FLOS-LEK Balance T-zone - cera mieszana pod kontrolą

FLOS-LEK Balance T-zone - cera mieszana pod kontrolą

Jeśli posiadasz skórę mieszaną, tłustą w strefie T natomiast przesuszoną na policzkach to ten wpis jest dedykowany dla Ciebie. Chciałabym  pokrótce przedstawić Ci nową linie  kosmetyków FLOS-LEK Balance T-zone, która sprawi, że zapanujesz nad swoją cerą.
Głównym zadaniem kosmetyków z tej serii jest przywrócenie równowagi pomiędzy przetłuszczającymi oraz przesuszającymi partiami skóry, zmniejszenie i rozjaśnienie śladów po  niedoskonałościach a także redukcja nadmiaru sebum oraz oczyszczenie i zmniejszenie porów. 
Linia  FLOS-LEK Balance T-zone składa się z czterech produktów, które w sposób kompleksowy pozwolą zadbać o skórę. Wśród kosmetyków FLOS-LEK  Balance T-zone znajdziemy:
  • Gommage peeling z kwasami AHA na dzień i na noc,
  • Instant detox 2 in 1 glinka myjąca na dzień i na noc, 
  • Krem normalizujący z filtrem SPF na dzień 
  • Krem korygujący AHA i PHA na noc. 

Jeśli jesteś posiadaczem cery mieszanej doskonale wiesz, że nie należy ona do łatwego typu skóry. Jak już wcześniej wspomniałam najczęściej jest połączeniem skóry suchej oraz tłustej. Powstaje w wyniku zaburzeń wodno-tłuszczowych skóry i nierzadko wymaga dwóch różnych sposobów pielęgnacji.
Warto również dodać, że to właśnie pielęgnacja odgrywa kluczową rolę. Bardzo ważne jest zarówno złuszczanie naskórka, wykonywanie peelingów jak i odpowiednie nawilżanie.
Z racji tego, że każdy organizm jest inny, ma różne potrzeby i zasadniczo się różni, warto znaleźć złoty środek, który pozwoli cieszyć się piękną, świetlistą cerą. 

Czas na pielęgnację z kosmetykami FLOS-LEK Balance T-zone!

  • Gommage peeling z kwasami AHA

Peeling, który już po pierwszym użyciu głęboko oczyszcza, usuwa martwy naskórek i zmniejsza uczucie szorstkości. Regularnie stosowany odblokowuje i zmniejsza pory, redukuje natłuszczenie -oraz poprawia kondycję skóry. Gommage Peeling z kwasami AHA (1,75-2,4) zawiera odpowiednio dobrane kwasy owocowe, które działają wybiórczo na skórę doprowadzając do łagodnego złuszczania. Kwas migdałowy (1%) sprawia, że cera staje się jaśniejsza, bardziej napięta, lepiej nawilżona. Wpływa również korzystnie na zwężanie porów i zmniejsza łojotok. 
Peeling posiada bezzapachową, przeźroczystą konsystencję średnio gęstego żelu. Kosmetyk aplikujemy na zwilżoną skórę i masujemy do momentu, aż zaczną pojawiać się drobinki złuszczanego naskórka. Początkowo zabieg przeprowadzamy codziennie, przez tydzień a następnie 2-3x w tygodniu. 
Skóra po aplikacji zmienia się o 180 stopni! Już po jednym zastosowaniu widać znaczną różnice. Skóra staje się wygładzona, delikatna w dotyku, miękka. Wygląda zdrowo i promiennie. Jest pełna blasku. Niebywałym atutem jest fakt, że peeling rewelacyjnie złuszcza martwy naskórek.
Należy jednak uważać na niego w okresie letnim. Z racji tego, że produkt w składzie zawiera kwasy warto pokusić się o większą ochronę przeciwsłoneczną

  • Instant detox 2 in 1 glinka myjąca 

Glinka myjąca to 2-funkcyjny preparat oczyszczająco-pielęgnacyjny do cery tłustej i mieszanej na twarz, szyję i dekolt. Codzienne mycie (1) daje efekt czystej i matowej skóry, a aplikacja w postaci maski (2) wygładza, detoksykuje i wyraźnie poprawia jej kondycję. Glinka koalinowa skutecznie redukuje nadprodukcję sebum, detoksykuje i dotlenia oraz reguluje metabolizm skóry. D-pantenol regeneruje, nawilża i wygładza skórę, a olej z róży górskiej dzięki wysokiej zawartości witaminy A oraz nienasyconych kwasów tłuszczowych posiada silne właściwości regenerujące, zmiękczające, wygładzające i nawilżające. 

Kosmetyk posiada gęstą, kremową konsystencję o lekko brązowym zabarwieniu. Z opisu producenta wynika, że glinkę można stosować na dwa sposoby - jako produkt do mycia twarzy (nanoszony na zwilżoną twarz) a także jako maseczkę (pozostawioną na skórze przez 15 minut). W pierwszym przypadku radzi sobie średnio - nie do końca usuwa kosmetyki kolorowe, natomiast jako maseczka sprawdza się bardzo dobrze. Po zmyciu cera jest matowa, ładnie nawilżona i wygładzona.

  • Krem normalizujący SPF 10

Producent podaje, że krem skutecznie pielęgnuje skórę mieszaną, tłustą w strefie T (czoło, nos,broda) i często przesuszoną na policzkach. Przywraca równowagę między przetłuszczającymi a przesuszającymi partiami skóry oraz zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia w obu strefach. Redukuje nadmiar sebum, chroni przed przesuszeniem i poprawia ogólny wygląd skóry. 

Kem normalizujący przeznaczony jest do stosowania na dzień. Produkt ukryty został w praktycznym, estetycznym opakowaniu. Normalizujący krem na dzień posiada gęstą konsystencję oraz słabo wyczuwalny zapach. Kosmetyk szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy ani tłustego filmu. Dobrze nawilża oraz matowi skórę w strefie T. Świetnie współgra z kosmetykami kolorowymi, tym samym idealnie nadaje się pod makijaż. Krem dobrze nawilża pozostałe partie skóry i daje w miarę długotrwały efekt. Myślę, że warto wprowadzić go do swej pielęgnacji. 

  • Krem korygujący z kwasami AHA i PHA

Podobnie jak krem normalizujący pielęgnuje skórę mieszaną, tłustą w strefie T i często przesuszoną na policzkach. Przywraca równowagę między przetłuszczającymi a przesuszającymi partiami skóry oraz zapewnia optymalny poziom nawilżenia w każdej płaszczyźnie. Polecany jest dla osób w każdym wieku. W swym składzie zawiera kwas migdałowy oraz laktobionowy (pH 3,5-4,5) które delikatnie złuszczają martwy naskórek, ograniczają powstawanie zaskórników a także redukują wydzielanie serum. Krem z kwasami przeznaczony jest do stosowania na noc. Ważne, by przy używaniu tego kosmetyku pamiętać o stosowaniu kremu z filtrem (i tutaj producent spisał się na medal, ponieważ krem normalizujący, który został powyżej opisany taki filtr posiada).
Kosmetyk posiada lżejszą, jedwabistą, nieco żelową konsystencję, dobrze rozsmarowuje się na skórze i szybko wchłania. Tuż po aplikacji wyczuwalne jest delikatne pieczenie, które szybko zanika. Krem delikatnie złuszcza naskórek  Przy regularnym stosowaniu można zaobserwować znaczną poprawę kondycji skóry - staje się ona bardziej promienna, wygląda na zdrową. Krem niweluje również lekkie przebarwienia oraz przyśpiesza gojenie niedoskonałości. 



Myślę, że nowa seria kosmetyków FLOS-LEK Balance T-zone  pomaga skutecznie pielęgnować skórę mieszaną- tłustą w sferze T (czoło, nos, broda) oraz przesuszoną na policzkach. Przywraca równowagę, zapewnia optymalny poziom nawilżenia, redukuje nadmiar sebum, oczyszcza oraz niwelują niedoskonałości. 
Dzięki niej Twoja skóra będzie pod kontrolą! 


Znasz kosmetyki FLOS-LEK?
Jaki typ skóry posiadasz? 

Daj znać!

Pozdrawiam




Mój sprawdzony przepis na gofry

Mój sprawdzony przepis na gofry

Nagle naszła mnie ochota na coś słodkiego. Coś, co by poprawiło mi nastrój i dodało pozytywnej energii. I jakiejś mocy do działania może... Otwieram szafkę ze słodyczami a tam... pustki. Ani widu ani słychu czegokolwiek. Zero czekolady. Zero ciasteczek. Totalne null. ZERO. Przez duże Zet. 
Wkurzyłam się. Dlaczego nie mogę mieć zapasów? Dlaczego nic nie mam w domu... Dlaczego?
Chyba wszyscy wszystko zjedli....
Zasmucona poszłam się położyć, żeby nie myśleć o jedzeniu.
.
.
.
.
Eureka! 
Wiem zrobię gofry!
Na to zawsze jest pora. Na to zawsze jest smak. 
A w lecie... gofry to totalna finezja smaków!
Uwielbiam!
Gofry od zawsze kojarzą mi się z czymś abstrakcyjnym. Czymś, czego nie można jeść na co dzień. Bo są niezdrowe. Bo tuczą. Bo mają miliony kalorii. I tonę cukru. O zgrozo. Na to bita śmietana, hektolitry słodkiej polewy i owoce. Niebo...

Zapach gofrów zachwyca. Wyczuję go wszędzie. I nawet, kiedy nie jestem głodna, nagle najdzie mnie na nie ochota. Serio...

Chciałam wyjść poza schemat. Chciałam spróbować czegoś innego. Nieszablonowego. Chciałam stworzyć coś bardziej fit. Gofry, które można jeść bez wyrzutów sumienia. Które smakują porównywalnie z tymi z nad morza. Takie, które można zjeść na śniadanie i cieszyć się swoistego rodzaju pokładami energii.
Zrobiłam.


I robię je już od trzech lat!


Jeśli masz ochotę na takie smakowitości - nie czekaj. Już teraz dzielę się z Tobą sprawdzonym przepisem! Gofry z niego są kolokwialnie mówiąc - mistrzostwem świata. 
Luby, po zjedzeniu ich stwierdził, że chyba gofry polubi, bo do tej pory kojarzyły mu się tylko i wyłącznie ulepkiem. A one jednak są dobre. Mają jakąś wartość. I sycą. Co najważniejsze nie są to tylko puste kalorie!

GOFRY IDEALNE NA ŚNIADANIE CZY DESER

  • 1 szklanka mąki pełnoziarnistej 
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1 1/4 szklanki mleka 
  • 3/4 szklanki wody lekko  gazowanej
  • 2 duże łyżki oleju 
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki stewi
  • 2 jajka 

Z racji tego, że jestem leniuchem i lubię szybkie rozwiązania - białek od żółtek nigdy nie oddzielam i nie ubijam na sztywno. NIE CHCE MI SIĘ. 
Wrzucam wszystko do jednej miski, dokładnie mieszam przy użyciu łyżki (jasne, można użyć blendera czy miksera, ale mnie po prostu nie chce się tego potem MYĆ!) i rozlewam na bardzo rozgrzanej gofrownicy (Przed pierwszym użyciem gofrownicę warto posmarować niewielką ilością oleju, by ciasto nie przywierało). Piekę, aż całość pięknie się zarumieni i podaję z czym popadnie.



Dzisiaj gofry podałam z serkiem typu Almette rozrobionym z jogurtem naturalnym, z lekką nutą cukru z prawdziwą wanilią i owocami sezonowymi prosto z ogrodu. 

PYCHA

JEST SZTOS

A ZAPACH... ZNIEWALA ZMYSŁY!



Śmiało mogę stwierdzić, że taka wersja gofrów dużo bardziej mi odpowiada aniżeli ta standardowa, przesłodzona i mega zapychająca. 
Idealnie pasuje na śniadanie, zarówno dla małych jak i dużych. Ba, sądzę że nawet osoba dbająca o linię nie pogardzi takim kwiatkiem (chociaż przepis może nieco zmodyfikuje).


W przyszłości planuję jeszcze spróbować gofry jaglane. 
Masz sprawdzony przepis? Chętnie skorzystam!


Polska Prowansja - mój lawendowy świat

Polska Prowansja - mój lawendowy świat

 W zeszłym roku zabrałam Cię do bajkowej krainy. Do lawendowego świata. Wyjazd był na totalnym spontanie. Lawendę podziwialiśmy tuż o zachodzie słońca. Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. Pogoda dopisywała, było cudownie. Mnóstwo lawendy w jednym miejscu. Piękne niebo i krwistoczerwone słońce. Zrobiło to na mnie niebywałe wrażenie. 
Do tego stopnia, że postanowiłam wybrać się tam ponownie...
pole lawendy w polsce
 Tak też się stało...
pola lawendy w polsce
Lawenda potrafi oczarować. Jest nietuzinkowa i magiczna. Ma w sobie to coś... 
Prócz tego posiada wiele cennych właściwości zdrowotnych. Pisałam o tym już na blogu. Myślę, że warto zajrzeć do TEGO WPISU.
lawendowe pole w polsce Mój fioletowy lawendowy sen na jawie miał również miejsce w Ogrodzie Pełnym Lawendy w Ostrowie (woj. małopolskie). Udało mi się jednak natrafić na idealną porę dnia - wczesne popołudnie. Nie było zbytnich tłumów - jedynie kilka osób robiło sobie kameralne jak i profesjonalne sesje. Moment był idealny. W dodatku lawenda była w pełni kwitnienia. A zapach rozpościerający się wkoło... niepowtarzalny i intensywny. Idealnie relaksował i wyciszał. Tylko te owady...
lawendowe pole w polsce Było ich multum! Dźwięk jaki rozchodził się z malowniczego pola przyprawiał o ciarki. Na szczęście pszczoły i trzmiele w ogóle nie zwracały uwagi na ludzi, którzy podziwiali piękno tego urokliwego zakątka.
lawendowe pole w polsce
Wyobraź sobie, że jeszcze do niedawna to zaczarowane miejsce odwiedzane było wyłącznie przez profesjonalnych fotografów. Na szczęście od pewnego czasu o ogrodzie mieniącym się wieloma odcieniami fioletu zrobiło się głośniej. I dobrze! Jest co podziwiać!
lawendowe pole w polsce
Dla przypomnienia dodam, że Ogród Pełen Lawendy umiejscowiony w Ostrowie, niespełna 45 km od Krakowa klimatem przypomina Prowansję. Na blisko 60 arach można dostrzec dwie odmiany lawendy - jaśniejszą odznaczającą się bardziej ekspansywniejszą i rozłożystszą budową odmianę Munstead oraz lawendę Hidcote Blue, która kwitnie ciut później. Druga odmiana jest niższa, bardziej ciemniejsza i intensywniejsza. Warto dodać, że jest uwielbiana przez fotografów i od dawna stanowi tło do sesji ślubnych, narzeczeńskich czy rodzinnych. 
lawendowe pole w polsce
Zdjęcia wykonane w takiej scenerii są bardzo klimatyczne i budzą zachwyt.
lawendowe pole w polsce
lawendowe pole w polsce

lawendowe pole w polsce
Na zakończenie napiszę, że w  Ogrodzie pełnym Lawendy można tez znaleźć inne rośliny, które sprawiają że miejsce to jest "żywe" przez cały rok. Trochę żałuję, że nie zdążyłam zrobić fotek w dywanie maków, ale... mam nadzieję że uda mi się to uczynić już w przyszłym roku. Na szczęście załapałam się na nietuzinkowe fotki w zbożu, które z pewnością pojawią się niebawem!
lawendowe pole w polsce
Jeśli masz ochotę przenieść się do tak bajkowej krainy i poczuć namiastkę Prowansji w Polsce śpiesz się! Okres lawendowych żniw już się rozpoczął, a Ogród będzie otwarty do lipca. 
Mam jednak nadzieję że zdążysz i będziesz mógł chociaż na moment stać się częścią tego niewyobrażalnie pieknego i zjawiskowego świata! 
   lawendowe pole w Polsce

 Czy miałeś już do czynienia z lawendowym polem? 
Czy lubisz zapach lawendy?



balsam Nivea Protect & Bronze - w trosce o piękną i zdrową opaleniznę

balsam Nivea Protect & Bronze - w trosce o piękną i zdrową opaleniznę

Lato, lato, lato czeka... razem z latem czeka rzeka...
razem z rzeką czeka las... a tam ciągle nie ma nas...

Chyba każdy z nas zna słowa piosenki śpiewanej przez uczniów z okazji zakończenia roku szkolnego. Kiedy lato zbliża się wielkimi krokami, a wakacje coraz bliżej. Sezon urlopu, wypoczynku i wielkiego chillowania tuż tuż. Warto zaopatrzyć się w odpowiednią barierę przeciwsłoneczną. Na jaki krem z filtrem lub mleczko do opalania, skusić się, skoro na rynku jest zaskakująca ilość produktów? Produktów, które uśmiechają się do nas ze sklepowych półek i czekają na to, byśmy włożyli je do koszyka?
Mówią, że warto zmieniać krem z filtrem co roku. Wybierać inną markę, inny produkt. Żeby skóra się nie przyzwyczaiła. Nie uodporniła. Ile w tym jest prawdy? Trudno powiedzieć. Jeśli o mnie chodzi, staram się tak postępować...
W tym sezonie postawiłam na balsam do ciała NIVEA SUN protect & bronze dla długotrwałej i pięknie opalonej opalenizny. 
Nie jestem jakąś wielką fanką opalania. Zdecydowanie nie cierpię leżenia plackiem na plaży tudzież nad wodą. O wiele bardziej preferuję aktywny wypoczynek - rower, rolki, spacery. To jest to, co kocham najbardziej!
Nivea balsam Protect & brozne to nowość na rynku. Posiada wysoką ochronę, wodoodporną formułę i co najważniejsze nie jest ordynarnym samoopalaczem. Ekstrakt Pro-Melanin zawarty w produkcie w naturalny sposób pobudza proces opalania w skórze (potwierdzone badaniami in vitro). Produkt zawiera wysoce skuteczny system filtrów UVA/UVB zapewniający ochronę przed promieniowaniem słonecznym. Innowacyjna formuła chroniąca ubrania przed plamami pomaga łatwiej zredukować żółte plamy od filtrów po praniu.
Balsam ukryty jest w poręcznym i  wygodnym w użyciu opakowaniu o pojemności 200 ml. Szata graficzna produktu jest charakterystyczna dla kosmetyków marki i ewidentnie przynosi na myśl produkt do opalania.  Balsam posiada białą, kremową konsystencję która jest wręcz idealna- świetnie rozprowadza się na skórze - nie jest ani za rzadka ani za gęsta. Nie robi też smug - co się naprawdę bardzo chwali. Dodatkowo  delikatny i przyjemny zapach utrzymuje się na ciele dłuższy czas. Kosmetyk bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu ani lepkiej warstwy.  Nasze ciało otulone jest aksamitną otoczką. Niewątpliwym atutem jest fakt, że balsam Nivea Protect & Bronze  pozostawia skórę miłą w dotyku i optymalnie nawilżoną. Warto także dodać, że kosmetyk jest wodoodporny i nie pozostawia żółtych, brzydkich plam na ubraniach. 
Przy regularnym stosowaniu i ekspozycji na słońce balsam sprawia, że nasza skóra zyskuje lekkiego kolorytu. Na skórze pojawia się delikatna opalenizna która nie jest zaczerwieniona, ani sztuczna. Jest efektem naturalnie występujących ekstraktów ją stymulujących. Producent pisze, że kosmetyk wystarcza na około 6 aplikacji na całe ciało, jednakże przy moim stosowaniu śmiało mogę stwierdzić, że balsam Nivea Protect & Bronze jest dużo bardziej wydajniejszy.
Ogólnie jestem zadowolona z działania balsamu od Nivea. Wpływa on nie tylko korzystnie na bezpieczne korzystanie z promieni słonecznych ale i sprawia, że nasze ciało zyskuje delikatny, brązowy odcień.  Jak dla mnie jest to świetne połączenie. Dbamy o swoją skórę, nasze ciało a przy tym możemy cieszyć się zdrowym kolorytem. 

W jaki sposób ochraniasz swoje ciało latem?
Po jaką formę kosmetyków sięgasz?


Niedzielny strój dnia - w klimacie boho

Niedzielny strój dnia - w klimacie boho

Lato w pełni. Słoneczny czas to idealny moment na zabawę modą. Zwłaszcza teraz, gdy trwa szał festiwali. Coraz częściej decydujemy się na wybór ubrań inspirowanych stylem boho. Stawiamy na długie, zwiewne suknie do ziemi, lekkie przewiewne sukienki w kwiaty, które mogą być noszone samodzielnie podczas upałów tudzież łączymy z legginsami czy nawet spodniami! Wówczas pełnią funkcję tuniki.  Do tego ekstrawaganckie dodatki, które dopełniają całości. 
Duże lub mniejsze torebki z frędzlami, szerokie pasy, mnóstwo falbanek, koronek, koturny czy oryginalna i nieszablonowa biżuteria. Mamy tu pełne pole do popisu!
Jaki tak naprawdę jest styl boho? Sądzę, że nie ma jednej, ściśle sprecyzowanej definicji. Każdy może pozwolić sobie na indywidualną koncepcję i jednocześnie interpretacje tego stylu. Stylu, który tak naprawdę jest połączeniem wielu estetyk. Często w jednej stylizacji spotykamy kilka kontrastujących się elementów. Co tu dużo pisać, odważne zestawienie to główny wyznacznik tego trendu!
Mój dzisiejszy, niedzielny strój dnia to mała wariacja na temat tego stylu. Szczerze, to nawet nie zamierzałam tworzyć stylizacji w tym temacie. Sama wyszła! Nawet nie przypuszczałam, że będę z niej zadowolona. Serio.
Postawiłam na lekką sukienkę z motywem kwiatów zakończoną delikatnymi falbankami. Jest wdzięczna, urocza i bardzo dziewczęca. Moją uwagę przykuły rękawki w sukience - gdy byłam mniejsza bardzo lubiłam nosić coś takiego - kojarzyło mi się to ze skrzydełkami motylka. Sukienka jest ciut przed kolano i posiada lekko pudełkowy krój. Można zatem ją nosić z paskiem lub bez paska. W drugim przypadku jest nieco luźniejsza a co za tym idzie dłuższa. Z racji tego, że taki krój nie do końca mi odpowiada wybrałam wariant nr 1. 
Do sukienki dobrałam sandałki na koturnie z lekkim przebłyskiem różowego złota. Długo nie mogłam przekonać się do koturnów. Owszem, był czas kiedy posiadałam je w swej szafie, jednakże szybko mi się znudziły. Teraz jednak postanowiłam spróbować dać im szansę. I jednak się udało!
W mej stylizacji nie mogło też zabraknąć dodatków. Tutaj oczywiście delikatna biżuteria - kolczyki, pierścionki, ulubiony zegarek i .... hit wiosennego i letniego sezonu - wianek!
Nad zrobieniem tudzież zakupem wianka rozmyślałam już od roku. Bardzo chciałam mieć taki gadżet w swej garderobie. Wiem, że dla niektórych może wydawać się śmieszny, dziecinny ale...sądzę że wraca do łask! Nie wiem czy zauważyliście ale wianki częściej są elementem różnego rodzaju sesji zdjęciowych czy dodatkiem stylówek na eventach czy festiwalach. Ba, coraz częściej decydują się na nie Panny Młode i zakładają je w dniu ślubu! Jak dla mnie bomba!
Jeśli chodzi o makijaż raczej nie szalałam. Podkład, puder, róż na powiekach zamiast cieni (jeszcze nie dorobiłam się paletki do powiek w różowych kolorach), tusz do rzęs oraz matowa szminka dopełniły całości. 
Na paznokciach natomiast połączyłam odcienie różu które idealnie pasują w ten klimatyczny czas. Blaze Peone, Nerine Lilly świetnie komponują się z barwami kwiatów zarówno w ogrodzie jak i na wianku. Szczerze, to najpierw zrobiłam mani kilka dni temu a potem stworzyłam ten strój dnia. Tak bardziej na spontanie. 
Myślę, że całość prezentuje się nie najgorzej. To taka moja mała interpretacja stylu boho. Taka mała  awangardowa odpowiedź na wyszukane stroje które krępują nasz ruch. Trochę delikatności, zwiewności, dziewczęcości czy swobody. Uważam, że warto zainteresować się tym trendem jeśli jesteśmy fankami koronek, kwiecistych czy etniczych wzorów oraz falbanek. Tutaj możemy się zabawić. Mamy niewyobrażalne możliwości eksperymentów, dlatego warto je wykorzystać. 


Lubicie nosić sukienki? 
Na jaką długość najczęściej się decydujecie? 
U mnie jednak prym wiedzie długość mini! Do maxi jakoś nie mogę się przekonać....


Pozdrawiam

Co przywiozłam z IV edycji konferencji Meet Beauty

Co przywiozłam z IV edycji konferencji Meet Beauty

Meet Beauty to nie tylko fajna zabawa, nowe doświadczenie oraz możliwość spotkania jak  i poznania wielu osób. To również grom nowości kosmetycznych. 
W zeszłym roku byłam pod wrażeniem torby upominkowej którą przywiozłam z tego eventu. W tym roku również nie było najgorzej. Moje zasoby kosmetyczne niewątpliwie się poszerzyły. Z większością produktów nie miałam jeszcze żadnej styczności - bardzo się cieszę, wypróbuję, ocenię, podzielę się spostrzeżeniami!

CO PRZYWIOZŁAM Z MEET BEAUTY CONFERENCE 2018?

W tym roku każda uczestniczka spotkania otrzymała torbę dopasowaną do kategorii prowadzenia bloga. Z racji tego, że mój blog nakierowany jest przede wszystkim na pielęgnację otrzymałam torbę utrzymaną w tę deseń. Torbę pełną fascynujących kosmetyków oraz dermokosmetków. Jestem niewątpliwie zachwycona, gdyż wiele rzeczy chciałam wypróbować. Oczywiście nie wszystkie produkty jak i artykuły które zaprezentuję w poniższym wpisie dostał każdy uczestnik. Niektóre miałam okazję otrzymać jako nagroda w konkursach tudzież podczas odwiedzania stoisk mark kosmetycznych.

EFEKTIMA

Prawdę powiedziawszy po raz pierwszy mam styczność z produktami tej marki. Kosmetyki otrzymałam na stoisku Efektima. W skład miniproduktów weszły trzy peelingi - węglowy efekt Detox z pyłem wulkanicznym, algowy - Anytycellu z zieloną herbatą i algami oraz kokosowy - Pojędrnia z olejkiem kokosowym. Trzeci peeling zapowiada się naprawdę obiecująco. 
Dodatkowo otrzymałam mini serum antycelulitowe (no dobra, przyda się😅)

BIO-OIL

Specjalistyczny olejek do pielęgnacji skóry Bio-Oil znałam już od dawna, jednakże nie miałam jeszcze przyjemności go używać. Z opinii znajomych a także zapewnień producenta wiem, że produkt stosowany jest w celu eliminacji blizn, rozstępów czy poprawy kolorytu. 

BARTOS

Kosmetyki Bartos cechuje w 100% naturalny skład i wysoka zawartość składników aktywnych dzięki czemu dobroczynne efekty można zauważyć już po pierwszym użyciu. 
W mej torbie rozmaitości Meet Beauty znalazłam krem odmładzający szczególnie polecany dla skory suchej, normalnej, dojrzałej czy wymagającej. Dodatkowo producent opisuje, że krem zalecany jest u osób z Hasimoto lub nietolerancją glutenu. Produkt w składzie zawiera komórki macierzyste z jabłoni domowej które odnawiają skórę na poziomie komórkowym. Dodatkowo kwas hialuronowy głęboko nawilża a sok z liści aloesu koi podrażnienia i łagodzi. W produkcie znalazł się także kompleks witamin (m.in. B5, B3, E) a także oleje - arganowy, avocado, monoi czy masło waniliowe. 


PIERRE RENE


Będąc na warsztatach paznokciowych Pierre Rene otrzymałam DRY TOP UV/Led do paznokci hybrydowych, kolor w odcieniu 8 o wdzięcznej nazwie Magnolia a także Remover - stosowany do zmiękczania i usuwania skórek.

NESS


Wśród upominków z Meet Beauty Conference 2018 znalazła się również nowość na rynku baza Ness Peel Off do paznokci. Przyznam szczerze, że pokładam w niej duże nadzieję. Jest to produkt innowacyjny - rzuca całkiem nowe światło na usuwanie manicure hybrydowego, gdyż proces ten  nie wymaga zmywacza, acetonu czy frezarki. Całą stylizacje można ściągnąć przy użyciu patyczka drewnianego z drzewa pomarańczowego. Naprawdę. Aktualnie mam drugi mani stworzony przy użyciu tego cuda techniki i z pewnością przygotuję na jego temat odrębny wpis. Myślę, że warto podzielić się spostrzeżeniami, poglądami na temat takiej bazy (którą swoją drogą nie utwardzamy w lampie UV/Led).
Dodatkowo moja kolekcja lakierów hybrydowych powiększyła się o pyłki - cukrowe oraz piegi a także lakier Ness z kolekcji by Cleo w odcieniu 7596 (ni to śliwka ni to brąz).
W życiu nie przypuszczałam, że marka Ness prócz produktów do stylizacji paznokci w swoim asortymencie posiada także akcesoria do makijażu. I tak oto stałam się szczęśliwą posiadaczką szczoteczek do makijażu oraz precyzyjnego pędzla kabuki do konturowania na mokro. Szał. Wszystko wygląda nieziemsko.

ANABELLE  MINERALS

W tym roku nie mogło również zabraknąć upominków od Anabelle Minerals. Standardowo dwa mineralne cienie oraz nowość - Naturalny Olejek Wielofunkcyjny. 
Ten ostatni olejek wielofunkcyjny Anabelle Mineral Stay Calm miałam okazję otrzymać w konkursie organizowanym na Instagramie i konferencji Meet Beauty. Wersja którą posiadam przeznaczona jest do skóry wrażliwej i problematycznej. Przyznam, że wzięłam go już pod lupę i z pewnością niebawem powiem (ups, albo napiszę?) na jego temat coś więcej.

O2SKIN

Z kosmetykami tlenowymi miałam do czynienia po raz pierwszy (do tej pory stosowałam tylko ozonowe). Jak sama nazwa wskazuje produkty O2Skin stworzone zostały na bazie tlenu który w znaczący sposób wzmacnia działanie składników aktywnych. Na uwagę zasługuje fakt, że kosmetyki te zawierają aż 30% tlenu w swoich składach. 
W torbie Meet Beauty znalazłam Tlenowy krem-żel na dzień a także Tlenowy nawilżająco-odżywczy krem na noc. 
Bardzo jestem ciekawa tych kosmetyków i szczerze powiedziawszy nie mogę się już doczekać kiedy obecnie stosowany krem dobije dna. Mam nadzieję, że przypadną mi do gustu.

SO CHIC

Od marki So Chic (której prawdę powiedziawszy nie kojarzyłam wcześniej) przywiozłam matową pomadkę do ust oraz standardowy lakier do paznokci w odcieniu czerwieni (niestety zdjęcia sfałszowały realny kolor pomadki, lakieru i wieczka - to wcale nie są róże a czerwień!)


ROGE CAVAILLES

Z Meet Beauty przywiozłam też cudownie pachnący żel pod prysznic Roge Cavailles. Wybrałam wariant masło migdałowe i róża. Jestem nim oczarowana. 


NATURA SIBERICA

Dzięki warsztatom Natura Siberica otrzymałam modelujący krem do ciała z wodorostami z Wysp Owczych i jałowcem syberyjskim.
 Ciekawe, czy perfekcyjnie wymodeluje ciało ;).

POLLENA EVA DERMO

Na Meet Beauty 2018 wzięłam udział w badaniu skóry twarzy i wówczas otrzymałam kosmetyki dopasowane do moich potrzeb. Z racji tego, że zmagam się z problemem przesuszonej skóry mam do przetestowania intensywnie nawilżający balsam do ciała, krem do rąk oraz odżywczy olejek do twarzy przywracający witalność.

MEDIHEAL

Z konferencji dla blogerek i vlogerek urodowych przywiozłam również trzy maski w płachcie. Pierwsza to czarna maska nawilżająco - wybielająca W.H.P. White Hydrating Black Mask EX druga to N.M.F. Aquaring Amploue EX - czyli ampułka nawilżająco wygładzająca natomiast trzecia to Dress Code Violet maska karnawałowa tonizująco - regenerująca. 

TOŁPA 

Na Evencie Meet Beauty nie mogło zabraknąć polskiej marki Tołpa a wraz z nią genialnych produktów. Tym razem każda uczestniczka spotkania otrzymała żel micelarny do mycia twarzy i oczu Tołpa Green Oils oczyszczanie, peeling 3 enzymy - papaina, bromelaina, keratynaza a także maskę czarny detox z serii Tołpa Dermo Face Sebio a także Tołpa Dermo Face Sebio MAX EFECT - złuszczające kwasy AHA + fitowy w chusteczce do twarzy. 

Jak zapewne można zauważyć moja kosmetyczka znacznie powiększyła się w ostatnim czasie. Z większości produktów jestem zadowolona i z chęcią je przetestuje. Od czego zacząć? Co przypadło Ci do gustu z dzisiejszego wpisu? O czym chcesz przeczytać w najbliższym czasie?


Koniecznie daj mi znać pod tym wpisem!

Pozdrawiam serdecznie!



PS. A jeśli przeoczyliście wpis z relacją z Meet Beauty to serdecznie zapraszam ! 


MEET BEAUTY 2017                    vs              MEET BEAUTY 2018
Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger