Kosmetyczne nowości października - Moje zamówienie z EZEBRA

Kosmetyczne nowości października - Moje zamówienie z EZEBRA

Jesień w pełni. 
Dobrze, że na razie taka piękna... Kolorowa, słoneczna i łaskawa. A jak jesień to i sezon wszelkiego rodzaju obniżek, przecen i wyprzedaży. Kosmetyków rzecz jasna. Gdzie tylko popatrzę widzę reklamy - -55%, SALE, Kup 2 w cenie 1. Wszystko kusi... Oj kusi. 
Warto mieć się jednak na baczności. Nie na wszystkich promocjach w rzeczywistości oszczędzimy. Niektóre drogerie stosują chwyty poniżej pasa. Wpierw podnoszą ceny (wyżej niż to normalnie bywa) a potem robią wielką pseudo obniżkę... 
Nie wolno dać się zwariować, a zakupy trzeba zrobić z głową. W tym sezonie, postanowiłam odpuścić. Organizery kosmetyczne pękają w szwach. Mam mnóstwo kosmetyków, które po prostu muszę zużyć. Żeby się nie popsuły, nie zmarnowały. Doszłam do wniosku, że pasuję. Że nie wybiorę się na żadną promocję. Że nie dam się ponieść zakupowemu, kosmetycznemu szaleństwu.
I wtedy dostałam maila od drogerii EZEBRA, zapraszającego do współpracy.
PRZEPADŁAM!
Nie mogłam przejść obojętnie obok takiej propozycji. Zwłaszcza, że w najbliższym czasie planowałam zakup kilku produktów z tej strony. 
Na swej checkliście miałam zarówno kilka nowości jak i produkty, które od dłuższego czasu stosuję i polecam. 
Dodatkowo stwierdziłam, że urodziny niebawem więc warto zaopatrzyć się w coś, co mi się przecież przyda.
Wedle zasady - kosmetyków nigdy za wiele! 

[Kurczę. Chyba nie jestem konsekwentna w swoim działaniu....]

CO ZAMÓWIŁAM Z DROGERII EZEBRA?

Paleta, do zakupu której przymierzałam się od dłuższego czasu. Z zapartym tchem oglądałam toturiale oraz filmiki prezentujące makijaże wykonane przy jej użyciu. W paletce znajdziemy aż 32 odcienie, czyli mieszankę cieni matowych i błyszczących, od naturalnych po mocne, ciemne smokey eyes. 
Wizualnie paletka jest bardzo ładna, elegancka. Przyciąga wzrok. Posiada duże, przestronne lusterko. Wewnątrz znajdziemy cienie o bardzo dobrej pigmentacji i nasyceniu. Przy ich pomocy stworzymy różnego rodzaju makijaże - zarówno te delikatniejsze w odcieniach brązu i nude na co dzień, jak i coś mocniejszego, żywszego - bardziej imprezowego, w odcieniach różu. Jak dla mnie BOMBA!
Paleta jest bardzo zróżnicowana, ma fajnie dobrane odcienie, które dobrze się blendują. Z łatwością zbudujemy kolor, stopniowo dokładając odpowiedni odcień. 
Biorę się za ostre testowanie i mam nadzieję, że w niedługim czasie na blogu pojawią się efekty!
  • Bourjois Pastel Joues, róż w kamieniu  
Małe, okrągłe i eleganckie opakowanie zawiera róż o delikatnej, jedwabistej konsystencji.
Wypiekana tekstura różu podczas aplikacji zamienia się w lekki puder, łatwy w nałożeniu, wtapiający się w skórę. Szeroka paleta kolorów pozwoli znaleźć odpowiedni odcień na każde wyjście. 
Przedstawiony poniżej róż posiada nr 95 Rose De Jaspe 

Producent podaje, że róż jest trwały, ekonomiczny i nie pozostawia smug. Można go używać zarówno na sucho jak i na mokro. Staje się wówczas wielofunkcyjnym produktem, który znajdzie zastosowanie na policzkach jako róż (na sucho), na powiekach jako cień (na sucho), jako eyeliner (na mokro). Można go zastosować także na usta, jako pomadkę (na mokro).
  • Bourjois Khol & Contour  - kredka do powiek  
Kredki do oczu bardzo lubię i z chęcią stosuję. Nie miałam jeszcze do czynienia z tą od marki Bourjois. Kredka łączy w sobie intensywny kolor jak i trwałość.  Kredka jest miękka, bardzo dobrze nadaje się do rysowania precyzyjnego konturu oczu. Można ją rozcierać na powiece, by nadać spojrzeniu głębi i wyrazistości. Kredka jest hypoalergiczna, zawiera naturalne woski oraz witaminę E.


  • Bourjois Volume reveal - pogrubiający tusz do rzęs  
Mascara ze zintegrowanym lusterkiem z 3-krotnym zoomem optycznym, dzięki któremu można dostrzec te najmniejsze i najkrótsze rzęsy. Mascara posiada silikonową szczoteczkę, z podwójnym rzędem włosków o dwóch długościach za pomocą których pomalujemy każdą rzęsę od nasady aż po same końce. Mascara Bourjois Volume Reveal sprawia, że rzęsy są wydłużone, delikatnie podkręcone, podniesione i lekko pogrubione. Zyskują kruczoczarny odcień. Aplikacja produktu jest wygodna, tusz nie obsypuje się, nie skleja rzęs, nie odbija na powiekach. To już moje trzecie opakowanie tego produktu i z czystym sumieniem mogę go polecić. Więcej na temat tej innowacyjnej masakry znajdziesz w TYM WPISIE. Są tam również zdjęcia oka pomalowanego tym świetnym produktem.
Dla fanów Bourjois mam genialna promocję. Zestaw, w skład którego wchodzi -  róż, mascara Volume Reveal oraz kredka do oczu Kohl & Contour w zawrotnej cenie! Myślę, że warto. Zresztą ZOBACZCIE SAMI.
  • Ardell Deluxe Pack & Ardell Natural - doklejane rzęsy
Sztuczne rzęsy - dla wielu tandeta. Jeszcze kilka lat temu nie wyobrażałabym sobie chodzić w czymś takim. Teraz postanowiłam jednak spróbować. Sama nie wiem, co z tego wyjdzie. Jeśli nie ogarnę całego procederu aplikowania tego cuda, będą stanowić fajny gadżet do zdjęć. Jestem jednak dobrej myśli i wierzę w to, że za ich pomocą wyczaruje wystrzałowy makijaż oczu. 
Postawiłam na rzęsy ARDELL - marki luksusowych rzęs doklejanych, zrobionych w 100 % ze sterlizowanych naturalnych ludzkich włosów.  Wiele blogerek i youtuberek polecało właśnie te rzęsy. Dodatkowo zamówiłam zestaw zawierający klej DUO  który podobno spisuje się naprawdę dobrze. Nie chciałam od razu brać większej gramatury tego produktu, gdyż nie mam żadnej pewności, że z efektów będę zadowolona. Chwilowo czekam na wolny dzień i biorę się za eksperymentowanie.
  • Lovely K'Lips Pink Poison - zestaw do wykonywania makijażu ust 
Myślę, że zestawu do wykonywania makijażu ust - Lovely K'Lips nie trzeba zbytnio przedstawiać. Wszyscy ją znają, większość kocha. Zdecydowanie jestem w gronie ulubieńców tej pomadki. 
Z matowymi pomadkami Lovely K'Lips miałam już do czynienia. Ba, wciąż je stosuję. Z racji tego, że najbardziej przypadł mi do gustu odcień nr 2 Pink Poison ponownie go zamówiłam. Jest przepiękny. Nie jest ani za mocny, ani za mdły. Pasuje zarówno na co dzień jak i od większego święta.
Zestaw Lovely K'Lips składa się z matowej pomadki w płynie oraz konturówki w identycznym odcieniu. Nie widać zatem żadnego przejścia. Nie jesteśmy w stanie dostrzec, gdzie zaczyna się konturówka.  Zestaw jest wydajny, przy bardzo częstym stosowaniu wystarczył mi  prawie na półtorej roku. 
Produkty są łatwe w aplikacji i odznaczają się piękną pigmentacją. Dużym plusem jest fakt, że pomadka szybko zasycha a na ustach prezentuje się naprawdę uroczo. Jest bardzo lekka, trwała i nie wysusza ust. Przyznam, że odkąd tylko ja poznałam i wypróbowałam nie rozstajemy się. Jest świetna!
No tak... Miało nie być żadnych kosmetycznych łupów w tym miesiącu... No ale... Nie mogłam się jednak oprzeć! Zwłaszcza, że moją toaletkę zasiliły same perełki. Mascarę do rzęs Bourjois Volume reveal używam od dłuższego czasu i naprawdę, z ręką na sercu polecę Każdemu. U mnie spisuje się znakomicie. Pomimo tego, że czasem próbuje wiele nowych tuszów do rzęs, wciąż do niej wracam. 
Pomadkę z konturówką Lovely K'Lips, też każdemu polecę, bo jest po prostu rewelacyjna. Konturówka jest miękka, łatwo przy jej użyciu obrysować usta natomiast pomadka ma przyjemna konsystencję ładnie rozprowadza się na ustach i szybko zastyga.
Bardzo się cieszę, że w moje ręce wpadła paleta do makijażu Flawless 4, o której słyszałam wiele pozytywnych opinii. Po pierwszych testach wypada naprawdę dobrze. Zobaczymy jak będzie dalej! 

ezebra

Jak prezentują się Twoje jesienne nowości kosmetyczne?  
Czy znasz produkty przedstawione w dzisiejszym wpisie?

Koniecznie daj znać!








DEMAKIJAŻ I PIELĘGNACJA Z ANNABELLE MINERALS

DEMAKIJAŻ I PIELĘGNACJA Z ANNABELLE MINERALS

Z pewnością każdy wie, że Annabells Minerals tworzy wysokiej jakości naturalne kosmetyki kolorowe do makijażu. Ideą marki jest chęć czerpania z natury tego co najlepsze. Dlatego producent poszedł o krok dalej. Stworzył coś innowacyjnego, coś co powoli staje się hitem - olejki wielofunkcyjne do demakijażu i  pielęgnacji twarzy. Brzmi ciekawie, nieprawdaż?
W ofercie marki znajdziemy aż trzy olejki, mianowicie 
  • STAY PURE - dedykowany skórze przetłuszczającej się, tłustej i problematycznej ze skłonnościami do wyprysków i trądziku
  • STAY ESSENTIAL - przeznaczony dla skóry z pierwszymi oznakami starzenia, zmęczonej, poszarzałej, dojrzałej 
  • STAY CALM polecany skórze suchej, odwodnionej, wrażliwej oraz naczynkowej

Dzięki różnorodnym wariantom każdy z nas znajdzie produkt idealnie dopasowany do swoich potrzeb. 

WIELOFUNKCYJNY OLEJEK ANNABELLE MINERALS
Z racji tego, że posiadam  przesuszoną skórę zdecydowałam się na ostatnią wersję produktu - STAY CALM. Olejek posiada hipoalergiczną formułę, opartą na wysokiej jakości naturalnych olejach oraz olejkach eterycznych. W swym składzie zawiera olejek z pestek winogron, olej kokosowy, rycynowy, olej z nasion konopii siewnej, awokado, witaminę E, olejek geraniowy i olejek ze skórki cytryny. Wszystkie składniki sprawiają, że kosmetyk odżywia, uspokaja, koi podrażnioną skórę, niweluje świąd, zaczerwienienie, a także uszczelnia naczynka krwionośne i chroni je przed pękaniem. 
Olejek znajduje się w wygodnej buteleczce z ciemnego szkła z atomizerem w postaci pompki. Szata graficzna utrzymana jest w eleganckich barwach - bieli i czerni. Całość umieszczona została w białej minimalistycznej kartonowej tubie z niewielką etykietką. Wygląda to bardzo ładnie, estetycznie i odznacza się elegancją i klasą. 
WIELOFUNKCYJNY OLEJEK ANNABELLE MINERALS
Zarówno wersję STAY CALM jak i pozostałe warianty możemy stosować w różnorodny sposób. Producent podaje, że olejek świetnie sprawdzi się jako 
  •  produkt do demakijażu oczu i twarzy
  • kosmetyk stosowany do masażu twarzy 
  • bazowy olejek w metodzie oczyszczania OCM
  • serum do twarzy (które należy nałożyć i wklepać w wilgotną skórę i pozostawić na noc)
  • produkt do nawilżania włosów, zabezpieczenia końcówek oraz odżywienia i zmiękczenia skórek wokół paznokci 
  • olejek do ciała
  • odżywczy i wygładzający olejek do ust 
  • składnik, który wzbogaci podkład mineralny 
  • naturalny antyperspirant (do jednej porcji oleju dodaj taką samą ilość, lub ciut więcej sody oczyszczonej)
Niesamowitym atutem jest fakt, że olejek może być stosowany na każdym etapie pielęgnacji. Zarówno jako preparat oczyszczający i myjący, serum, produkt do masażu skóry (świetnie relaksuje) oraz dodatek do kremu nawilżającego. 
Olejek Annabelle Minerals STAY CALM używam przede wszystkim do demakijażu oczu i skóry twarzy. Olejek jest łagodny dla delikatnej skóry powiek, nie podrażnia, usuwa makijaż i co najważniejsze nie powoduje szczypania i pieczenia oczu. Jest też niekomadogenny, a co za tym idzie nie zatyka porów. 
Olejek STAY CALM stosuję także na przesuszone skórki, usta oraz miejscowo na podrażnioną skórę twarzy. Rewelacyjnie radzi sobie z zaczerwienieniem, pieczeniem i przesuszonymi obszarami. Bardzo dobrze koi, łagodzi oraz zmiękcza i nawilża skórę. Używany systematycznie wzmacnia i odżywia płytkę paznokcia.

WIELOFUNKCYJNY OLEJEK ANNABELLE MINERALS
Bardzo się cieszę, że zdecydowałam się sięgnąć po naturalny, wielofunkcyjny olejek do demakijażu i pielęgnacji Annabelle Minerals. Początkowo podchodziłam do niego nieco sceptycznie. Z ręką na sercu napiszę, że bałam się szkód jakie może wyrządzić na mej cerze. Nic bardziej mylnego. Z olejkiem bardzo się polubiłam i śmiało mogę stwierdzić, że lubię po niego sięgać podczas wieczornego rytuału pielęgnacyjnego. 


Znasz nowe, wielofunkcyjne olejki Annabelle Minerals?
Który wariant preferujesz?



Piękno na wyciągnięcie ręki -  krakowskie atrakcje które warto zobaczyć

Piękno na wyciągnięcie ręki - krakowskie atrakcje które warto zobaczyć

Wakacje dobiegły końca.
Czas pędzi nieubłaganie. A tu urlopu jak nie było tak nie ma...Niestety!
Jeśli wizja wolnych dni, krótkich wakacji tudzież chwil na całkowitym resecie pozostaje tylko niespełnionym marzeniem czas wziąć sprawy w swoje ręce. Trzeba łapać ostatnie promienie słońca, delektować się daną chwilą, chociażby była bardzo krótka. Skłamie pisząc, że tak nie robię. Bo robię. Wykorzystuję nawet mini momenty. W taki sposób gospodaruję czas, żeby jak najwięcej zobaczyć, poczuć, spróbować. I tak oto nawet szybki wyjazd na badania oraz wizytę lekarską połączyłam z małym chilloutem.
Kraków daje wiele możliwości. W oczekiwaniu na tomografię wybraliśmy się na kopiec Kościuszki. Wstyd się przyznać, ale pomimo kilku lat spędzonych w Krakowie nigdy nie odwiedziłam żadnego z Kopców! Czas nadrobić.
Widok z Kopca był oczywiście bardzo ładny i zapierający pierś, jednakże na mojej wishliście znalazło się coś innego.
Na szczycie mojej wishlisty znalazły się tęczowe schody, które koniecznie chciałam zobaczyć. Marzyłam o tym od dłuższego czasu, niestety jednak nigdy nie było mi dane ich ujrzeć. Prawdą jest, że jeśli chcemy na nie świadomie trafić nie uda nam się to... Niestety! My na szczęście z pomocą telefonu i nawigacji daliśmy radę. Polecam patent każdemu! 
Kolorowe, tęczowe schody na których znajdują się przeróżne złote myśli, cytaty tudzież najzwyklejsze zdania można zaliczyć do nietypowych miejsc w Krakowie. 
Schody mieszczą się na Podgórzu, przy ulicy Tatrzańskiej między starą kamienicą a zieloną barierkę. Pną się stromo w kierunku Parku Bednarskiego. 
Schody dają do myślenia, pozwalają na chwilę zadumy. Schody zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Warto zaznaczyć, że schodów łącznie jest 55 i każdy niesie za sobą inny przekaz - niektóre bardziej poważny a inny mniej. 
Znajdziemy tutaj cytaty znanych osobistości jak i mądrości np. Taty Muminka. 
Kolorowe schody zostały powszechnie zaakceptowane przez krakowian a dziś stanowią część unikatowej atmosfery Podgórza.
Drugim miejscem na mej wishliście był oczywiście Zakrzówek. Ostatnio byłam tam chyba dwa lata temu. Bardzo chciałam zobaczyć, ile zmieniło się w tym miejscu przez ten czas. 
A zmieniło się dużo! Miejsce jest bardzo odrestaurowane. Nie do poznania!
Gdybym nie wiedziała, jak tam jest pomyślałabym że te zdjęcia ukazują jakieś chorwackie wybrzeże. Nic bardziej mylnego. Takie cuda można znaleźć na południu Krakowa!
Pierwszy raz na Zakrzówku byłam dobrych kilka lat temu. Nie wyglądał jak teraz. Ponadto pogoda była niezbyt specjalna. Widziałam jednak w tym miejscu potencjał i... KIEDYŚ tu wrócę! 
Nieskazitelnie błękitna woda, mieniąca się wieloma odcieniami turkusu. Miejsce robi niewątpliwe wrażenie. 
Idealny odcień wody wynika ze złóż wapienia, który niegdyś był tu wydobywany. Warto bowiem zaznaczyć, że w miejscu zalewu znajdował się wapienny kamieniołom który zalany został w 1990 roku. Maksymalna głębokość  zbiornika to ok 32 metry. Zakrzówek, to jedno z najatrakcyjniejszych miejsc do nurkowania w Polsce. Znajdziemy tutaj niezliczoną ilość podwodnych atrakcji - samochód fiat 125 p, autobus, furgonetkę czy łodzie. Szczerze powiedziawszy bardzo chciałabym to kiedyś zobaczyć! Wszystko przede mną!
Na chwilę obecną mogę śmiało napisać, że Zakrzówek jest naprawdę pięknym miejscem w Małopolsce, które warto zobaczyć. Składa się z dwóch zbiorników, połączonych przesmykiem. Brzegi zalewu stanowią jedno z najpopularniejszych i ulubionych miejsc wypoczynku Krakowian. 
Jestem totalnie zauroczona tym miejscem i z chęcią przybędę tu ponownie. Po to by chwile posiedzieć w takim cudnym raju. Raju, który jest na wyciągnięciu ręki. 
Jeśli masz ochotę wybrać się w to miejsce, zrobić nietuzinkowe zdjęcia, bądź też pospacerować wśród drzew i napawać się widokiem Skałek Twardowskiego i malowniczym krajobrazem to radzę wybór godzin przedpołudniowych. Unikniesz wówczas gwaru, tłumów i w spokoju będziesz mógł cieszyć się genialnym plenerem! 
Zresztą zobacz sam! Warto!














DECLARE Skin Meditation - krem łagodząco-kojący z linii STRESS BALANCE

DECLARE Skin Meditation - krem łagodząco-kojący z linii STRESS BALANCE

Dzisiaj pokrótce chciałabym opowiedzieć o moim nowym odkryciu. Unikalnych i bezpiecznych kosmetykach marki DECLARE. 
Przyznam z ręką na sercu, że przez długi czas nawet nie wiedziałam o ich istnieniu. Dowiedziałam się o nich całkiem przypadkiem. Byłam ciekawa, jak sprawdzą się na mej problematycznej i nieco przesuszonej skórze. Moją uwagę przykuł krem łagodząco-kojący z linii stress balance i to właśnie jemu poświęcę ten wpis.
Zanim przejdziemy do szybkiej prezentacji działania produktu nadmienię, że kosmetyki DECLARE odpowiadają na potrzeby osób z różnymi problemami skóry uwzględniając również wiek skóry. Unikalnym składnikiem, na którym opiera się skuteczność oraz bezpieczeństwo DECLARE jest opatentowany kompleks SRC (sensitivity reducing complex ) czyli kombinacja wyciągu z lnu, ekstraktu z łupin białego łubinu a także ectoiny - naturalnej substancji odkrytej u mikroorganizmów żyjących w ekstremalnych warunkach. Kompleks ten wzmacnia funkcje ochronne skóry, łagodzi podrażnienia, zaczerwienienia, a także chroni procesy skóry przed przedwczesnym starzeniem oraz powstawaniem zmarszczek. 
Linia kosmetyków DECLARE stworzona została w Szwajcarii pod koniec lat 70-tych specjalnie na potrzeby skóry wrażliwej. Każdy kosmetyk przebadany został dermatologicznie pod kątem skóry wrażliwej aby zapewnić odpowiednią tolerancję oraz skuteczne i potwierdzone działanie.

Krem, który obecnie używam wchodzi w skład serii kosmetyków DECLARE STRESS BALANCE i przeznaczony jest głównie osobom ze skórą podrażnioną, zaczerwienioną, czy swędzącą. 
Co więcej linia ta przynosi uczucie ukojenia  oraz odprężenie napiętej skórze. Kosmetyki z linii STRESS BALANCE  ponadto wzmacniają barierę hydrolipidową naskórka, redukują nadwrażliwość i poprawiają odporność skóry. 

Skin Meditation Krem łagodząco- kojący ukryty został w eleganckim słoiczku o pojemności 50 ml, który charakteryzuje bardzo ładna szata graficzna wzbogacona o złote elementy. Opakowanie produktu kojarzy mi się z czymś ekskluzywnym i unikalnym. 
Produkt posiada kremową, bogatą konsystencję o bardzo przyjemnym zapachu. Kosmetyk bardzo dobrze rozprowadza się na skórze, a jego otulająca formuła przynosi ukojenie. Produkt stosunkowo szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy ani lepkiego filmu.  Krem świetnie radzi sobie z problemem przesuszonej skóry, a przy regularnym stosowaniu można zaobserwować poprawę poziomu nawilżenia. Skóra robi się pełna blasku, promienna. Wygląda zdrowo. Warto także wspomnieć, że krem nadaje się pod makijaż, nie roluje się. Łagodząco-kojący krem z linii STRESS BALANCE dzięki zawartości kompleksu sensiline (ekstrat z nasion lnu) oraz wyciągowi z nagietka łagodzi podrażnienia, wzmacnia barierę skóry a także perfekcyjnie nawilża. Pozostawia skórę miłą w dotyku, delikatną i gładką przez długi czas.  


Uważam, że krem łągodząco-kojący  DECLARE Skin Meditation idealnie sprawdzi się jako ciągła pielęgnacja lub kuracja dla skóry podrażnionej, zaczerwienionej, swędzącej czy napiętej. Osoby szczególnie wrażliwe na warunki środowiska, stres czy zmiany temperatur w linii STRESS BALANCE  znajdą swego sprzymierzeńca. Badania naukowe dowodzą, że już po 28 dniach regularnego stosowania wrażliwość skóry zmniejsza się o 70%. Co więcej produkty z tej linii świetnie wpływają na płaszcz hydrolipidowy skóry, hamują powstawanie zmarszczek wynikających z jej przesuszenia a rakże chronią przed niekorzystymi i szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. 

Znasz kosmetyki DECLARE?
Jeśli tak to chętnie poznam Twoje wrażenia na ich temat 



Chwila wieczornego relaksu z kwiatem pomarańczy

Chwila wieczornego relaksu z kwiatem pomarańczy

Dzisiaj postanowiłam zrobić sobie małe, domowe spa. Relaksująca kąpiel z płatkami róż, przy aromatycznych świecach. W tle nastrojowa muzyka, w dłoni kieliszek dobrego szampana...
Dobra, trochę przesadzam. Nie posunęłam się aż tak daleko. Nie miałam ani porządnego szampana ani płatków róż. Jedyne kwiatki jakimi dysponowałam to te, w olejkowym balsamie do ciała. Balsamie, którego użyłam podczas dzisiejszego odprężającego wieczoru.
🌼🌼🌼
NIVEA Olejek w balsamie kwiat pomarańczy i olejek awokado - bohater dzisiejszego wpisu - zapewni Twojej skórze pielęgnację o jakiej marzyłaś. Ten rozpieszczający zmysły, szybko wchłaniający się balsam zawiera drogocenny olejek awokado, a jego formuła pozostawi Twoją skórę głęboko nawilżoną przez wiele godzin. 

Brzmi wspaniale, nieprawdaż?
Tylko jak jest w praktyce?
NIVEA Olejek w balsamie kwiat pomarańczy i olejek awokado posiada lekką, dosyć płynną konsystencję, nieco przypominającą mleczko do ciała. Aplikacja produktu jest bardzo przyjemna, kosmetyk łatwo rozprowadza się na skórze, bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy ani lepkiego filmu. Nie pozostawia też białych smug. Skóra po aplikacji jest miła w dotyku, aksamitna, miękka, delikatna i nawilżona. Olejek w balsamie przeznaczony jest przede wszystkim dla osób posiadających skórę suchą oraz normalną. Aktualnie borykam się z problemem miejscowo przesuszonej skóry i przyznam, że początkowo obawiałam się, czy balsam sprosta moim oczekiwaniom. Nie myliłam się! Regularne stosowanie przynosi bardzo pozytywne efekty, kondycja skóry ulega znacznemu polepszeniu, jest nawilżona i odżywiona. 
Na uwagę zasługuje również zapach produktu. Jeśli wydaje Ci się, że NIVEA olejek w balsamie będzie pachniał cytrusami jesteś w błędzie. Już kiedyś miałam do czynienia z produktami o zapachu kwiatu pomarańczy i śmiało mogę stwierdzić, że jest to zapach bardzo subtelny, nieszablonowy, słodkawy, orzeźwiający nieco orientalny. Idealnie relaksuje i odpręża. W żaden sposób nie przytłacza, nie jest nachalny. Dodaje energii do działania. 
Zdecydowanym atutem jest fakt, że zapach długo utrzymuje się na skórze. 
Balsam nie uczulił, nie podrażnił.
Z czystym sumieniem mogę napisać, że NIVEA olejek w balsamie kwiat pomarańczy i olejek awokado świetnie sprawdza się podczas letnich miesięcy. Orzeźwia, otula ciało subtelnym i nietuzinkowym zapachem oraz dobrze pielęgnuje. Idealnie sprawdza się wieczorową porą, kiedy nasza skóra potrzebuje chwili odprężenia i relaksu. Balsam koi zmysły, dodaje energii i uzależnia. Gdy tylko go wypróbujemy, mamy ochotę na więcej...

Jaki produkt do pielęgnacji ciała aktualnie używasz?
Czy znasz olejek w balsamie kwiat pomarańczy i olejek awokado?


Kosmetyczne nowości lipca od ADOS i DEBBY  + ulubieńcy

Kosmetyczne nowości lipca od ADOS i DEBBY + ulubieńcy

W lipcu moją kosmetyczkę zasiliło wiele nowości. O części wspomniałam w TYM wpisie. Ale to nie koniec. Miałam okazję wypróbować również kosmetyki włoskiej marki DEBBY a także polskiej ADOS. Prawdę powiedziawszy po raz pierwszy miałam do czynienia z tymi kosmetykami. I wcale nie żałuje. Moją toaletkę zasiliła przede wszystkim kolorówka.

Nowości od DEBBY

Gwoli wstępu nadmienię, że DEBBY to włoska marka która oferuje kosmetyki dla kobiet młodych duchem, niezależnych, nowoczesnych, kochających zabawę kolorem. Producent oferuje połączenie miejskiego stylu, wysoko zaawansowanych technologii a także inspiracji czerpanych z całego świata. Śmiałe, odważne kolory, wysoka jakość produktów, przystępne i konkurencyjne ceny a także maxi pojemności to zalety, wyróżniające markę wśród innych, dostępnych na rynku. 

Wśród mych kosmetycznych nowości od marki DEBBY znalazł się bardzo fajny zestaw podkreślający spojrzenie - MASCARA 100% Volume EXTRA oraz kredka do oczu.  Mascara zawiera potrójny CARBON BLACK COMPKEX, gwarantujący ekstremalną czerń. Dodatek naturalnej gumy i wosku zwiększa objętość natomiast KERASTIM ma za zadanie ochronę i wzmocnienie rzęs. Kredka, dołączona do zestawu posiada łagodną formułę i wzbogacona została witaminą E, dla ochrony delikatnej strefy wokół oczu. 
Kredkę polubiłam, fajnie prezentuje się na linii wodnej rzęs niestety nie jest aż tak trwała jakbym chciała. 
Drugim kosmetykiem, który zasilił moją kosmetyczkę była matowa i aksamitna  pomadka w kredce jumbo lip CHUBBY MAT. Bardzo lubię produkty w takiej formie i z chęcią ich używam. Pomadka jednak nie do końca sprostała mym oczekiwaniom gdyż trochę przesuszała usta. Myślę, jednak że dam jej szansę w chłodniejszych miesiącach. 
Oprócz zestawu do oczu i pomadki miałam okazję wypróbować lakier do paznokci "żelowy look" bez lampy UV. Świetnie się złożyło, bo akurat planowałam przerwę od robienia hybryd. Lakier odznaczała łatwość aplikacji, a także dobra pigmentacja. Trwałość również była niewątpliwym plusem. Kolor okazał się niestety trochę mało "twarzowy".
Ostatnim kosmetykiem marki DEBBY o któremu chciałabym poświęcić więcej uwagi jest transparentny puder EXPERIENCE MAT&FIX.

PUDER TRANSPARENTNY DEBBY MAT& FIX 

Jedwabisty, transparentny puder idealny dla wszystkich typów skóry okazał się moim hitem. Puder nie uczulił, nie podrażnił i co najważniejsze nie zapchał porów. Formuła pudru zawiera mnóstwo sproszkowanych kamieni szlachetnych (ametyst, macice perłową, koral, bursztyn, rubin) oraz minerałów i pierwiastków śladowych, które nadają nawet wrażliwej skórze ładny wygląd. Kosmetyk odznacza się dużą lekkością, świetnie matuje, zapobiega błyszczeniu, optycznie zmniejsza drobne zmarszczki i niedoskonałości. Mikrocząsteczki w nim zawarte powodują efekt rozświetlonej, wyglądającej zdrowo i promiennie cery. Kompaktowy puder w odcieniu transparentnym świetnie dopasowuje się do każdej  karnacji. Dodatkowo można go stosować samodzielnie lub pod makijaż. Teraz, gdy żar leje się z nieba wybieram pierwszą opcję, która naprawdę świetnie się spisuje. Buzia jest wygładzona i posiada matowe wykończenie przez wiele godzin. 

Czas na kosmetyczne nowości od  ADOS. Aby sprawiedliwości stało się za dość słów kilka na temat samej marki. Marka ADOS to spójna propozycja rodzimej produkcji kosmetyków kolorowych  do paznokci, oczu, ust i twarzy. Powstała w 1980 roku. Istniejący na rynku od kilkunastu lat brand cieszy się popularnością i uznaniem wśród konsumentek zarówno w Polsce jak i za granicą. Od 2007 roku firma ADOS stała się dystrybutorem francuskiej marki art de Lautrec, charakteryzującej się wysoką jakością kosmetyków oraz starannością wykonania opakowań. 
W ostatnim czasie moją kosmetyczkę zasiliły dwa lakiery do paznokci, odznaczające się świetną pigmentacją, jakością a także genialną trwałością.  Moim faworytem okazał się winylowy lakier lakier art de Lautrec w odcieniu 355 przypominającym nieco fuksje oraz róż. Lakier bardzo dobrze rozprowadza się na płytce paznokcia, stosunkowo szybko zasycha i jak już wcześniej wspomniałam ma rewelacyjną pigmentacje. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu,gdyż na paznokciach u stóp utrzymuje się prawie 2 tygodnie!
Kolejnym kosmetykiem godnym uwagi okazał się tusz do rzęs ADOS COLLOSAL VOLUME 5XL - efekt sztucznych rzęs. 
Tusz do rzęs ukryty jest w standardowym opakowaniu o pojemności 12 ml. Producent podaje, że tusz ma za zadane otulić nasze oczy efektem sztucznych rzęs, podkreślić spojrzenie, nadać mu niezwykłej wyrazistości i głębi. Maskara posiada wygodną w użyciu, silikonową szczoteczkę która douje odpowiednią ilość produktu. 
.
Kosmetyk sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Ładnie podkreślał spojrzenie, wydłużał i delikatnie podkręcał rzęsy, dodawał im naturalnej objętości. Rzęsy prezentowały się ładnie, były kruczoczarne. Tusz nie sklejał ich, nie podrażnił oraz nie uczulił. Na uwagę zasługuje fakt, że nie obsypywał się po wyschnięciu.
Oprócz wyżej wymienionych i przedstawionych produktów moją kosmetyczkę zasiliła matowa pomadka do ust w odcieniu pięknej czerwieni art de Lautrec a także odżywka do paznokci ADOS 10 w 1 która wzmacnia i regeneruje płytkę paznokcia. Odżywka stanowi natychmiastową pomoc dla paznokci z problemami. Bogata w witaminy, wyciąg z alg, oraz olej naturalny odbudowuje płytkę paznokci i nadaje im zdrowy blask oraz lśniący wygląd. Systematyczne stosowanie zabezpiecza przed rozdwajaniem i łamaniem. Odżywkę stosuję głównie pod lakier podczas pedicure a także maluję nią paznokcie w dłoniach, kiedy to robię przerwę od manicure hybrydowego.


Lipiec obfitował w nowości. Zarówno te do pielęgnacji ciała jak i w kolorówkę, którą wprost uwielbiam. Poznałam wiele nowych kosmetyków, znalazłam kilka perełek które z pewnością pozostaną ze mną na dłużej.

Co zasiliło Twoją kosmetyczkę w ostatnim czasie?
Czy znasz kosmetyki przedstawione w dzisiejszym wpisie?

Pozdrawiam!



Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger