CELEBRUJ CHWILE - Zestawienie zimowych inspiracji 2020/2021

CELEBRUJ CHWILE - Zestawienie zimowych inspiracji 2020/2021

 Święta, święta i po świętach.

Witamy w Nowym Roku. 

Mam nadzieję, że 2021 okaże się dużo lepszy niż 2020. Tego życzę Ci z całego serca. Liczę na to, że wrócimy do "jakiejkolwiek" normalności. Że będziemy mogli pójść na kawę z Przyjaciółmi...


I pomyśleć że rok temu było to jeszcze na porządku dziennym... A teraz.. Dziwne czasy nastały. Oby szybko się skończyły - "happy end'em". I żeby było co wspominać.

A będzie z pewnością!

W Nowym Roku życzę Ci przede wszystkim dużo zdrowia - bo jest najważniejsze. Miłości, szczęścia, radości i wszelkiej pomyślności. Dodatkowo  spełnienia marzeń! Nawet tych najskrytszych.

Nowy Rok to NOWA KARTA. Planuj. Stawiaj sobie cele. Realizuj. 

Nie musisz nikomu nic mówić. DZIAŁAJ!

To będzie dobry rok! Musi być!

I pamiętaj - żyj zgodnie z zasadą:

 JEŚLI CHCESZ OSIĄGNĄĆ TO, CO NIEMOŻLIWE, ZAJMIJ SIĘ TYM, CO MOŻLIWE.

Coś czuję, że  świat stoi przed Tobą otworem!

A teraz zapraszam Cię na dużą dawkę inspirujących, magicznych zdjęć z lekką świąteczno- noworoczną nutą. 

Miłego oglądania! 

Przygotowania do świąt rozpoczęłam wcześniej. Postanowiłam stworzyć armię reniferów. Wyszła zacna.
W święta nie mogło zabraknąć sernika z prawdziwą czekoladą, pralinkami Lindor i malutkimi kolorowymi cukierkami. Niebo!


Od zawsze bardzo chciałam mieć kominek, który będę mogła dekorować zgodnie z trendami i porą roku. I tak kilka dni przed Wigilią w salonie stanął on. Pseudo-kominek który robi robotę. Efekt przerósł moje oczekiwania. Byłam i.... jestem totalnie zachwycona. Czyż nie prezentuje się uroczo? 


Świąteczne #flatlay też być musi. W tym roku pierniczki pięknie przyozdobione na wege lukrem królewskim. Byłam sceptycznie do niego nastawiona ale wyszedł świetny!




Nie wyobrażam sobie świąt bez pierniczków. Pomimo tego że nie jem ich jakoś dużo lubię je dekorować. Kojarzy mi się to z magią świąt. To taka moja tradycja.





W tym roku postawiłam na wiele dekoracji ręcznie robionych. I tak oto powstało kilka wieńców. Powyższy wisi dumnie w sypialni 

Tegoroczne dekoracje były w klimacie bieli, srebra i różowego złota.

Świąteczne paznokcie też były. Może i nie hybrydy, malowane na szybko w Boże Narodzenie ale co tam! 

Choinka ma już któryś sezon. Uwielbiam ją. I pomimo tego że jest sztuczna prezentuje się bardzo naturalnie. Postanowiłam ją ożywić i odmienić. Bombki w kolorze różowego złota, srebra. Białe dodatki. Szczerze - nie planowałam. Weszłam do PEPCO i stwierdziłam że - niewielkim kosztem ją odmienię. I to był strzał w dziesiątkę!


Killera ulubione miejsce znalazło się zarówno pod choinką jak i pod kominkiem. 






W tym roku powstał nawet świąteczny likier na bazie pomarańczy, imbiru, cynamonu i goździków. Idealnie smakował solo jak i z dodatkiem soku pomarańczowego i kostek lodu!






Na Sylwestra w końcu udało mi się zrobić odświętne mani. Wyszło całkiem spoko.





Gorąca czekolada w zimowe dni smakuje najlepiej. ENJOY!


Mam nadzieję, że kawa wypita i pierniczki zjedzone.

Dobrego wieczoru i udanego wskoku do 2021 roku!

Powodzenia!





NOWOŚĆ OD NIVEA - ŻEL POD PRYSZNIC NIVEA CLAY FRESH - GINGER & BASIL - czy warto?

NOWOŚĆ OD NIVEA - ŻEL POD PRYSZNIC NIVEA CLAY FRESH - GINGER & BASIL - czy warto?


Jakiś czas temu miałam okazję wypróbować nowość od Nivea  - żel pod prysznic z glinką - imbir i bazylia- Nivea  Clay fresh ginger & basil. 
Kosmetyk, który zawiera w swoim składzie wysoką zawartość białej glinki o silnych właściwościach ściągających, regenerujących i odżywczych. Glinka wychwytuje wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia, wygładza i ujędrnia skórę a także poprawia jej elastyczność. Dodatkowo genialne połączenie bazylii i imbiru pobudza, dodaje siły, witalności i napawa optymizmem. 
Gdy tylko otwarłam wieczko produktu - przepadłam. Nuty zapachowe bazylii i imbiru były dla mnie nieziemskim połączeniem. Od razu wiedziałam, że ten żel zostanie ze mną na dłużej. 
Zapach jest bardzo świeży, odrobinę cytrusowy, bazyliowy, nieszablonowy, energetyczny. Cudowny. Szczerze powiedziawszy mogłabym go wąchać całymi dniami. Jak już wcześniej wspomniałam, pobudza do działania i daje mega pozytywnego kopa. 
Żel pod prysznic Nivea Clay Fresh posiada kremową konsystencję o pastelowym, zielono-błękitnym kolorze. Świetnie rozprowadza się na skórze, dobrze się pieni,oczyszcza i odżywia skórę. Staję się ona miła w dotyku, nawilżona, aksamitna i pięknie pachnąca. 
Niewątpliwym atutem jest fakt, że żel jest bardzo wydajny - już niewielka jego ilość wystarcza by pokryć nim ciało. Idealnie sprawdza się podczas domowego SPA.
Żel ukryty jest w wygodnej w użyciu błękitnej buteleczce o opływowych kształtach. 

Warto także dodać, że żel nie podrażnił skóry, nie uczulił, nie wysuszył.
Sprawdzi się zarówno podczas letnich, ciepłych dni - orzeźwi, ochłodzi; ale i można używać go również jesienią i zimą - zrelaksuje, wyciszy, napawa energią a tym samym wywoła uśmiech na naszej twarzy...


Sądzę, że żel pod prysznic Nivea Ginger & Basil  na dłużej zagości w mojej kosmetyczce. Nieziemskie połączenie imbiru, bazylii oraz glinki, cudowny zapach oraz świetne działanie sprawiają, że codzienny prysznic staje się jeszcze większą przyjemnością. Koi zmysły, dodaje energii i fenomenalnie relaksuje. 
Jestem jak najbardziej na tak. Spróbuj i Ty a z pewnością nie pożałujesz! MYŚLĘ ŻE WARTO!

Znasz nowe żele pod prysznic NIVEA CLAY FRESH? 
Jeśli tak, co sądzisz na ich temat? 


Pozdrawiam ciepło, 








TRZYDNIOWA OCZYSZCZAJĄCA DIETA SOKOWA NUJA - CZY WARTO?

TRZYDNIOWA OCZYSZCZAJĄCA DIETA SOKOWA NUJA - CZY WARTO?

Od zawsze byłam bardzo sceptycznie nastawiona do diet sokowych. Nie wyobrażałam sobie spożywania takiej formy pożywienia przez cały dzień. Było to dla mnie totalnie abstrakcyjne. 
Może było to spowodowane faktem, że nigdy nie przepadałam za dużą ilością soków. Sporadycznie - jak najbardziej. Na śniadanie, obiad , podwieczorek, kolacje? Niekoniecznie.
No ale... jakaś tam część mnie chciała jednak zapoznać się z takimi produktami, wypróbować na własnej skórze i poczuć te efekty.
No i w końcu się skusiłam!

Czy byłam zadowolona z kuracji? Czy wytrzymałam? Czy soki były smaczne?
Jak sądzicie?
Producent podaje, że trzydniowa oczyszczająca dieta to świetny wybór dla osób, które zaczynają przygodę z detoksem sokowym. Przez kolejne trzy dni z rzędu spożywamy odpowiednio dobrane i przygotowane soki owocowo-warzywne. Kolejność spożywania soków jest nieprzypadkowa - narzucona przed dietetyka.

W skład diety oczyszczającej która do mnie dotarła wchodziło 15 świeżo wyciskanych soków (które koniecznie należy przechowywać w lodówce i spożyć w odpowiednim terminie - kilku dni - każda butelka miała naklejoną datę ważności), opakowanie termiczne gwarantujące odpowiednią temperaturę z chłodzącym wkładem żelowym (dzięki temu mamy 100% pewność, że soki nie popsują się w trakcie transportu i przechowywane są w odpowiedniej temperaturze). Dodatkowo w przesyłce znajdziemy instrukcje wraz z zaleceniami dietetyka, wskazówkami z szybkimi przepisami na fit sałatki oraz metr który umożliwia śledzenie postępów. Bo przecież producent podaje, że w ciągu tych trzech dni detoksu sokowego możemy zrzucić nawet 2 kilo! 

Jeśli mam być szczera, nie chciałam zrzucić zbędnych kilogramów. To nie jest tak, że nie mam. Co to, to nie. Po prostu chciałam oczyścić się z toksyn, wyregulować procesy trawienne, wzmocnić organizm i uzupełnić witaminy oraz mikroelementy, przyśpieszyć metabolizm i zrównoważyć poziom alkaliczny.
Pierwszy dzień był bardzo ciężki. Jakoś nie mogłam przyzwyczaić się do spożywania głównie płynnego jedzenia. W między czasie mogłam pić duże ilości wody, herbatek ziołowych i w przypadku uczucia głodu zjeść owoc lub warzywo. 

Soki należało wypijać w równych odstępach czasu - zwykle co 2-3 godziny. Z ręką na sercu mogę stwierdzić, że soki smakowały nieziemsko. Ciężko stwierdzić który najbardziej przypadł mi do gustu. 
Ich nazwy sprawiały że uśmiech gościł na mej twarzy. 
Co ranek w okolicach godziny 8.00 wjeżdżał sok o wdzięcznej nazwie MOJE SZCZĘŚCIE
który niewątpliwie pobudzał do działania i dawał pozytywnego kopa. Połączenie kurkumy i imbiru dopełniało całości. Było ostro i rozgrzewająco.
Następnie na drugie śniadanie należało wypić MOJĄ MŁODOŚĆ z lekką dozą chlorelli i jarmużu. 
Na obiad piłam MOJĄ MIŁOŚĆ - jeden z moich ulubionych soków. 
Mega orzeźwienie, a przy tym coś słodkiego. Malina, truskawka i świeża mięta to niebanalne połączenie które na dłużej pozostanie w mej pamięci. Kubki smakowe szalały. Serio.
Około 14.30 przychodził czas na wypicie soku MOJE PIĘKNO.  Kolejny zielony koktajl tym razy bogaty w młody jęczmień. Z tego co wiem to co zielone jest bardzo zdrowe. Bogate w żelazo i witaminy. Mnie jednak te zielone soczki najmniej przypadły do gustu. 
W porze podwieczorku miałam przygotować sobie jedną z trzech sałatek. Przepisy jak wcześniej wspomniałam znalazłam w instrukcji. 
A na kolacje mogłam wypić MOJĄ ROZKOSZ -  czyli genialne połączenie buraka i pomarańczy z dodatkami. SZTOS!

Jak wcześniej wspomniałam soki były naprawdę bardzo dobre, smaczne jednakże ciężko było mi je wypić. Nie jestem nauczona do spożywania takiej ilości. Soki jednak zdały egzamin. Czułam się po nich lżej, miałam więcej energii i nieco skurczyłam żołądek. Po skończeniu detoksu staram się jeść bardziej regularnie, spożywać większą ilość wody i... jestem szczęśliwa, bo mi się to udaje! 
Sądzę, że warto raz na jakiś czas skusić się na coś takiego. Oczyścić organizm z toksyn, złogów i czuć się o wiele lepiej! 


Znacie diety sokowe?
Stosowaliście?

Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger