MEET BEAUTY 2018 -  RELACJA Z KONFERENCJI

MEET BEAUTY 2018 - RELACJA Z KONFERENCJI

Uff... W końcu... 
Czy ja zawsze muszę mieć taki zapłon? Dlaczego, dlaczego? Co na to wpływa... 
Praca, dom, życie osobiste? No dobra... Ostatnio dużo się działo. Ba, dzieje się nadal. Aż żałuję, że doba nie trwa dłużej niż 24 godziny. Serio...
A ten czas? Leci nieubłaganie! Ani się obejrzałam, a tu już minął miesiąc od największej w Polsce konferencji dla blogerów i vlogerów urodowych Meet Beauty!
A relacji na blogu jak nie było tak nie ma. Ale się zaniedbałam. Nie ma co... Cóż zrobić... Czas nadrobić!
Jesteś gotowy? Przeczytasz? No pewnie, że przeczytasz! Nie daj się prosić!!
Tegoroczna edycja Meet Beauty Conference miała miejsce w Warszawie. Wszystko było idealnie dobrane i dopracowane. Śmiało mogę rzec, że zorganizowane na wysokim poziomie. Konferencja odbyła się w bajecznych, eleganckich i klimatycznych wnętrzach hotelu Lord. Każda z nas mogła poczuć się iście po królewsku...
Na Meet Beauty do Warszawy przybyłam już w piątek. W ostatniej chwili wynajęłam pokój w Hotelu Lord (oczywiście wcześniej zrobiłam rezerwację w całkiem innym miejscu, jednakże dosłownie dwa dni wcześniej, w środku nocy coś mi odbiło....) i nie żałuje! Pyszne jedzenie, fantastyczne pokoje o wysokim standardzie i cudowny widok z tarasu. Czegóż chcieć więcej? 

Wyspana, pojedzona, z dużą dawką pozytywnej energii udałam się na pierwszy dzień konferencji, która rozpoczęła się oficjalnym powitaniem w sali wykładowej.  Bardzo lubię ten moment ponieważ praktycznie to jedyna okazja kiedy wszystkie uczestniczki są razem. W tłumie można znaleźć wiele znajomych twarzy. Następnie wszyscy się rozchodzą - zaczynają się wykłady oraz warsztaty i każdy idzie w swoją stronę. 
Pierwsze godziny konferencji Meet Beauty spędziłam na dwóch bardzo ciekawych prelekcjach dotyczących Instagrama - Instagram - statystyki, hasztagi, zasięgi - prowadzonym przez Annę Pytkowską oraz  "Przepis na udane zdjęcia na Instagram" przygotowanym przez aGwer.
Ogólnie uważam, że obie prelekcje były bardzo ciekawe. Przyznam, że dowiedziałam się z nich kilku rzeczy, o których nie miałam pojęcia. To właśnie za ich sprawą mogłam usystematyzować dotychczas posiadaną wiedzę.
Następnie miałam zamiar wziąć udział w prelekcji dotyczącej aromaterapii jednakże wyszło jak wyszło. Udałam się obejrzeć stoiska marek kosmetycznych, które brały udział w tym evencie. Było ich trochę. Owszem, dużo mniej aniżeli w zeszłym roku (zaznaczę, że ubiegłoroczna edycja Meet Beauty połączona była z Tagami Beauty Days w Ptak Expo w Nadarzynie) ale i tak wszystkie prezentowały się inspirująco. 
Moją największą uwagę przykuły pięknie zaaranżowane ścianki z kwiatów, przy których można było zrobić sobie zdjęcie. Nie ma się co dziwić, były bardzo rozchwytywane. Sama nie mogłam przejść obok nich obojętnie. Wraz z Patrycją (którą swoją drogą poznałam na żywo w ubiegłym roku) z bloga http://www.paaatriziaa.pl świetnie bawiłyśmy się podczas cykania fotek. 
Na tegorocznej edycji Meet Beauty po raz pierwszy miałam do czynienia z producentem kosmetyków tlenowych o2 skin oraz z SO CHIC! 
Zaznaczę, że na największej w Polsce konferencji dla blogerów i vlogerów urodowych nie mogło też zabraknąć wiodącej marki wśród kosmetyków mineralnych  Anabelle Minerals. Ich stoisko na konferencji było delikatne, eleganckie, z klasą. Każda z nas mogła zrobić zdjęcie  dowolnie wymyślonej przez siebie kompozycji, po czym wrzucić ją na Instagram z określonymi hasztagami. W prezencie za dobrze wykonane zadanie można było otrzymać nowość na rynku - olejek wielofunkcyjny Stay Essential dobrany odpowiednio do naszej cery. 
Dodatkowo Każdy mógł wcześniej zapisać się na panel makijażowy Anabelle Minerals i wziąć udział w warsztatach. Niestety mi się nie udało. W sumie jednak nie żałuję, gdyż generalnie przy stoisku można było dowiedzieć się naprawdę wielu ciekawych rzeczy. 
Ogromne wrażenie zrobiło na mnie również niesamowicie duże stoisko Pierre Rene. Było tam totalnie wszystko. Z chęcią pooglądałam wiele rzeczy i po woli przygotowuje się do zakupu niektórych kosmetyków tej marki. 

Na konferencji można było wziąć udział w warsztatach paznokciowych Pierre Rene. Warszaty prowadziła Monika, autorka bloga Candymona.pl oraz kanału na YT Candymona na którym dzieli się paznokciowymi nowinkami i inspiracjami. Candymonę kojarzyłam już z ubiegłorocznej edycji Meet Beauty. 
Na wyżej wspomnianych warsztatach po raz pierwszy pracowałam z produktami do stylizacji paznokci tej firmy i nawet byłam zadowolona. Szkolenie w którym wzięłam udział dotyczyło robienia paznokci hybrydowych od podstaw. Owszem, pazurki robię w zaciszu domowym już dłuższy czas, jednak stwierdziłam że może czegoś nowego z tych ćwiczeń się dowiem. Większość oczywiście wiedziałam ale kilka newsów wyniosłam, z czego niezmiernie się cieszę.
Na Meet Beauty poznałam głębiej kosmetyki organiczne Natura Siberica które powstają na bazie dziko rosnących roślin Syberii. Oprócz ekstraktów syberyjskich roślin w recepturach Natura Siberica wykorzystuje się także organiczne ekstrakty i komponenty certyfikowane przez największe w Europie centrum Ecocert. 
Na stoisku można było zapoznać się z nowymi liniami kosmetyków, poznać zapach, konsystencję oraz wypróbować je na własnej skórze.

Co więcej na stoiskach przygotowane były wianki oraz różne inne akcesoria które umożliwiały stworzenie perfekcyjnych zdjęć. 

W niedzielę Natura Siberica przygotowała także mega angażujące warsztaty. Bardzo mi się podobały i ogólnie uważam, że były najlepszą częścią konferencji. 

To właśnie na nich każda z nas miała możliwość stworzenia własnego peelingu do ciała. Było to dla mnie czymś naprawdę genialnym. Wielokrotnie zabierałam się do zrobienia peelingu diy (czy to do ciała czy to do ust) jednakże zawsze było coś innego do zrobienia. Po prostu nie miałam czasu. Chęci. A tu nagle taka niespodzianka.
Tak naprawdę do wykonania takiego peelingu potrzebujemy wszystko to, co tak naprawdę mamy w kuchni. Serio. Wystarczy cukier, kilka łyżek oliwy z oliwek (lub innego oleju), 2-3 krople olejku eterycznego, ewentualnie jakieś dodatki. My wykorzystałyśmy wysuszone płatki róż, które pachniały przecudnie!
Peeling robi się błyskawicznie a jego działanie jest rewelacyjne. Idealnie złuszcza martwy naskórek i sprawia, że skóra jest miła w dotyku i delikatna.

Jak wiadomo, podczas największej w Polsce Konfferencji dla blogertów i vblogerów urodowych jest wiele warsztatów makijażowych jak i paznokciowych. Prócz Pierre Rene mogłyśmy także obejrzeć hybrydowy asortyment marki Ness. Co mnie bardzo zszokowało, w swej gamie produktów mają także specjalistyczne pędzle do makijażu, które mnie zaciekawiły.


Warsztaty paznokciowe dotyczyły nowości na rynku - bazy Peel Off. Pewnie zastanawiasz się co to takiego. Otóż jest to pierwsza na rynku baza która nie wymaga utwardzania w lampie UV i umożliwia usunięcie lakieru hybrydowego bez użycia acetonu czy frezarki. Jak dla mnie bomba. Nie wiem czy też tak masz, ale ja wprost nie cierpię usuwania hybryd z paznokci. Jest to niezmiernie żmudny proces, zajmujący niewyobrażalną ilość czasu i pochłaniający mega pokłady energii. Rzucam przy tym panienkami, wściekam się niemiłosiernie i wyje z rozpaczy. No dobra, może ciut dramatyzuje. W każdym razie nowość od Ness przemówiła do mnie pod każdym względem. Co więcej pod bazę nie musimy matowić płytki oraz nie stosujemy primera. Aktualnie jestem w trakcie drugiego mani stworzonego przy jej użyciu więc niebawem napiszę coś więcej na ten temat. 
Na Meet Beauty Conference można było także zwiedzić stoisko Efektima i poznać ich naturalne peelingi, zahaczyć o stoisko Mustella czy Rose Cavailare.

Dużą uwagę przykuło jednak stoisko Pollena Eva gdzie każdy mógł zrobić sobie bezpłatne badanie skóry twarzy. Nic dziwnego, że wciąż były tam monstrualne kolejki. Na szczęście udało mi się wziąć udział w badaniu podczas drugiego dnia kosmetycznego eventu. Przyznam, że bardzo chciałam sprawdzić jak moja skóra zmieniła się w przeciągu roku (w 2017 r wzięłam udział w podobnym badaniu w Nałęczowie) i oszacować czy coś się poprawiło czy nie. Dodatkowo każdy uczestnik badania otrzymał kosmetyki dobrane do jego typu cery. 


Jak już wcześniej wspomniałam na tegorocznej edycji Meet Beauty królowały pięknie skomponowane kwiatowe ścianki. Najbardziej przypadła mi do serca ta właściwa, położona tuż obok rejestracji. Nie skłamię pisząc, że miała swój urok. Była magiczna, wyjątkowa i .... perfekcyjnie Instagramowa.  Chciałabym mieć taką w domu. ;)
Podczas konferencji miałam przyjemność poznać na żywo Martę, autorkę strony bafavenue.pl oraz Anię z bloga lukrecjjja.blogspot.com. Z dziewczynami spędziłam dużą ilość czasu i bawiłam się po prostu wyobrnie! Mam nadzieję, że spotkamy się za rok (albo wcześniej).

Standardowo nie mogło również zabraknąć zdjęcia z Ewą Red Lipstick Monster której książki uwielbiam!
Z racji tego, że nie samymi kosmetykami i nowinkami kosmetycznymi człowiek żyje nadmienię kilka słów na temat jedzonka. Organizatorzy spisali się na medal. Było mnóstwo smacznych przekąsek, szwedzki stół z trzydaniowym obiadem i pyszna kawa z ekspresu. Pychota.
Jeśli mam być szczera ta edycja konferencji Meet Beauty przypadła mi do gustu dużo bardziej niż ubiegłoroczna. Wszystko było perfekcyjnie przemyślane i dopracowane. Cudowne miejsce z świetnym klimatem, ciekawe wykłady i warsztaty. W zeszłym roku Meet Beauty było moim pierwszym tak wielkim eventem. W życiu nie byłam na żadnym spotkaniu blogerek czy czymś takim. Byłam odrobinę zestresowana. Trochę się bałam. W tym roku było całkowicie inaczej. Pełna optymizmu, entuzjazmu i chętna integracji przybyłam do Hotelu Lord. Z uśmiechem na ustach w tłumie wyglądałam osoby które do tej pory znałam ze szklanego ekranu. Rozmawiałam, poznawałam nowe twarze i byłam niesamowicie szczęśliwa. 
Z całego serca polecam udział w takim wydarzeniu. Wnosi w życie dużo dobrej energii, motywacji I przede wszystkim genialnej zabawy. Jest to z pewnością fajne doświadczenie, które naprawdę warto doświadczyć.





Pastelowy zawrót głowy z Nox Nails.

Pastelowy zawrót głowy z Nox Nails.

Moja kolekcja lakierów hybrydowych wciąż się powiększa. Śmiało mogę stwierdzić, że zajęła już jedną część kuferka przeznaczonego na akcesoria do manicure oraz pedicure. Z racji tego, że uwielbiam eksperymentować stawiam na lakiery różnych marek. Szukam produktów idealnych. O fenomenalnym kryciu, ładnej barwie i co najważniejsze optymalnej trwałości. Bardzo bym chciała, żeby lakier utrzymywał się na paznokciach długo. Oj bardzo długo...
Niestety nie idzie to w parze z odrostem, który u mnie niestety powstaje szybko. Zdecydowanie za szybko. Tak więc w wyborze odpowiednich lakierów kieruję się również łatwością usuwania hybrydy. Nie jest bowiem tajemnicą, że tego procesu po prostu nie cierpię. Zwykle pochłania mi on niewyobrażalną ilość czasu. 
Końcem kwietnia postanowiłam wypróbować lakiery do paznokci Nox Nails. Lakiery hybrydowe, o których od pewnego czasu na rynku zrobiło się głośno. 
W asortymencie marki znajdziemy aż 8 wspaniałych kolekcji. Co więcej przemówiły do mnie obietnice producenta dotyczące wygodnej w użyciu formuły, oraz fakt, że produkty są bezpieczne dla zdrowia. Lakiery nie zawierają substancji szkodliwych dla płytki paznokcia takich jak formaldehyd, toluen, DBP dzięki czemu nawet długie i systematyczne stosowanie nie zaszkodzi naszemu zdrowiu.
Jak już wcześniej wspomniałam Nox Nails w swym asortymencie posiada wiele interesujących kolekcji lakierów hybrydowych, które wciąż się rozrastają.

Z racji tego, że uwielbiam pastele na paznokciach na pierwszy ogień zdecydowałam się na linię pastelową, która składa się z sześciu kolorów. Niestety pech chciał, że odcień wata cukrowa, będący słodkim pudrowym różem był na brakach. Mam nadzieję, że w późniejszym czasie również i ten kolor zagości na mych paznokciach (co jak co, ale w każdym odcieniu różu się lubuję!).
W dzisiejszym wpisie zaprezentuję serię pastelową i napiszę co nieco na temat przedstawionych produktów. 
Stylizację wykonaną przy użyciu tych uroczych kolorów przedstawię następnym razem.

NOX NAILS kolekcja pastelowa


1738 Lemoniada

Idealne dopełnienie każdej letniej stylizacji. Świetnie sprawdzi się jako lakier pokrywający całą płytkę paznokcia jak i element szczegółowych zdobień. 
Piękny żółty odcień to stonowana propozycja z dominacją nuty cytrynowej. 
Jesteś osobą spontaniczną, żywiołową, nietuzinkową? Ten kolor jest dla Ciebie.
Niebywałym atutem jest wyjątkowo dobre krycie, fajna konsystencja i wygoda w używaniu.

1701 Smerfowy 

Jeśli masz ochotę wrzucić na luz, postaw na delikatne, błękitne paznokcie. Wybierasz się na rower czy rolki? Chcesz w jakiś ciekawy sposób przełamać swoją sportową stylizację? Ten kolor będzie strzałem w dziesiątkę. Myślę, że świetnie będzie współgrał z czarnymi wzorkami, brokatowymi elementami lub pudrowym różem. Taki odcień w mej kosmetyczce to must have!

2494 Morelowe Lody

Lakier w odcieniu moreli (albo brzoskwini) nada lekkości każdej stylizacji. Będzie świetnym dopełnieniem do lekkich sukienek, osłodzi niejedną kreacje a Tobie doda dziewczęcości i zabawy. W pochmurny dzień poprawi Ci nastrój. Morelowy lakier do paznokci to nic innego jak promienie słońca zamknięte w małej niepozornej buteleczce o pojemności 7 ml. 

1734 Mięta 

Kolor w odcieniu mięty powinien znaleźć się w każdej kosmetyczce lakieromaniaczki czy hybrydomaniaczki. Idzie jak woda. Genialnie pasuje do każdej karnacji. Zarówno jasnej jak i ciemnej. Jeśli możesz pochwalić się ładną opalenizną, to ten odcień jest dla Ciebie (podobnie jak Morelowe Lody i Noc w Miami!). Lakier w kolorze mięty doda świeżości. Będzie perfekcyjnym dopełnieniem i ochłodą do wiosenno-letnich stylizacji. Łącz go z delikatnymi pastelami, zestawiaj z ciemnymi ubraniami. Baw się tym odcieniem. Nie pożałujesz...
Jest delikatny, stonowany, odznacza się dobrym kryciem. Będzie idealny na imprezę, wyjście na pizze albo letnią podróż. 

2950 Noc w Miami

To ponadczasowa propozycja wyróżniająca się prostotą i elegancją w jednym. Noc w Miami to lakier w kolorze koralowym. Odcień, który pasować będzie zarówno do lżejszych, lekkich stylizacji jak i tych nieco elegantszych. Kolor delikatny, ponadczasowy, inspirowany wyjątkowymi zachodami słońca w Miami. Przełamie rutynę i pozwoli wyjść z tłumu. Myślę, że nie jeden raz zagości na mych pazurkach.
Prócz kolekcji pastelowej mam także okazję użyć bazę, top oraz primer bezkwasowy. Tego ostatniego produktu nie mam jednak w zwyczaju stosować, podczas stylizacji paznokci. Primer Acid Free posiada bezkwasową formułę, która nie podrażnia i nie powoduje szczypania. Co więcej produkt zapewnia ochronę przed zapowietrzeniami i wiąże płytkę z lakierami hybrydowymi oraz żelowymi.
Baza do lakierów Nox Nails posiada rzadką konsystencję, którą dobrze rozprowadza się na naturalnej płytce. Producent zapewnia, że jest to produkt nowej generacji, który znacznie zwiększa przyczepność oraz chroni płytkę paznokcia przed uszkodzeniami. Warto także dodać, że baza regularnie stosowana delikatnie wybiela paznokcie, co zwykle przydaje się podczas stosowania ciemnych lakierów.
Top do lakierów hybrydowych (1687) posiada gęstszą, nieco żelową formułę. Zapewnia intensywną ochronę stylizacji paznokci, długotrwały połysk oraz ładne nasycenie kolorystyczne. 

Produkty do paznokci Nox Nails zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Zarówno baza jak i top mają ciekawą, wygodną w użyciu konsystencję, która sprawia że są łatwe w aplikacji. Odcienie z kolekcji pastelowej są dobrze napigmentowane, idealnie kryją już przy drugiej warstwie, nie przebijają oraz wydobywają swe piękno przez długi czas. Stylizacja wykonana przy użyciu wyżej wymienionych i przedstawionych produktów w stanie nienaruszonym utrzymała się przez 2 tygodnie. Wówczas musiałam usunąć hybrydę, gdyż odrost trochę przerażał. 
Pierwsze wrażenie jak najbardziej na PLUS. Zobaczymy jak będzie dalej!

Znasz produkty NOX NAILS?
Jak wrażenia? 

Pozdrawiam 







Zamierzasz dopiero rozpocząć przygodę z hybrydami? TEN WPIS JEST DLA CIEBIE!
Zajrzyj koniecznie!
Niedzielny #ootd  #1

Niedzielny #ootd #1

Hejka ❤
Niedziela to czas relaksu i odpoczynku. Taki mały lazy-day. Chillout i te sprawy. W niedziele zazwyczaj udajemy się na małe wypady. Nad wodę, na rower, do znajomych. Jedziemy  zobaczyć nowe miejsca i tereny. 
Nieważne gdzie. Ważne z KIM.
Czasem nawet niedaleko...
Podróże to jest to co po prostu uwielbiam. 
Postanowiłam sobie, że w niedzielę będę wrzucać takie bardziej luźne wpisy. Trochę stylizacji. Trochę ładnych widoków. Trochę kawy... No dobra, kawę też kocham więc o niej nie zapomnimy.
Pogoda za oknem rozpieszcza. W życiu nie sądziłam, że wiosna będzie tak udana! W tym roku jest fantastycznie! Na palcach mogę zliczyć dni chłodne i deszczowe (ale ciiii.... nie zapeszajmy!) Słońce, ciepełko totalnie letni klimat. To jest to co każdy z nas lubi najbardziej.
Może nie każdy, ale większość. 👌
Mam rację? 👏
Gdy na zewnątrz temperatura przewyższa 20 stopni Celsjusza a żar leje się z nieba zakładam delikatne i lekkie sukienki i lecę podbijać świat!
Najbardziej lubuję się w sukienkach i spódniczkach przed kolano (pal licho, że nogi grube i krzywe 👽😅). Kompletnie nie mogę przełamać się do długości midi tudzież maxi... 
Do tego wygodne balerinki oraz jeansowa katana (to mój must have, w tym sezonie. Swój ideał znalazłam w H&M... A szukałam... szmat czasu! Serio...) i jestem gotowa! 
Ups. Zapomniałam o torebce. Przecież muszę gdzieś spakować najpotrzebniejsze gadżety... 💇👜👠💰📷🔩
Maj niewątpliwie jest miesiącem magicznym. Pięknie kwitnące drzewa które dodają światu odrobinę bajkowości (po wielu trudach i cierpieniach udało mi się znaleźć takie CUDOWNE różowe drzewko,... Niestety w mym regionie to ewenement), kwiaty, ta cała otoczka. Jestem zachwycona (mój nos niekoniecznie.. 👃👎)
Dzisiejsze zdjęcia zrobione były na Śląsku. W polach rzepaku (które prezentują się zjawiskowo) oraz w Parku Zamkowym w Żywcu.
W miejscach które skradły moje serce i rozkochały na zabój.

Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się jeszcze robić fotki w polach słoneczników. Dajcie znać, jeśli wiecie gdzie mogę takie znaleźć. 

Pozdrawiam


Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger