balsam Nivea Protect & Bronze - w trosce o piękną i zdrową opaleniznę

balsam Nivea Protect & Bronze - w trosce o piękną i zdrową opaleniznę

Lato, lato, lato czeka... razem z latem czeka rzeka...
razem z rzeką czeka las... a tam ciągle nie ma nas...

Chyba każdy z nas zna słowa piosenki śpiewanej przez uczniów z okazji zakończenia roku szkolnego. Kiedy lato zbliża się wielkimi krokami, a wakacje coraz bliżej. Sezon urlopu, wypoczynku i wielkiego chillowania tuż tuż. Warto zaopatrzyć się w odpowiednią barierę przeciwsłoneczną. Na jaki krem z filtrem lub mleczko do opalania, skusić się, skoro na rynku jest zaskakująca ilość produktów? Produktów, które uśmiechają się do nas ze sklepowych półek i czekają na to, byśmy włożyli je do koszyka?
Mówią, że warto zmieniać krem z filtrem co roku. Wybierać inną markę, inny produkt. Żeby skóra się nie przyzwyczaiła. Nie uodporniła. Ile w tym jest prawdy? Trudno powiedzieć. Jeśli o mnie chodzi, staram się tak postępować...
W tym sezonie postawiłam na balsam do ciała NIVEA SUN protect & bronze dla długotrwałej i pięknie opalonej opalenizny. 
Nie jestem jakąś wielką fanką opalania. Zdecydowanie nie cierpię leżenia plackiem na plaży tudzież nad wodą. O wiele bardziej preferuję aktywny wypoczynek - rower, rolki, spacery. To jest to, co kocham najbardziej!
Nivea balsam Protect & brozne to nowość na rynku. Posiada wysoką ochronę, wodoodporną formułę i co najważniejsze nie jest ordynarnym samoopalaczem. Ekstrakt Pro-Melanin zawarty w produkcie w naturalny sposób pobudza proces opalania w skórze (potwierdzone badaniami in vitro). Produkt zawiera wysoce skuteczny system filtrów UVA/UVB zapewniający ochronę przed promieniowaniem słonecznym. Innowacyjna formuła chroniąca ubrania przed plamami pomaga łatwiej zredukować żółte plamy od filtrów po praniu.
Balsam ukryty jest w poręcznym i  wygodnym w użyciu opakowaniu o pojemności 200 ml. Szata graficzna produktu jest charakterystyczna dla kosmetyków marki i ewidentnie przynosi na myśl produkt do opalania.  Balsam posiada białą, kremową konsystencję która jest wręcz idealna- świetnie rozprowadza się na skórze - nie jest ani za rzadka ani za gęsta. Nie robi też smug - co się naprawdę bardzo chwali. Dodatkowo  delikatny i przyjemny zapach utrzymuje się na ciele dłuższy czas. Kosmetyk bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu ani lepkiej warstwy.  Nasze ciało otulone jest aksamitną otoczką. Niewątpliwym atutem jest fakt, że balsam Nivea Protect & Bronze  pozostawia skórę miłą w dotyku i optymalnie nawilżoną. Warto także dodać, że kosmetyk jest wodoodporny i nie pozostawia żółtych, brzydkich plam na ubraniach. 
Przy regularnym stosowaniu i ekspozycji na słońce balsam sprawia, że nasza skóra zyskuje lekkiego kolorytu. Na skórze pojawia się delikatna opalenizna która nie jest zaczerwieniona, ani sztuczna. Jest efektem naturalnie występujących ekstraktów ją stymulujących. Producent pisze, że kosmetyk wystarcza na około 6 aplikacji na całe ciało, jednakże przy moim stosowaniu śmiało mogę stwierdzić, że balsam Nivea Protect & Bronze jest dużo bardziej wydajniejszy.
Ogólnie jestem zadowolona z działania balsamu od Nivea. Wpływa on nie tylko korzystnie na bezpieczne korzystanie z promieni słonecznych ale i sprawia, że nasze ciało zyskuje delikatny, brązowy odcień.  Jak dla mnie jest to świetne połączenie. Dbamy o swoją skórę, nasze ciało a przy tym możemy cieszyć się zdrowym kolorytem. 

W jaki sposób ochraniasz swoje ciało latem?
Po jaką formę kosmetyków sięgasz?


Niedzielny strój dnia - w klimacie boho

Niedzielny strój dnia - w klimacie boho

Lato w pełni. Słoneczny czas to idealny moment na zabawę modą. Zwłaszcza teraz, gdy trwa szał festiwali. Coraz częściej decydujemy się na wybór ubrań inspirowanych stylem boho. Stawiamy na długie, zwiewne suknie do ziemi, lekkie przewiewne sukienki w kwiaty, które mogą być noszone samodzielnie podczas upałów tudzież łączymy z legginsami czy nawet spodniami! Wówczas pełnią funkcję tuniki.  Do tego ekstrawaganckie dodatki, które dopełniają całości. 
Duże lub mniejsze torebki z frędzlami, szerokie pasy, mnóstwo falbanek, koronek, koturny czy oryginalna i nieszablonowa biżuteria. Mamy tu pełne pole do popisu!
Jaki tak naprawdę jest styl boho? Sądzę, że nie ma jednej, ściśle sprecyzowanej definicji. Każdy może pozwolić sobie na indywidualną koncepcję i jednocześnie interpretacje tego stylu. Stylu, który tak naprawdę jest połączeniem wielu estetyk. Często w jednej stylizacji spotykamy kilka kontrastujących się elementów. Co tu dużo pisać, odważne zestawienie to główny wyznacznik tego trendu!
Mój dzisiejszy, niedzielny strój dnia to mała wariacja na temat tego stylu. Szczerze, to nawet nie zamierzałam tworzyć stylizacji w tym temacie. Sama wyszła! Nawet nie przypuszczałam, że będę z niej zadowolona. Serio.
Postawiłam na lekką sukienkę z motywem kwiatów zakończoną delikatnymi falbankami. Jest wdzięczna, urocza i bardzo dziewczęca. Moją uwagę przykuły rękawki w sukience - gdy byłam mniejsza bardzo lubiłam nosić coś takiego - kojarzyło mi się to ze skrzydełkami motylka. Sukienka jest ciut przed kolano i posiada lekko pudełkowy krój. Można zatem ją nosić z paskiem lub bez paska. W drugim przypadku jest nieco luźniejsza a co za tym idzie dłuższa. Z racji tego, że taki krój nie do końca mi odpowiada wybrałam wariant nr 1. 
Do sukienki dobrałam sandałki na koturnie z lekkim przebłyskiem różowego złota. Długo nie mogłam przekonać się do koturnów. Owszem, był czas kiedy posiadałam je w swej szafie, jednakże szybko mi się znudziły. Teraz jednak postanowiłam spróbować dać im szansę. I jednak się udało!
W mej stylizacji nie mogło też zabraknąć dodatków. Tutaj oczywiście delikatna biżuteria - kolczyki, pierścionki, ulubiony zegarek i .... hit wiosennego i letniego sezonu - wianek!
Nad zrobieniem tudzież zakupem wianka rozmyślałam już od roku. Bardzo chciałam mieć taki gadżet w swej garderobie. Wiem, że dla niektórych może wydawać się śmieszny, dziecinny ale...sądzę że wraca do łask! Nie wiem czy zauważyliście ale wianki częściej są elementem różnego rodzaju sesji zdjęciowych czy dodatkiem stylówek na eventach czy festiwalach. Ba, coraz częściej decydują się na nie Panny Młode i zakładają je w dniu ślubu! Jak dla mnie bomba!
Jeśli chodzi o makijaż raczej nie szalałam. Podkład, puder, róż na powiekach zamiast cieni (jeszcze nie dorobiłam się paletki do powiek w różowych kolorach), tusz do rzęs oraz matowa szminka dopełniły całości. 
Na paznokciach natomiast połączyłam odcienie różu które idealnie pasują w ten klimatyczny czas. Blaze Peone, Nerine Lilly świetnie komponują się z barwami kwiatów zarówno w ogrodzie jak i na wianku. Szczerze, to najpierw zrobiłam mani kilka dni temu a potem stworzyłam ten strój dnia. Tak bardziej na spontanie. 
Myślę, że całość prezentuje się nie najgorzej. To taka moja mała interpretacja stylu boho. Taka mała  awangardowa odpowiedź na wyszukane stroje które krępują nasz ruch. Trochę delikatności, zwiewności, dziewczęcości czy swobody. Uważam, że warto zainteresować się tym trendem jeśli jesteśmy fankami koronek, kwiecistych czy etniczych wzorów oraz falbanek. Tutaj możemy się zabawić. Mamy niewyobrażalne możliwości eksperymentów, dlatego warto je wykorzystać. 


Lubicie nosić sukienki? 
Na jaką długość najczęściej się decydujecie? 
U mnie jednak prym wiedzie długość mini! Do maxi jakoś nie mogę się przekonać....


Pozdrawiam

Co przywiozłam z IV edycji konferencji Meet Beauty

Co przywiozłam z IV edycji konferencji Meet Beauty

Meet Beauty to nie tylko fajna zabawa, nowe doświadczenie oraz możliwość spotkania jak  i poznania wielu osób. To również grom nowości kosmetycznych. 
W zeszłym roku byłam pod wrażeniem torby upominkowej którą przywiozłam z tego eventu. W tym roku również nie było najgorzej. Moje zasoby kosmetyczne niewątpliwie się poszerzyły. Z większością produktów nie miałam jeszcze żadnej styczności - bardzo się cieszę, wypróbuję, ocenię, podzielę się spostrzeżeniami!

CO PRZYWIOZŁAM Z MEET BEAUTY CONFERENCE 2018?

W tym roku każda uczestniczka spotkania otrzymała torbę dopasowaną do kategorii prowadzenia bloga. Z racji tego, że mój blog nakierowany jest przede wszystkim na pielęgnację otrzymałam torbę utrzymaną w tę deseń. Torbę pełną fascynujących kosmetyków oraz dermokosmetków. Jestem niewątpliwie zachwycona, gdyż wiele rzeczy chciałam wypróbować. Oczywiście nie wszystkie produkty jak i artykuły które zaprezentuję w poniższym wpisie dostał każdy uczestnik. Niektóre miałam okazję otrzymać jako nagroda w konkursach tudzież podczas odwiedzania stoisk mark kosmetycznych.

EFEKTIMA

Prawdę powiedziawszy po raz pierwszy mam styczność z produktami tej marki. Kosmetyki otrzymałam na stoisku Efektima. W skład miniproduktów weszły trzy peelingi - węglowy efekt Detox z pyłem wulkanicznym, algowy - Anytycellu z zieloną herbatą i algami oraz kokosowy - Pojędrnia z olejkiem kokosowym. Trzeci peeling zapowiada się naprawdę obiecująco. 
Dodatkowo otrzymałam mini serum antycelulitowe (no dobra, przyda się😅)

BIO-OIL

Specjalistyczny olejek do pielęgnacji skóry Bio-Oil znałam już od dawna, jednakże nie miałam jeszcze przyjemności go używać. Z opinii znajomych a także zapewnień producenta wiem, że produkt stosowany jest w celu eliminacji blizn, rozstępów czy poprawy kolorytu. 

BARTOS

Kosmetyki Bartos cechuje w 100% naturalny skład i wysoka zawartość składników aktywnych dzięki czemu dobroczynne efekty można zauważyć już po pierwszym użyciu. 
W mej torbie rozmaitości Meet Beauty znalazłam krem odmładzający szczególnie polecany dla skory suchej, normalnej, dojrzałej czy wymagającej. Dodatkowo producent opisuje, że krem zalecany jest u osób z Hasimoto lub nietolerancją glutenu. Produkt w składzie zawiera komórki macierzyste z jabłoni domowej które odnawiają skórę na poziomie komórkowym. Dodatkowo kwas hialuronowy głęboko nawilża a sok z liści aloesu koi podrażnienia i łagodzi. W produkcie znalazł się także kompleks witamin (m.in. B5, B3, E) a także oleje - arganowy, avocado, monoi czy masło waniliowe. 


PIERRE RENE


Będąc na warsztatach paznokciowych Pierre Rene otrzymałam DRY TOP UV/Led do paznokci hybrydowych, kolor w odcieniu 8 o wdzięcznej nazwie Magnolia a także Remover - stosowany do zmiękczania i usuwania skórek.

NESS


Wśród upominków z Meet Beauty Conference 2018 znalazła się również nowość na rynku baza Ness Peel Off do paznokci. Przyznam szczerze, że pokładam w niej duże nadzieję. Jest to produkt innowacyjny - rzuca całkiem nowe światło na usuwanie manicure hybrydowego, gdyż proces ten  nie wymaga zmywacza, acetonu czy frezarki. Całą stylizacje można ściągnąć przy użyciu patyczka drewnianego z drzewa pomarańczowego. Naprawdę. Aktualnie mam drugi mani stworzony przy użyciu tego cuda techniki i z pewnością przygotuję na jego temat odrębny wpis. Myślę, że warto podzielić się spostrzeżeniami, poglądami na temat takiej bazy (którą swoją drogą nie utwardzamy w lampie UV/Led).
Dodatkowo moja kolekcja lakierów hybrydowych powiększyła się o pyłki - cukrowe oraz piegi a także lakier Ness z kolekcji by Cleo w odcieniu 7596 (ni to śliwka ni to brąz).
W życiu nie przypuszczałam, że marka Ness prócz produktów do stylizacji paznokci w swoim asortymencie posiada także akcesoria do makijażu. I tak oto stałam się szczęśliwą posiadaczką szczoteczek do makijażu oraz precyzyjnego pędzla kabuki do konturowania na mokro. Szał. Wszystko wygląda nieziemsko.

ANABELLE  MINERALS

W tym roku nie mogło również zabraknąć upominków od Anabelle Minerals. Standardowo dwa mineralne cienie oraz nowość - Naturalny Olejek Wielofunkcyjny. 
Ten ostatni olejek wielofunkcyjny Anabelle Mineral Stay Calm miałam okazję otrzymać w konkursie organizowanym na Instagramie i konferencji Meet Beauty. Wersja którą posiadam przeznaczona jest do skóry wrażliwej i problematycznej. Przyznam, że wzięłam go już pod lupę i z pewnością niebawem powiem (ups, albo napiszę?) na jego temat coś więcej.

O2SKIN

Z kosmetykami tlenowymi miałam do czynienia po raz pierwszy (do tej pory stosowałam tylko ozonowe). Jak sama nazwa wskazuje produkty O2Skin stworzone zostały na bazie tlenu który w znaczący sposób wzmacnia działanie składników aktywnych. Na uwagę zasługuje fakt, że kosmetyki te zawierają aż 30% tlenu w swoich składach. 
W torbie Meet Beauty znalazłam Tlenowy krem-żel na dzień a także Tlenowy nawilżająco-odżywczy krem na noc. 
Bardzo jestem ciekawa tych kosmetyków i szczerze powiedziawszy nie mogę się już doczekać kiedy obecnie stosowany krem dobije dna. Mam nadzieję, że przypadną mi do gustu.

SO CHIC

Od marki So Chic (której prawdę powiedziawszy nie kojarzyłam wcześniej) przywiozłam matową pomadkę do ust oraz standardowy lakier do paznokci w odcieniu czerwieni (niestety zdjęcia sfałszowały realny kolor pomadki, lakieru i wieczka - to wcale nie są róże a czerwień!)


ROGE CAVAILLES

Z Meet Beauty przywiozłam też cudownie pachnący żel pod prysznic Roge Cavailles. Wybrałam wariant masło migdałowe i róża. Jestem nim oczarowana. 


NATURA SIBERICA

Dzięki warsztatom Natura Siberica otrzymałam modelujący krem do ciała z wodorostami z Wysp Owczych i jałowcem syberyjskim.
 Ciekawe, czy perfekcyjnie wymodeluje ciało ;).

POLLENA EVA DERMO

Na Meet Beauty 2018 wzięłam udział w badaniu skóry twarzy i wówczas otrzymałam kosmetyki dopasowane do moich potrzeb. Z racji tego, że zmagam się z problemem przesuszonej skóry mam do przetestowania intensywnie nawilżający balsam do ciała, krem do rąk oraz odżywczy olejek do twarzy przywracający witalność.

MEDIHEAL

Z konferencji dla blogerek i vlogerek urodowych przywiozłam również trzy maski w płachcie. Pierwsza to czarna maska nawilżająco - wybielająca W.H.P. White Hydrating Black Mask EX druga to N.M.F. Aquaring Amploue EX - czyli ampułka nawilżająco wygładzająca natomiast trzecia to Dress Code Violet maska karnawałowa tonizująco - regenerująca. 

TOŁPA 

Na Evencie Meet Beauty nie mogło zabraknąć polskiej marki Tołpa a wraz z nią genialnych produktów. Tym razem każda uczestniczka spotkania otrzymała żel micelarny do mycia twarzy i oczu Tołpa Green Oils oczyszczanie, peeling 3 enzymy - papaina, bromelaina, keratynaza a także maskę czarny detox z serii Tołpa Dermo Face Sebio a także Tołpa Dermo Face Sebio MAX EFECT - złuszczające kwasy AHA + fitowy w chusteczce do twarzy. 

Jak zapewne można zauważyć moja kosmetyczka znacznie powiększyła się w ostatnim czasie. Z większości produktów jestem zadowolona i z chęcią je przetestuje. Od czego zacząć? Co przypadło Ci do gustu z dzisiejszego wpisu? O czym chcesz przeczytać w najbliższym czasie?


Koniecznie daj mi znać pod tym wpisem!

Pozdrawiam serdecznie!



PS. A jeśli przeoczyliście wpis z relacją z Meet Beauty to serdecznie zapraszam ! 


MEET BEAUTY 2017                    vs              MEET BEAUTY 2018
MEET BEAUTY 2018 -  RELACJA Z KONFERENCJI

MEET BEAUTY 2018 - RELACJA Z KONFERENCJI

Uff... W końcu... 
Czy ja zawsze muszę mieć taki zapłon? Dlaczego, dlaczego? Co na to wpływa... 
Praca, dom, życie osobiste? No dobra... Ostatnio dużo się działo. Ba, dzieje się nadal. Aż żałuję, że doba nie trwa dłużej niż 24 godziny. Serio...
A ten czas? Leci nieubłaganie! Ani się obejrzałam, a tu już minął miesiąc od największej w Polsce konferencji dla blogerów i vlogerów urodowych Meet Beauty!
A relacji na blogu jak nie było tak nie ma. Ale się zaniedbałam. Nie ma co... Cóż zrobić... Czas nadrobić!
Jesteś gotowy? Przeczytasz? No pewnie, że przeczytasz! Nie daj się prosić!!
Tegoroczna edycja Meet Beauty Conference miała miejsce w Warszawie. Wszystko było idealnie dobrane i dopracowane. Śmiało mogę rzec, że zorganizowane na wysokim poziomie. Konferencja odbyła się w bajecznych, eleganckich i klimatycznych wnętrzach hotelu Lord. Każda z nas mogła poczuć się iście po królewsku...
Na Meet Beauty do Warszawy przybyłam już w piątek. W ostatniej chwili wynajęłam pokój w Hotelu Lord (oczywiście wcześniej zrobiłam rezerwację w całkiem innym miejscu, jednakże dosłownie dwa dni wcześniej, w środku nocy coś mi odbiło....) i nie żałuje! Pyszne jedzenie, fantastyczne pokoje o wysokim standardzie i cudowny widok z tarasu. Czegóż chcieć więcej? 

Wyspana, pojedzona, z dużą dawką pozytywnej energii udałam się na pierwszy dzień konferencji, która rozpoczęła się oficjalnym powitaniem w sali wykładowej.  Bardzo lubię ten moment ponieważ praktycznie to jedyna okazja kiedy wszystkie uczestniczki są razem. W tłumie można znaleźć wiele znajomych twarzy. Następnie wszyscy się rozchodzą - zaczynają się wykłady oraz warsztaty i każdy idzie w swoją stronę. 
Pierwsze godziny konferencji Meet Beauty spędziłam na dwóch bardzo ciekawych prelekcjach dotyczących Instagrama - Instagram - statystyki, hasztagi, zasięgi - prowadzonym przez Annę Pytkowską oraz  "Przepis na udane zdjęcia na Instagram" przygotowanym przez aGwer.
Ogólnie uważam, że obie prelekcje były bardzo ciekawe. Przyznam, że dowiedziałam się z nich kilku rzeczy, o których nie miałam pojęcia. To właśnie za ich sprawą mogłam usystematyzować dotychczas posiadaną wiedzę.
Następnie miałam zamiar wziąć udział w prelekcji dotyczącej aromaterapii jednakże wyszło jak wyszło. Udałam się obejrzeć stoiska marek kosmetycznych, które brały udział w tym evencie. Było ich trochę. Owszem, dużo mniej aniżeli w zeszłym roku (zaznaczę, że ubiegłoroczna edycja Meet Beauty połączona była z Tagami Beauty Days w Ptak Expo w Nadarzynie) ale i tak wszystkie prezentowały się inspirująco. 
Moją największą uwagę przykuły pięknie zaaranżowane ścianki z kwiatów, przy których można było zrobić sobie zdjęcie. Nie ma się co dziwić, były bardzo rozchwytywane. Sama nie mogłam przejść obok nich obojętnie. Wraz z Patrycją (którą swoją drogą poznałam na żywo w ubiegłym roku) z bloga http://www.paaatriziaa.pl świetnie bawiłyśmy się podczas cykania fotek. 
Na tegorocznej edycji Meet Beauty po raz pierwszy miałam do czynienia z producentem kosmetyków tlenowych o2 skin oraz z SO CHIC! 
Zaznaczę, że na największej w Polsce konferencji dla blogerów i vlogerów urodowych nie mogło też zabraknąć wiodącej marki wśród kosmetyków mineralnych  Anabelle Minerals. Ich stoisko na konferencji było delikatne, eleganckie, z klasą. Każda z nas mogła zrobić zdjęcie  dowolnie wymyślonej przez siebie kompozycji, po czym wrzucić ją na Instagram z określonymi hasztagami. W prezencie za dobrze wykonane zadanie można było otrzymać nowość na rynku - olejek wielofunkcyjny Stay Essential dobrany odpowiednio do naszej cery. 
Dodatkowo Każdy mógł wcześniej zapisać się na panel makijażowy Anabelle Minerals i wziąć udział w warsztatach. Niestety mi się nie udało. W sumie jednak nie żałuję, gdyż generalnie przy stoisku można było dowiedzieć się naprawdę wielu ciekawych rzeczy. 
Ogromne wrażenie zrobiło na mnie również niesamowicie duże stoisko Pierre Rene. Było tam totalnie wszystko. Z chęcią pooglądałam wiele rzeczy i po woli przygotowuje się do zakupu niektórych kosmetyków tej marki. 

Na konferencji można było wziąć udział w warsztatach paznokciowych Pierre Rene. Warszaty prowadziła Monika, autorka bloga Candymona.pl oraz kanału na YT Candymona na którym dzieli się paznokciowymi nowinkami i inspiracjami. Candymonę kojarzyłam już z ubiegłorocznej edycji Meet Beauty. 
Na wyżej wspomnianych warsztatach po raz pierwszy pracowałam z produktami do stylizacji paznokci tej firmy i nawet byłam zadowolona. Szkolenie w którym wzięłam udział dotyczyło robienia paznokci hybrydowych od podstaw. Owszem, pazurki robię w zaciszu domowym już dłuższy czas, jednak stwierdziłam że może czegoś nowego z tych ćwiczeń się dowiem. Większość oczywiście wiedziałam ale kilka newsów wyniosłam, z czego niezmiernie się cieszę.
Na Meet Beauty poznałam głębiej kosmetyki organiczne Natura Siberica które powstają na bazie dziko rosnących roślin Syberii. Oprócz ekstraktów syberyjskich roślin w recepturach Natura Siberica wykorzystuje się także organiczne ekstrakty i komponenty certyfikowane przez największe w Europie centrum Ecocert. 
Na stoisku można było zapoznać się z nowymi liniami kosmetyków, poznać zapach, konsystencję oraz wypróbować je na własnej skórze.

Co więcej na stoiskach przygotowane były wianki oraz różne inne akcesoria które umożliwiały stworzenie perfekcyjnych zdjęć. 

W niedzielę Natura Siberica przygotowała także mega angażujące warsztaty. Bardzo mi się podobały i ogólnie uważam, że były najlepszą częścią konferencji. 

To właśnie na nich każda z nas miała możliwość stworzenia własnego peelingu do ciała. Było to dla mnie czymś naprawdę genialnym. Wielokrotnie zabierałam się do zrobienia peelingu diy (czy to do ciała czy to do ust) jednakże zawsze było coś innego do zrobienia. Po prostu nie miałam czasu. Chęci. A tu nagle taka niespodzianka.
Tak naprawdę do wykonania takiego peelingu potrzebujemy wszystko to, co tak naprawdę mamy w kuchni. Serio. Wystarczy cukier, kilka łyżek oliwy z oliwek (lub innego oleju), 2-3 krople olejku eterycznego, ewentualnie jakieś dodatki. My wykorzystałyśmy wysuszone płatki róż, które pachniały przecudnie!
Peeling robi się błyskawicznie a jego działanie jest rewelacyjne. Idealnie złuszcza martwy naskórek i sprawia, że skóra jest miła w dotyku i delikatna.

Jak wiadomo, podczas największej w Polsce Konfferencji dla blogertów i vblogerów urodowych jest wiele warsztatów makijażowych jak i paznokciowych. Prócz Pierre Rene mogłyśmy także obejrzeć hybrydowy asortyment marki Ness. Co mnie bardzo zszokowało, w swej gamie produktów mają także specjalistyczne pędzle do makijażu, które mnie zaciekawiły.


Warsztaty paznokciowe dotyczyły nowości na rynku - bazy Peel Off. Pewnie zastanawiasz się co to takiego. Otóż jest to pierwsza na rynku baza która nie wymaga utwardzania w lampie UV i umożliwia usunięcie lakieru hybrydowego bez użycia acetonu czy frezarki. Jak dla mnie bomba. Nie wiem czy też tak masz, ale ja wprost nie cierpię usuwania hybryd z paznokci. Jest to niezmiernie żmudny proces, zajmujący niewyobrażalną ilość czasu i pochłaniający mega pokłady energii. Rzucam przy tym panienkami, wściekam się niemiłosiernie i wyje z rozpaczy. No dobra, może ciut dramatyzuje. W każdym razie nowość od Ness przemówiła do mnie pod każdym względem. Co więcej pod bazę nie musimy matowić płytki oraz nie stosujemy primera. Aktualnie jestem w trakcie drugiego mani stworzonego przy jej użyciu więc niebawem napiszę coś więcej na ten temat. 
Na Meet Beauty Conference można było także zwiedzić stoisko Efektima i poznać ich naturalne peelingi, zahaczyć o stoisko Mustella czy Rose Cavailare.

Dużą uwagę przykuło jednak stoisko Pollena Eva gdzie każdy mógł zrobić sobie bezpłatne badanie skóry twarzy. Nic dziwnego, że wciąż były tam monstrualne kolejki. Na szczęście udało mi się wziąć udział w badaniu podczas drugiego dnia kosmetycznego eventu. Przyznam, że bardzo chciałam sprawdzić jak moja skóra zmieniła się w przeciągu roku (w 2017 r wzięłam udział w podobnym badaniu w Nałęczowie) i oszacować czy coś się poprawiło czy nie. Dodatkowo każdy uczestnik badania otrzymał kosmetyki dobrane do jego typu cery. 


Jak już wcześniej wspomniałam na tegorocznej edycji Meet Beauty królowały pięknie skomponowane kwiatowe ścianki. Najbardziej przypadła mi do serca ta właściwa, położona tuż obok rejestracji. Nie skłamię pisząc, że miała swój urok. Była magiczna, wyjątkowa i .... perfekcyjnie Instagramowa.  Chciałabym mieć taką w domu. ;)
Podczas konferencji miałam przyjemność poznać na żywo Martę, autorkę strony bafavenue.pl oraz Anię z bloga lukrecjjja.blogspot.com. Z dziewczynami spędziłam dużą ilość czasu i bawiłam się po prostu wyobrnie! Mam nadzieję, że spotkamy się za rok (albo wcześniej).

Standardowo nie mogło również zabraknąć zdjęcia z Ewą Red Lipstick Monster której książki uwielbiam!
Z racji tego, że nie samymi kosmetykami i nowinkami kosmetycznymi człowiek żyje nadmienię kilka słów na temat jedzonka. Organizatorzy spisali się na medal. Było mnóstwo smacznych przekąsek, szwedzki stół z trzydaniowym obiadem i pyszna kawa z ekspresu. Pychota.
Jeśli mam być szczera ta edycja konferencji Meet Beauty przypadła mi do gustu dużo bardziej niż ubiegłoroczna. Wszystko było perfekcyjnie przemyślane i dopracowane. Cudowne miejsce z świetnym klimatem, ciekawe wykłady i warsztaty. W zeszłym roku Meet Beauty było moim pierwszym tak wielkim eventem. W życiu nie byłam na żadnym spotkaniu blogerek czy czymś takim. Byłam odrobinę zestresowana. Trochę się bałam. W tym roku było całkowicie inaczej. Pełna optymizmu, entuzjazmu i chętna integracji przybyłam do Hotelu Lord. Z uśmiechem na ustach w tłumie wyglądałam osoby które do tej pory znałam ze szklanego ekranu. Rozmawiałam, poznawałam nowe twarze i byłam niesamowicie szczęśliwa. 
Z całego serca polecam udział w takim wydarzeniu. Wnosi w życie dużo dobrej energii, motywacji I przede wszystkim genialnej zabawy. Jest to z pewnością fajne doświadczenie, które naprawdę warto doświadczyć.





Copyright © 2016 My little world by Karolajn , Blogger