specjalna. Widziałam jednak w tym miejscu potencjał i... KIEDYŚ tu wrócę! 
Nieskazitelnie błękitna woda, mieniąca się wieloma odcieniami turkusu. Miejsce robi niewątpliwe wrażenie. 
Idealny odcień wody wynika ze złóż wapienia, który niegdyś był tu wydobywany. Warto bowiem zaznaczyć, że w miejscu zalewu znajdował się wapienny kamieniołom który zalany został w 1990 roku. Maksymalna głębokość  zbiornika to ok 32 metry. Zakrzówek, to jedno z najatrakcyjniejszych miejsc do nurkowania w Polsce. Znajdziemy tutaj niezliczoną ilość podwodnych atrakcji - samochód fiat 125 p, autobus, furgonetkę czy łodzie. Szczerze powiedziawszy bardzo chciałabym to kiedyś zobaczyć! Wszystko przede mną!
Na chwilę obecną mogę śmiało napisać, że Zakrzówek jest naprawdę pięknym miejscem w Małopolsce, które warto zobaczyć. Składa się z dwóch zbiorników, połączonych przesmykiem. Brzegi zalewu stanowią jedno z najpopularniejszych i ulubionych miejsc wypoczynku Krakowian. 
Jestem totalnie zauroczona tym miejscem i z chęcią przybędę tu ponownie. Po to by chwile posiedzieć w takim cudnym raju. Raju, który jest na wyciągnięciu ręki. 
Jeśli masz ochotę wybrać się w to miejsce, zrobić nietuzinkowe zdjęcia, bądź też pospacerować wśród drzew i napawać się widokiem Skałek Twardowskiego i malowniczym krajobrazem to radzę wybór godzin przedpołudniowych. Unikniesz wówczas gwaru, tłumów i w spokoju będziesz mógł cieszyć się genialnym plenerem! 
Zresztą zobacz sam! Warto!














DECLARE Skin Meditation - krem łagodząco-kojący z linii STRESS BALANCE

DECLARE Skin Meditation - krem łagodząco-kojący z linii STRESS BALANCE

Dzisiaj pokrótce chciałabym opowiedzieć o moim nowym odkryciu. Unikalnych i bezpiecznych kosmetykach marki DECLARE. 
Przyznam z ręką na sercu, że przez długi czas nawet nie wiedziałam o ich istnieniu. Dowiedziałam się o nich całkiem przypadkiem. Byłam ciekawa, jak sprawdzą się na mej problematycznej i nieco przesuszonej skórze. Moją uwagę przykuł krem łagodząco-kojący z linii stress balance i to właśnie jemu poświęcę ten wpis.
Zanim przejdziemy do szybkiej prezentacji działania produktu nadmienię, że kosmetyki DECLARE odpowiadają na potrzeby osób z różnymi problemami skóry uwzględniając również wiek skóry. Unikalnym składnikiem, na którym opiera się skuteczność oraz bezpieczeństwo DECLARE jest opatentowany kompleks SRC (sensitivity reducing complex ) czyli kombinacja wyciągu z lnu, ekstraktu z łupin białego łubinu a także ectoiny - naturalnej substancji odkrytej u mikroorganizmów żyjących w ekstremalnych warunkach. Kompleks ten wzmacnia funkcje ochronne skóry, łagodzi podrażnienia, zaczerwienienia, a także chroni procesy skóry przed przedwczesnym starzeniem oraz powstawaniem zmarszczek. 
Linia kosmetyków DECLARE stworzona została w Szwajcarii pod koniec lat 70-tych specjalnie na potrzeby skóry wrażliwej. Każdy kosmetyk przebadany został dermatologicznie pod kątem skóry wrażliwej aby zapewnić odpowiednią tolerancję oraz skuteczne i potwierdzone działanie.

Krem, który obecnie używam wchodzi w skład serii kosmetyków DECLARE STRESS BALANCE i przeznaczony jest głównie osobom ze skórą podrażnioną, zaczerwienioną, czy swędzącą. 
Co więcej linia ta przynosi uczucie ukojenia  oraz odprężenie napiętej skórze. Kosmetyki z linii STRESS BALANCE  ponadto wzmacniają barierę hydrolipidową naskórka, redukują nadwrażliwość i poprawiają odporność skóry. 

Skin Meditation Krem łagodząco- kojący ukryty został w eleganckim słoiczku o pojemności 50 ml, który charakteryzuje bardzo ładna szata graficzna wzbogacona o złote elementy. Opakowanie produktu kojarzy mi się z czymś ekskluzywnym i unikalnym. 
Produkt posiada kremową, bogatą konsystencję o bardzo przyjemnym zapachu. Kosmetyk bardzo dobrze rozprowadza się na skórze, a jego otulająca formuła przynosi ukojenie. Produkt stosunkowo szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy ani lepkiego filmu.  Krem świetnie radzi sobie z problemem przesuszonej skóry, a przy regularnym stosowaniu można zaobserwować poprawę poziomu nawilżenia. Skóra robi się pełna blasku, promienna. Wygląda zdrowo. Warto także wspomnieć, że krem nadaje się pod makijaż, nie roluje się. Łagodząco-kojący krem z linii STRESS BALANCE dzięki zawartości kompleksu sensiline (ekstrat z nasion lnu) oraz wyciągowi z nagietka łagodzi podrażnienia, wzmacnia barierę skóry a także perfekcyjnie nawilża. Pozostawia skórę miłą w dotyku, delikatną i gładką przez długi czas.  


Uważam, że krem łągodząco-kojący  DECLARE Skin Meditation idealnie sprawdzi się jako ciągła pielęgnacja lub kuracja dla skóry podrażnionej, zaczerwienionej, swędzącej czy napiętej. Osoby szczególnie wrażliwe na warunki środowiska, stres czy zmiany temperatur w linii STRESS BALANCE  znajdą swego sprzymierzeńca. Badania naukowe dowodzą, że już po 28 dniach regularnego stosowania wrażliwość skóry zmniejsza się o 70%. Co więcej produkty z tej linii świetnie wpływają na płaszcz hydrolipidowy skóry, hamują powstawanie zmarszczek wynikających z jej przesuszenia a rakże chronią przed niekorzystymi i szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. 

Znasz kosmetyki DECLARE?
Jeśli tak to chętnie poznam Twoje wrażenia na ich temat 



Chwila wieczornego relaksu z kwiatem pomarańczy

Chwila wieczornego relaksu z kwiatem pomarańczy

Dzisiaj postanowiłam zrobić sobie małe, domowe spa. Relaksująca kąpiel z płatkami róż, przy aromatycznych świecach. W tle nastrojowa muzyka, w dłoni kieliszek dobrego szampana...
Dobra, trochę przesadzam. Nie posunęłam się aż tak daleko. Nie miałam ani porządnego szampana ani płatków róż. Jedyne kwiatki jakimi dysponowałam to te, w olejkowym balsamie do ciała. Balsamie, którego użyłam podczas dzisiejszego odprężającego wieczoru.
🌼🌼🌼
NIVEA Olejek w balsamie kwiat pomarańczy i olejek awokado - bohater dzisiejszego wpisu - zapewni Twojej skórze pielęgnację o jakiej marzyłaś. Ten rozpieszczający zmysły, szybko wchłaniający się balsam zawiera drogocenny olejek awokado, a jego formuła pozostawi Twoją skórę głęboko nawilżoną przez wiele godzin. 

Brzmi wspaniale, nieprawdaż?
Tylko jak jest w praktyce?
NIVEA Olejek w balsamie kwiat pomarańczy i olejek awokado posiada lekką, dosyć płynną konsystencję, nieco przypominającą mleczko do ciała. Aplikacja produktu jest bardzo przyjemna, kosmetyk łatwo rozprowadza się na skórze, bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy ani lepkiego filmu. Nie pozostawia też białych smug. Skóra po aplikacji jest miła w dotyku, aksamitna, miękka, delikatna i nawilżona. Olejek w balsamie przeznaczony jest przede wszystkim dla osób posiadających skórę suchą oraz normalną. Aktualnie borykam się z problemem miejscowo przesuszonej skóry i przyznam, że początkowo obawiałam się, czy balsam sprosta moim oczekiwaniom. Nie myliłam się! Regularne stosowanie przynosi bardzo pozytywne efekty, kondycja skóry ulega znacznemu polepszeniu, jest nawilżona i odżywiona. 
Na uwagę zasługuje również zapach produktu. Jeśli wydaje Ci się, że NIVEA olejek w balsamie będzie pachniał cytrusami jesteś w błędzie. Już kiedyś miałam do czynienia z produktami o zapachu kwiatu pomarańczy i śmiało mogę stwierdzić, że jest to zapach bardzo subtelny, nieszablonowy, słodkawy, orzeźwiający nieco orientalny. Idealnie relaksuje i odpręża. W żaden sposób nie przytłacza, nie jest nachalny. Dodaje energii do działania. 
Zdecydowanym atutem jest fakt, że zapach długo utrzymuje się na skórze. 
Balsam nie uczulił, nie podrażnił.
Z czystym sumieniem mogę napisać, że NIVEA olejek w balsamie kwiat pomarańczy i olejek awokado świetnie sprawdza się podczas letnich miesięcy. Orzeźwia, otula ciało subtelnym i nietuzinkowym zapachem oraz dobrze pielęgnuje. Idealnie sprawdza się wieczorową porą, kiedy nasza skóra potrzebuje chwili odprężenia i relaksu. Balsam koi zmysły, dodaje energii i uzależnia. Gdy tylko go wypróbujemy, mamy ochotę na więcej...

Jaki produkt do pielęgnacji ciała aktualnie używasz?
Czy znasz olejek w balsamie kwiat pomarańczy i olejek awokado?


Kosmetyczne nowości lipca od ADOS i DEBBY  + ulubieńcy

Kosmetyczne nowości lipca od ADOS i DEBBY + ulubieńcy

W lipcu moją kosmetyczkę zasiliło wiele nowości. O części wspomniałam w TYM wpisie. Ale to nie koniec. Miałam okazję wypróbować również kosmetyki włoskiej marki DEBBY a także polskiej ADOS. Prawdę powiedziawszy po raz pierwszy miałam do czynienia z tymi kosmetykami. I wcale nie żałuje. Moją toaletkę zasiliła przede wszystkim kolorówka.

Nowości od DEBBY

Gwoli wstępu nadmienię, że DEBBY to włoska marka która oferuje kosmetyki dla kobiet młodych duchem, niezależnych, nowoczesnych, kochających zabawę kolorem. Producent oferuje połączenie miejskiego stylu, wysoko zaawansowanych technologii a także inspiracji czerpanych z całego świata. Śmiałe, odważne kolory, wysoka jakość produktów, przystępne i konkurencyjne ceny a także maxi pojemności to zalety, wyróżniające markę wśród innych, dostępnych na rynku. 

Wśród mych kosmetycznych nowości od marki DEBBY znalazł się bardzo fajny zestaw podkreślający spojrzenie - MASCARA 100% Volume EXTRA oraz kredka do oczu.  Mascara zawiera potrójny CARBON BLACK COMPKEX, gwarantujący ekstremalną czerń. Dodatek naturalnej gumy i wosku zwiększa objętość natomiast KERASTIM ma za zadanie ochronę i wzmocnienie rzęs. Kredka, dołączona do zestawu posiada łagodną formułę i wzbogacona została witaminą E, dla ochrony delikatnej strefy wokół oczu. 
Kredkę polubiłam, fajnie prezentuje się na linii wodnej rzęs niestety nie jest aż tak trwała jakbym chciała. 
Drugim kosmetykiem, który zasilił moją kosmetyczkę była matowa i aksamitna  pomadka w kredce jumbo lip CHUBBY MAT. Bardzo lubię produkty w takiej formie i z chęcią ich używam. Pomadka jednak nie do końca sprostała mym oczekiwaniom gdyż trochę przesuszała usta. Myślę, jednak że dam jej szansę w chłodniejszych miesiącach. 
Oprócz zestawu do oczu i pomadki miałam okazję wypróbować lakier do paznokci "żelowy look" bez lampy UV. Świetnie się złożyło, bo akurat planowałam przerwę od robienia hybryd. Lakier odznaczała łatwość aplikacji, a także dobra pigmentacja. Trwałość również była niewątpliwym plusem. Kolor okazał się niestety trochę mało "twarzowy".
Ostatnim kosmetykiem marki DEBBY o któremu chciałabym poświęcić więcej uwagi jest transparentny puder EXPERIENCE MAT&FIX.

PUDER TRANSPARENTNY DEBBY MAT& FIX 

Jedwabisty, transparentny puder idealny dla wszystkich typów skóry okazał się moim hitem. Puder nie uczulił, nie podrażnił i co najważniejsze nie zapchał porów. Formuła pudru zawiera mnóstwo sproszkowanych kamieni szlachetnych (ametyst, macice perłową, koral, bursztyn, rubin) oraz minerałów i pierwiastków śladowych, które nadają nawet wrażliwej skórze ładny wygląd. Kosmetyk odznacza się dużą lekkością, świetnie matuje, zapobiega błyszczeniu, optycznie zmniejsza drobne zmarszczki i niedoskonałości. Mikrocząsteczki w nim zawarte powodują efekt rozświetlonej, wyglądającej zdrowo i promiennie cery. Kompaktowy puder w odcieniu transparentnym świetnie dopasowuje się do każdej  karnacji. Dodatkowo można go stosować samodzielnie lub pod makijaż. Teraz, gdy żar leje się z nieba wybieram pierwszą opcję, która naprawdę świetnie się spisuje. Buzia jest wygładzona i posiada matowe wykończenie przez wiele godzin. 

Czas na kosmetyczne nowości od  ADOS. Aby sprawiedliwości stało się za dość słów kilka na temat samej marki. Marka ADOS to spójna propozycja rodzimej produkcji kosmetyków kolorowych  do paznokci, oczu, ust i twarzy. Powstała w 1980 roku. Istniejący na rynku od kilkunastu lat brand cieszy się popularnością i uznaniem wśród konsumentek zarówno w Polsce jak i za granicą. Od 2007 roku firma ADOS stała się dystrybutorem francuskiej marki art de Lautrec, charakteryzującej się wysoką jakością kosmetyków oraz starannością wykonania opakowań. 
W ostatnim czasie moją kosmetyczkę zasiliły dwa lakiery do paznokci, odznaczające się świetną pigmentacją, jakością a także genialną trwałością.  Moim faworytem okazał się winylowy lakier lakier art de Lautrec w odcieniu 355 przypominającym nieco fuksje oraz róż. Lakier bardzo dobrze rozprowadza się na płytce paznokcia, stosunkowo szybko zasycha i jak już wcześniej wspomniałam ma rewelacyjną pigmentacje. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu,gdyż na paznokciach u stóp utrzymuje się prawie 2 tygodnie!
Kolejnym kosmetykiem godnym uwagi okazał się tusz do rzęs ADOS COLLOSAL VOLUME 5XL - efekt sztucznych rzęs. 
Tusz do rzęs ukryty jest w standardowym opakowaniu o pojemności 12 ml. Producent podaje, że tusz ma za zadane otulić nasze oczy efektem sztucznych rzęs, podkreślić spojrzenie, nadać mu niezwykłej wyrazistości i głębi. Maskara posiada wygodną w użyciu, silikonową szczoteczkę która douje odpowiednią ilość produktu. 
.
Kosmetyk sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Ładnie podkreślał spojrzenie, wydłużał i delikatnie podkręcał rzęsy, dodawał im naturalnej objętości. Rzęsy prezentowały się ładnie, były kruczoczarne. Tusz nie sklejał ich, nie podrażnił oraz nie uczulił. Na uwagę zasługuje fakt, że nie obsypywał się po wyschnięciu.
Oprócz wyżej wymienionych i przedstawionych produktów moją kosmetyczkę zasiliła matowa pomadka do ust w odcieniu pięknej czerwieni art de Lautrec a także odżywka do paznokci ADOS 10 w 1 która wzmacnia i regeneruje płytkę paznokcia. Odżywka stanowi natychmiastową pomoc dla paznokci z problemami. Bogata w witaminy, wyciąg z alg, oraz olej naturalny odbudowuje płytkę paznokci i nadaje im zdrowy blask oraz lśniący wygląd. Systematyczne stosowanie zabezpiecza przed rozdwajaniem i łamaniem. Odżywkę stosuję głównie pod lakier podczas pedicure a także maluję nią paznokcie w dłoniach, kiedy to robię przerwę od manicure hybrydowego.


Lipiec obfitował w nowości. Zarówno te do pielęgnacji ciała jak i w kolorówkę, którą wprost uwielbiam. Poznałam wiele nowych kosmetyków, znalazłam kilka perełek które z pewnością pozostaną ze mną na dłużej.

Co zasiliło Twoją kosmetyczkę w ostatnim czasie?
Czy znasz kosmetyki przedstawione w dzisiejszym wpisie?

Pozdrawiam!



Letni makijaż z INGRID COSMETICS

Letni makijaż z INGRID COSMETICS

Latem staram się ograniczyć stosowanie kosmetyków do minimum. W moim makijażowym must-have nie może zabraknąć przede wszystkim mascary do rzęs oraz produktu do stylizacji brwi. 
Pomimo tego, że używam wielu różnych kosmetyków wciąż szukam swojego ulubieńca. Ciężko go jednak znaleźć. Nie ma się co dziwić, ponieważ mam stosunkowo duże wymagania w tej kwestii.
W ostatnim czasie postanowiłam bliżej przyjrzeć się nowościom od marki INGRID. Moją uwagę przykuła linia maskar PUMP IT UP!, stworzona dla precyzyjnego jak i wyjątkowo długotrwałego makijażu rzęs.


Mascary INGRID PUMP IT UP posiadają nowoczesną, woskową formułę, która idealnie pokrywa rzęsy. Pielęgnacyjne składniki zawarte w produkcie wzmacniają je oraz dodają elastyczności natomiast ultraczarne pigmenty podkreślają spojrzenie, nadając mu głębi oraz wyrazistości. Na uwagę zasługują również rewolucyjne, silikonowe szczoteczki które potęgują efekt gęstych rzęs, dodatkowo je unosząc.

Mascara w wersji VOLUME wyposażona jest w silikonową szczoteczkę która pozwala dotrzeć nawet do najmniejszych i najkrótszych rzęs. Bardzo dobrze rozdziela rzęsy, wydłuża je oraz lekko pogrubia, co sprawia że wydają się optycznie gęstsze. Nie obsypuje się, nie odbija na powiekach i szybko zasycha. Nie uczuliła ani nie spowodowała podrażnienia. 

Mascara INTENSE CURL posiada delikatnie skrzywioną silikonową szczoteczkę, która perfekcyjnie podkręca rzęsy, przyciemnia je oraz delikatnie wydłuża. Precyzyjna szczoteczka pozwala dotrzeć nawet do najkrótszych włosków. Zdarza się jednak, że szczoteczka nabiera zbyt dużą ilość produktu. Po całodniowym noszeniu rzęsy dalej wyglądają świetnie - tusz nie obsypuje się. 
Mascara SUPREME WATERPOOF odznacza się wodoodpornością. Kosmetyk posiada silikonową szczoteczkę, która wydaje się być w miarę precyzyjna. Niestety nabiera zbyt dużą ilość produktu a co za tym idzie odrobinę skleja rzęsy. Ta wersja mascary niestety kompletnie nie przypadła mi do gustu.  Każdorazowo, po aplikacji odnoszę wrażenie podrażnienia oczu. Dodatkowo zaobserwowałam obsypywanie tuszu w ciągu dnia. Mascarę łatwo można usunąć przy użyciu płynu dwufazowego. 
Jeśli mam być szczera najlepiej u mnie wypadły dwie pierwsze mascary - podkręcająca oraz pogrubiająca rzęsy. Używam je najczęściej, zarówno zamiennie jak i w połączeniu. Gdy stosuję je w duecie mogę cieszyć się idealnie uniesionymi, wydłużonymi, pogrubionymi rzęsami. Oko staje się wyrazistsze a spojrzenie dużo głębsze. 

Prócz wyżej opisanych tuszy do rzęs w ostatnim czasie poznałam także profesjonalną pomadę do stylizacji brwi w odcieniu nr 200 - brown. 
Wysokiej jakości pigmenty zawarte w produkcie nadają perfekcyjny kolor oraz podkreślają łuk brwiowy. Kremowa konsystencja zapewnia łatwą aplikację i długotrwały efekt. Pomada dostępna jest w trzech odcieniach: jasnego brązu, brązu (świetnie prezentującego się u szatynek i blondynek) oraz ciemnego brązu (przeznaczonego dla brunetek). Produkt jest wodoodporny.

Z pomadą bardzo się polubiłam. W zależności od tego ile produktu nałożymy, tak intensywny kolor brwi otrzymamy. 
Do aplikacji pomady używam pędzelka ZOEVA 317. Pomada posiada kremową konsystencję, która ładnie rozprowadza się na włoskach, stylizuje je i ujarzmia. Wygląda delikatnie, elegancko. Brwi nie są przesadzone, a efekt nie wydaje się komiczny czy kuriozalny. Pomada jest bardzo trwała, spokojnie utrzymuje się na brwiach od rana do wieczora. Łatwo można ją usunąć przy użyciu płatka kosmetycznego nasączonego płynem lub mleczkiem do demakijażu.
Cieszę się, że miałam okazję wypróbować nowości INGRID. Z marką miałam już do czynienia wielokrotnie. Swego czasu używałam nawet podkładu tej marki.
Z pewnością na dłużej pozostanie ze mną tusz do rzęs INTENSE CURL oraz VOLUME, które sprawiają, że spojrzenie staje się głębsze i wyrazistsze. Pomada także przypadła mi do gustu i dlatego zasili grono moich kosmetycznych ulubieńców. 

Czy znasz markę INGRID i opisane w tym wpisie nowości?
Bez jakiego produktu do makijażu nie wyobrażasz sobie życia? 


Słoneczne plantacje na terenie Polski

Słoneczne plantacje na terenie Polski

Od dawna na liście moich marzeń znajdowała się mini sesja w słonecznikach. Nigdzie jednak nie mogłam znaleźć dogodnego miejsca. Ba, na moim terenie plantacji słoneczników, tudzież pól uprawnych z tą rośliną nie było. A szkoda, bo ten widok zawsze przyprawiał mnie o uśmiech na twarzy. 
Internety wertowałam przez długi czas. Przez kilka lat z rzędu w sezonie letnim. Niestety nie udało się znaleźć odpowiedniego pola. Mało kto chciał podzielić się jakąś lokalizacją. 
SŁONECZNIKI
Aż w końcu w tym roku się udało! 
Co tu dużo pisać, jednym z najcenniejszych bogactw naszego kraju są walory przyrodnicze. Zarówno te współtworzone przez matkę naturę jak i człowieka (chociażby pola lawendy nieopodal Krakowa).
SŁONECZNIKI
Nie wiem czy wiesz, ale słoneczniki pochodzą z Ameryki Północnej natomiast w Europie zadomowiły się już w XVI wieku. 
SŁONECZNIKI
Słoneczniki określane są mianem radosnych roślin, a ich uprawy nazywa się słonecznymi plantacjami. Kwiaty słonecznika zawsze zwrócone są w stronę słońca. Można to zaobserwować podczas letnich miesięcy. Na plantacjach, gdzie znajdują się ogromne ilości słoneczników widok ten robi piorunujące wrażenie. Jest mega imponujący. Zdjęcia w ogóle nie oddają tego uroku, ale z chęcią podzielę się z Tobą namiastką tego czarującego  krajobrazu!
SŁONECZNIKI
Spójrz proszę, jak to wszystko fantastycznie się prezentuje! Z chęcią teleportowałabym się tam jeszcze raz. 
SŁONECZNIKI
SŁONECZNIKI

SŁONECZNIKI
SŁONECZNIKI
Uważam, że słoneczniki podobnie jak lawenda stanowią świetne miejsce do sesji zarówno tych profesjonalnych jak i robionych przez totalnych laików. Takie zdjęcia są genialną pamiątką na długie lata, a w smutnych i stresujących sytuacjach wywołują uśmiech na twarzy.
SŁONECZNIKI

Czy w Twoim pobliżu znajdują się takie zjawiskowe plantacje i pola? 









Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger